Idziemy do Enmby.
Idziesz z nami?
Usiadłem
na kanapie odkładając na bok książkę jaką wziąłem do przeczytania na
rozluźnienie atmosfery.
Teraz?
Napisałem
do Shiona. Ktoś zapukał do drzwi. Rzuciłem telefon na kanapę. Wstałem z niej i
udałem się w stronę drzwi. Otworzyłem je.
-
Joł.- Powiedział Ashias. Otworzyłem szerzej oczy. Sakura zaśmiała się głośno.
-
Co to jest?- Zapytała pokazując na moją głowę. Złapałem się za nią i
pospiesznie zdjąłem z czubka głowy małą gumkę z truskawkami którą związałem
sobie grzywkę.
-
Co wy tutaj robicie?
-
Nie odpis…o. Odpisałeś.- Shino stał w tyle z telefonem w ręku. Chyba dopiero co
dostał moją wiadomość.- Teraz.- Odpowiedział na moje pytanie.
-
Dajcie mi dwadzieścia minut.- Powiedziałem wpuszczając ich do środka. Ruszyłem
w stronę pokoju. Szybko się ogarnąłem. Pognałem do łazienki. Umyłem zęby,
przemyłem twarz, uczesałem się porządnie. Wracałem właśnie do swojego pokoju
kiedy Sakura zatrzymała mnie jednym skinieniem dłoni.- Co jest?
-
Co to jest?- Zapytała pokazując na książkę, którą wcześniej czytałem.
-
Książka.- Powiedziałem. Spojrzała na mnie tak jakby miała mnie zabić.- Lekka
lektura jaką sobie wziąłem do poczytania na rozluźnienie.
-
Lekka?!- Krzyknęła biorąc w dłonie wielki tom na którym widniał napis: „Topologia
I, Algebra I, Rachunek Prawdopodobieństwa I, Matematyka Obliczeniowa oraz
Równania Różniczkowe Zwyczajne.”- LEKKA?!
-
Tak.- Powiedziałem i wszedłem ponownie do pokoju. Zgarnąłem kilka rzeczy do
kieszeni i wróciłem do salonu. Sakura siedziała na kanapie zaglądając do owej
książki. Chłopacy zaglądali jej przez ramię.
-
Jesteś kujonem?- Zapytał Ashias.
-
Mogę to powiedzieć o tobie z samego wyglądu. Ja po prostu lubię matmę.
-
Lubisz do takiego stopnia, że uczysz się w ogóle niepotrzebnych rzeczy.-
Powiedział Shino.
-
Skąd wiesz, że będą niepotrzebne?
-
Ashias. Rozumiesz to?- Zapytał nie odpowiadając na moje pytanie. Ashias jeszcze
raz zajrzał do książki i pokręcił przecząco głową.- Yuui chcesz zostać
matematykiem w przyszłości.
-
Matematyka to moje hobby a nie sposób zarabiania. A tak w ogóle nie chciałbym
robić w szkole.
-
To kim ty chcesz zostać w przyszłości?
-
A bo ja wiem. Nie myślałem jeszcze nad tym.- Powiedziałem wzruszając ramionami
i ubierając na nogi buty. Wyprostowałem się i od razu dostałem drzwiami w
plecy. Wygiąłem się do przodu.
-
O. Wychodzisz gdzieś?- Hikaru zajrzał przez drzwi aby zobaczyć w co trafił.
-
A może by tak „Przepraszam”?- Warknąłem na niego.
-
Sorry.- Powiedział drapiąc się po głowie i śmiejąc się cicho. Spojrzał na nas
pytająco.
-
Ta. Wychodzimy. Nie martw się. Wrócę do domu.
-
Sami go odstawimy.- Powiedziała Sakura. Cała trójka stanęła za mną. Uśmiechali
się delikatnie.
-
Obiad?
-
Masz na stole owinięty w folię. Zawinąłem go jakieś dwadzieścia minut temu.
-
Ok. Telefon?
-
Wziąłem.
-
Portfel?
-
Też. Dobra. My lecimy.- Powiedziałem i wyszedłem z mieszkania razem z pozostałą
trójką. Po chwili staliśmy już w windzie.
-
Pogodziłeś się z bratem?- Zapytał Ashias.
-
A byłem z nim pokłócony?- Zapytałem opierając się o ścianę windy. Pokręcił
przecząco głową nic więcej nie komentując.
**jakiś
czas później**
Szedłem
za nimi uliczką otoczoną z każdej strony domami dzianych ludzi. W niektóre
wlazł by cały budynek w którym mieszkałem a i tak pewnie było by jeszcze luzy.
Rozglądałem się oniemiały nie mogąc uwierzyć w to co widziałem. Czy my nadal
byliśmy w Japonii?
-
Rozumiem, że Enmba jest trochę inny, ale czy na serio mieszka w jednym z tych
domów?- Zapytałem nie mogąc w to uwierzyć. Sakura pokazała mi palcem dom
najbardziej oddalony od nas. Ten który był największy z nich wszystkich.
Zagwizdałem pod nosem. Dziany głupek. Po chwili staliśmy już przy wielkiej
drewnianej bramie. Sakura zadzwoniła do domofonu.
-
Tak?- Usłyszeliśmy leniwe pytanie. Znałem skądś ten głos.
-
My do Enmby.
-
Sakura?- Padło pytanie.
-
Tak.- Odpowiedziała.
-
Chwila.- Staliśmy tak z dwie minuty po czym drzwi otworzył ten brat Enmby który
był u niego w szkole. Natsu jak się nie mylę. Spojrzał na nas nic nie mówiąc.
Weszliśmy za nim do domu (tak myślałem). Otworzyłem oczy kiedy przed moją
twarzą ukazał się wielki ogród zaprojektowany na typowo Japoński styl. Z boku
tego wszystkiego koło miejsca gdzie staliśmy znajdowała się drewniane dojo.
Dochodziły z niego śmiechy. Skupiłem się na wyłapaniu jakiś słów. Wydawało mi
się, że usłyszałem tam głos Enmby.
-
I ty to nazywasz walką na poziomie?
-
Zamknij się.- O. To „zamknij się” słyszałem wiele razy. Więc to jednak Enmba.
Po jego słowach moich uszu dobiegł przeraźliwy huk i śmiech. Po nim kolejny
huk.
-
I ty Eagle z nim przegrałeś?
-
Each zamknij twarz.
-
Daliście się pokonać takiemu dzieciakowi?- Zapytał Natsu zaglądając do dojo.
Nie wiem co się stało ale zaśmiał się cicho i wskazał na nas palcem nawet nie
patrząc w naszą stronę.- Gości masz.- Dodał. Po chwili z pomieszczenia wylazł
Enmba. Ubrany w strój do ćwiczeń.
-
Yoł.- Powiedział i przetarł spoconą twarzy. Zerknąłem na jego nogę. Nie miał
bransolety. Czyżby areszt mu się skończył? Pewnie tak. Gdyby było inaczej nawet
nie „walczyłby” z nimi dla zabawy.
-
A tobie co?- Zapytała Sakura gapiąc się na Ashiasa. Dziwne. Nie wydawało mi
się, aby nadal była zła na Enmbę, a jednak chyba się pomyliłem.
-
Z braćmi się bawiłem.- Powiedział wchodząc do domu. Weszliśmy za nim. Starałem
się nie rozglądać z rozdziawioną mordą po jego wnętrzu. Przecież w jego
korytarz (!!) weszło by na luzie moje mieszkanie!!! Naprzeciwko nas stanęła
pokojówka. Koreanka patrząc na nią.
-
Paniczu przygotować kąpiel?- Zapytała.
-
Nie trzeba.- Odpowiedział to takim tonem jakby to było dla niego normalne
pytanie.- Napijecie się czegoś?- Zapytał. Spojrzałem na niego. Gapił się na
nas.
-
Coś zimnego jak masz?- Zapytała Sakura.
-
Ja tak samo.- Powiedział chórek w wykonaniu Ashiasa i Shino. Enmba spojrzał na
mnie. Że niby pyta się czy JA będę pił coś w JEGO domu?! Ogarnąłem się po kilku
sekundach.
-
Też, też.- Odpowiedziałem. Jednak jeżeli będę się gapił na niego nie będę
musiał się rozglądać po mieszkaniu więc będę mu mógł odpowiadać na czas.
-
Ehem. Jak możesz to przynieś do mojego pokoju jakieś zimne napoje. Najlepiej
dla mnie cole a Sakurze coś, co nie będzie zawierało w sobie jabłek. Dla reszty
coś dobierz.- Powiedział. Odwrócił się do nas tyłem. Zaczął wdrapywać się po
schodach. Czyli ma pokój na górze. Weszliśmy do jego pokoju. Stanąłem jak wryty
trzymając rękę na klamce. Do pokoju wchodziłem ostatni.
-
To…, co to jest?- Ashias ukradł z moich ust to co sam właśnie chciałem
powiedzieć. Enmba spojrzał na niego i zaśmiał się cicho. Najwyraźniej ta
sytuacja wywoływała u niego jakiegoś rodzaju uciechę.
-
Wiem. Sorry zapomniałem. Bywałeś u mnie, ale tylko w dojo. To jest mój pokój.-
Powiedział podchodząc do szafy. Spojrzałem na Ashiasa. Bywał u niego w dojo?
Czyli, że ćwiczył z Enmbą?
-
Twój pokój to połowa mojego mieszkania.- Powiedziałem puszczając klamkę.
Wyczułem na sobie jego spojrzenie tak więc usiadłem sobie na podłodze.
-
Prędzej całe. Te dwie pary drzwi tak samo jak to co za nimi się znajduję
również należy do mojego pokoju.- Powiedział wskazując dwie pary drzwi. Ktoś
zapukał delikatnie w drzwi za mną. Po chwili ciszy do środka zajrzała ta
Koreańska pokojówka wnosząc do środka tace z napojami. Podała mu cole po czym
spojrzała na nas.- Nie martw się. Możesz odejść.
-
Um…
-
Słucham?
-
Panicza matka poprosiła abym zabrała dzisiaj z panicza pokoju kosz na pranie.-
Powiedziała łamanym Japońskim. Enmba uśmiechnął się złośliwie.
-
Wiesz gdzie jest.- Powiedział tylko. Dziewczyna zniknęła na chwilę za jednymi z
nieznanych mi drzwi po czym wyszła z koszem bielizny. Opuściła pokój bez słowa.
-
Co tam jest?- Zapytał Ashias. Może on będzie zadawał moje pytania i obrywał w
razie co a ja będę cicho siedział i przysłuchiwał się z ciekawością udzielanym
przez Enmbę odpowiedzią?
-
Łazienka i sypialnia.
-
Przecież to jest sypialnia.- Palnąłem bez zastanowienia nie rozumiejąc o co mu
chodzi. Pokręcił przecząco głową.
-
To jest pokój.
-
Nie łapię.- I znowu głos zabrał Ashias.
-
Po prostu. Enmby pokój wygląda tak jakby salon, sypialnia i łazienka. Teraz
jesteśmy u niego w salonie.- Powiedziała obojętnie Sakura. Enmba pokazał jej
język. Skąd ona to wiedziała.
-
A skąd wiesz?- To pytanie wypłynęło z moich ust. Sakura spojrzała na mnie
spojrzeniem wypatrującym w moim pytaniu drugiego dna. Tylko ona wychwyciła TĄ
nutkę w moim głosie.
-
Ja też to wiem.- Odpowiedział Shino.
-
No, ale skąd?
-
Znam ich trochę dłużej niż was, więc to oczywiste, że będą u mnie częściej niż
wy.
-
A to, co?- Zadałem pierwsze lepsze pytanie zmuszając w ten sposób Sakure do
odwrócenia wzroku w inną stronę. Po chwili zorientowałem się na co pokazywałem
palcem.
-
Nie widać?
-
Twoje?
-
Nie mojej mamy. Pewnie, że moje.
-
Można?- Zapytałem wskazując na gabloty z medalami i pucharami. Kiwnął głową
jakby robił mi łaskę. Wstałem z podłogi
i podszedłem do gabloty. Przyglądałem się dokładnie każdemu trofeum
oznaczającemu zwycięstwo. Wszystkie miały pierwsze miejsce. Widniały tam też
nazwy dyscyplin. Wszystko poprzewracało mi się w żołądku. Skoro był mistrzem w
swoim fachu i tak potrafił się bić dlaczego nadal byłem żywy?- Czekaj. Widzę
tutaj medale za: karate, kyuudou, judo, dżiu-dżitsu, kendo, aikido i…
-
Było jeszcze Kenjutsu, ale po dwóch latach mama zabroniła mi tego trenować.- Powiedział
patrząc na mnie obojętnie. Zachowywał się tak jakbyśmy gadali o drugim
śniadaniu a nigdy tego nie robiliśmy.
-
Mogę o coś zapytać?- Zapytał Ashias. Skapnąłem się, że siedzę z rozdziawioną
mordą. Pospiesznie zamknąłem usta.
-
Już to zrobiłeś, ale tak. Możesz to zrobić jeszcze raz.
-
Dlaczego aż tyle? Dlaczego tyle dyscyplin sportowych?
-
Nie sądziłem, że właśnie ty mnie o to zapytasz no, ale trudno. Ponieważ jestem
najmłodszy.
-
I co to ma wspólnego z jego pytaniem?- Zapytałem. Spojrzał na mnie litościwie jak
na idiotę. Drgnąłem. Mogłem o to nie pytać.
-
Naprawdę tego nie widzicie. Mój dom to tradycyjny dom. Najmłodszy ma
najbardziej przesrane, bo…- Wyłączyłem się przyglądając się jego twarzy. Mówił
z powagą, gestykulował co jakiś czas. Nie wiedzieć dlaczego zachciało mi się
śmiać, ale postanowiłem się powstrzymać. Usiadłem na podłodze przeciągając się
wygodnie. Dobra, trzeba wrócić i posłuchać o czym on gada.- …Po wielu latach
ćwiczeń jest tylko jedna osoba, której nie pokonałem i pokonywać nie mam zamiaru.-
Powiedział biorąc łyk picia. A no właśnie. Picie. Spojrzałem na tackę. Została
tam tylko kolejna szklana z colą. Każdy już wziął to co chciał. Sięgnąłem po
cole i przywarłem do szklanki. Była chłodna. Jakby ktoś wyciągnął ją dopiero co
z lodówki.
-
Skąd ty bierzesz na to wszystko czas?- Zapytał Przewodniczący.
-
A bo ja wiem?
-
Jak to?
-
Oj po prostu byłem dzieciakiem, którego rozpierało za dużo energii i nie
wiedziałem jak ją spożytkować, więc zajmowałem się treningami.- Odpowiedział. Ktoś
zapukał do drzwi. Do środka weszła nowa pokojówka. Przekrzywiłem głowę w bok.
Chinka? Lepiej żebym nie wiedział. Im mniej wiem tym lepiej. Naprawdę. Wole
tyle o nim nie wiedzieć, jednak doszedłem właśnie do takiego wniosku.
-
Paniczu panicza matka panicza woła na chwilę do siebie.- Powiedziała skłaniając
sięprzepraszająco. Wstałem i zerknąłem na jego biurko. Matma?
-
Już idę.- Odpowiedział. Ciekawe czy zrobił pracę domową jaką mamy na jutro
zadaną.- Wybaczcie mi na chwilę. Yuui wypad od mojego biurka.- Dodał i wyszedł.
Spojrzałem na drzwi. Chyba nie wróci za szybko. Tylko zerknę. Wziąłem do ręki
zeszyt i otworzyłem na ostatniej stronie.
-
Yuui, on będzie zły.- Powiedział Ashias. Kolana ugięły się pode mną. Uderzyłem
głową w biurko.
-
Yuui?- Zapytała Sakura. Spojrzałem na nią załamanym spojrzeniem.
-
Proszę cię powiedz mi, że on tylko udaję takiego głupiego i specjalnie robi
takie błędy.- Powiedziałem pokazując jej zeszyt. Spojrzała do niego ale nic nie
zrozumiała. Pokazałem go Ashias’owi. Zerknął tam i zaśmiał się cicho pod nosem.
-
Wiesz, Enmba zawsze ssał jeżeli chodzi o matmę.
-
No ale bez przesady. On jest taki głupi, że nawet podstaw, podstaw nie
rozumie.- Powiedziałem. Sięgnąłem po długopis z jego biurka.
-
Co ty robisz?- Zapytał przerażony Shino.
-
Poprawiam te piekielne błędy.
-
Zamorduje cię.
-
To niech mnie morduję.- Powiedziałem. Ktoś zapukał do drzwi kiedy zabrałem się
za poprawianie jego pracy domowej.
-
Przepraszam. Pani prosiła abym przyniosła wam owoce.- Powiedział głos za mną.
Poznałem go. Koreanka. Nie spojrzałem na nią. Skrobałem szybko żeby zdążyć
przed jego powrotem.- Nie za dużo sobie
gówniarz pozwala mazać swoim plugawym pismem po zeszycie mojego pana? W ogóle
co to za zwyczaj zapraszać pospólstwo do domu? Pan mój schodzi na manowce.- Dodała.
Drgnąłem. Dopiero po chwili zorientowałem się, że nie mówi po Japońsku. Zerknąłem
delikatnie pod ręką za siebie. Stawiała tackę z owocami z uśmiechem na twarzy
pomiędzy Sakure i pozostałych.
-
Nie widziałaś mojego pisma więc nie mów o
nim „plugawe”.-Odpowiedziałem zamykając zeszyt. Skończyłem. Odwróciłem się
w ich stronę. Oparłem się o biurko. Sakura, Shino i Ashias patrzyli na mnie
zaciekawionym spojrzeniem. Chyba nie wiedzieli, że znam Koreański. Pokojówka
zastygła w pół ruchu. Zerknęła na mnie przerażonym spojrzeniem.
- Znasz Koreański?
- Zdziwiona?
- Przepraszam za
moje…
- Daruj sobie.
Gówno mnie obchodzi co sobie myślisz o mnie, ale nie obrażaj Sakury i tych
dwóch głupków.
- Ja…
- Jak myślisz?- Zapytałem i uśmiechnąłem się
wrednie.- Co zrobi Enmba jak powiem mu to
co mruczałaś pod nosem?
- Najmocniej
przepraszam!-Krzyknęła
padając przede mną na kolana. Sakura opluła twarz Shiona sokiem malinowym.
-
Sakura!!- Krzyknął przecierając twarz.
-
Wstań i nie błagaj.- Powiedziałem siadając na podłodze.- Nie zrobię tego bo nie
widzę w tym żadnej korzyści dla siebie. Kiedyś jednak skorzystam z tego faktu.-
Dodałem. Spojrzała na mnie przerażonym spojrzeniem i co chwilę się kłaniając
wybiegła z pokoju. Shino zniknął w łazience.
-
O czym gadaliście? Czekaj, ty znasz Koreański?- Zapytał Ashias.
-
I nie tylko Koreański. Gadaliśmy o… praniu Enmby.- Skłamałem. Zmarszczył czoło.
-
Ściemniasz.- Powiedziała Sakura.
-
Wydaje ci się.
-
Tak samo jak wyczułam wcześniej w twoim głosie ta irytującą nutę.- Powiedziała.
Spojrzałem na nią gniewnie. Pomachała rękoma na znak pojednania.- Nie czepiam
się przecież.
-
Sakura. Zamorduję cię.- Powiedział Shino wchodząc do pokoju.
-
Tylko spróbuj.- Powiedziała pokazując mu język.
-
To sam ci napluje na twarz!
-
Oj to był przypadek.- Powiedziała i uchyliła się przed poduszką, która leciała
w jej stronę. Dostałem nią w głowę.
-
Shion. Ty mendo pospolita!- Zawołałem. Podniosłem poduszkę z podłogi i cisnąłem
nią przez całą długość pokoju. Drzwi otworzyły się z rozmachem. Poduszka zatrzymała
się… ojć… skrzywiłem się kiedy puch powoli spłynął po twarzy Enmby w dół i
pacnął na podłogę. Shino i Ashias ryknęli głośno śmiechem Sakura próbowała ich
powstrzymać. Ja z całych sił próbowałem zapanować nad swoim głosem.
-
E…
-
KTÓRE to?- Przerwał Sakurze, która próbowała wszystko wyjaśnić. Patrzyła na
niego hardo. Przeniósł spojrzenie na mnie i Shiona. Uśmiechnąłem się do niego.
Enmba spojrzał na Ashiasa po czym cisnął w niego poduszką. Sytuacja powtórzyła
się tak samo jak u niego. Chciałem się zaśmiać kiedy oberwałem jego kapciem w
głowę. Spojrzałem na niego gniewnie. Prychnął pod nosem. Osz ty!!
-
I co prychasz?- Zapytałem podchodząc do niego po woli z kapciem w ręku.
-
Bo mi się tak idioto podoba!- Krzyknął z nutą paniki w głosie.
-
Ktoś tu się boi.
-
Zamknij twarz!- Wycedził. Złapałem go za ramię. Przecież nie oddam mu na
korytarzu. Pociągnąłem go za ramię. Wtedy do moich uszu doszedł dziwny pisk. Że
niby Enmba? Nie. Spojrzałem na niego.- Puść baranie.- Dodał i uwolnił się bez
trudu. Cofnął się na korytarz. Spojrzał na coś na nim co go bardzo zirytowało. Wypuścił
głośno powietrze z płuc. Zniknął na korytarzu wracając po chwili. Ciągnął za
sobą strasznie niską i szczupłą dziewczynę. Króciutkie, kręcone blond włosy i
jasnoniebieskie oczy. Włosy farbowane i z trwałą jak nic. We włosach mała
spineczka w kształcie serduszka. Ubrana w czarne spodnie i o wiele za duży
zielony sweterek. Sweter w taki upał?
Wszyscy
gapili się na nią w ciszy. Próbowała się uwolnić ale Enmba jej na to nie
pozwolił.
-
To Ashias. Jest rok starszy od nas. Jest też przewodniczącym szkoły. Wygląda
trochę głupkowato, ale wcale głupi nie jest. Ta tutaj to Sakura jego dziewczyna
i moja przyjaciółka z dzieciństwa. Jest w naszym wieku, ale w innej klasie niż
ja. Jest osobą wesołą, ale i stanowczą. Ten tutaj to Shion. Znamy się od czterech
lat. Przyjaciel i … Hmmm… chłopak kogoś mi bliskiego. Trochę szurnięty, ale nie
ma się, co martwić. Z kolei ta brzoza to Yuui. Tylko tak strasznie wygląda.
Obaj oni chodzą z nami do klasy.- Powiedział pokazując na nas palcem. Czekaj.
To ona z nami niby do klasy będzie chodzić?- A to jest Aoi. Od jutra będzie z
nami w klasie.- Dodał. Stałem jak wryty. Zresztą nie tylko ja.0 No? Na co
czekacie? Zaproszenie wysłać? Przedstawcie się jakoś lepiej niż ja to
zrobiłem.- Burknął i czmychnął do toalety. Sakura podbiegła do niej nakłaniając
ją do zajęcia miejsca na podłodze koło nas.
-
Długo mieszkasz w tym mieście?
-
Od…od dzisiaj.- Powiedziała cicho drżącym głosem. Zacisnąłem zęby. Nie lubię
takich kobiet.
-
To nie dość długo. Jak coś nie wahaj się prosić nas o pomoc. Będzie dla ciebie
raźniej.- Powiedział Ashias. Kiwnęła głową miętoląc przy tym dół swetra.
-
Ano… znacie…- Urwała i pokręciła przecząco głową. Drgnąłem.- To
co…mówił…E…E…Enmba… jest…prawdą?- Zapytała. Zmieniła zdanie?
-
Ta.- Powiedział Shino. Chyba coś mu się nie spodobało w jego prezentacji.
-
Racja. Nie masz co się nas bać.- Dodałem.- A jedynego, którego powinnaś się bać
to on.- Powiedziałem wskazując palcem na drzwi od toalety. Okazało się, że już
z niej wyszedł. Spojrzał na mnie wilkiem.
-
Masz z tym jakiś problem.- Warknął na mnie. Znałem to spojrzenie i głos.
Zaśmiałem się cicho.
-
Z kolei Yuui gdzieś zatracił swój instynkt samozachowawczy i w ogóle się go nie
boi.- Powiedziała Sakura. Pokazałem jej język. Wiedziała, że się go nie boje
tylko boję się o niego. A to różnica.
-
To tak jak ty.
-
To chyba oczywiste, że on mi nic nie zrobi.- Powiedziała pewnie. Enmba wzruszył
ramionami obojętnie zgadzając się w ten sposób z nią całkowicie.
-
Kotek cóż za pewność.- Powiedział Ashias obejmując ją delikatnie w pasie.
-
I słusznie, bo ma rację.
-
A można wiedzieć, dlaczego? Wiesz nie żebym cię namawiał abyś tłukł moją
dziewczynę, ale wiesz. Nas jakoś bijesz jak ci przyjdzie na to ochota.
-
Po pierwsze to biję się z braćmi. Was nie traktuję jak ich. A po drugie jak już
ująłeś twoja dziewczyna, więc się jej pytaj.
-
Kotek?
-
Enmba.- Powiedziała to takim tonem jakby chciała go zabić. Pokazał jej język.
-
Ok. Kiedyś chodziliśmy ze sobą.- Powiedziała. Rozdziawiłem zaskoczony usta. Że
niby Sakura i Enmba byli kiedyś parą. Tak chodzili jako chłopak i dziewczyna?!
-
Jak to?- Zapytał Ashias. No właśnie, jak to?!
-
Ej!- Krzyknął Enmba. Spojrzałem na niego. Stał koło biurka. Trzymał w ręku
zeszyt od matmy. Szybko wyniuchał, że ktoś do niego zaglądał.
-
Poczekaj Enmba. Sakura?- Ashias przerwał mu w brutalny sposób w pół słowa.
Spojrzałem na Enmbę, który zgniatał swój zeszyt.
-
Oj. Po roku znajomości mieliśmy może z siedem lat chodziliśmy ze sobą niecały
rok. Ściślej mówiąc miesiąc. Jak dobrze pamiętam. Później jednak
stwierdziliśmy, że to nie dla nas i zerwaliśmy ze sobą. Ale w naszym przypadku
„zostańmy przyjaciółmi” się spełniło.- Powiedziała patrząc na niego. Eh? Co
jest? Co to za ulga w moim sercu?- Teraz jesteśmy przyjaciółmi i to się nigdy
nie zmieni. A twoją pracę poprawił facet bez instynktu.- Dodała. Drgnąłem
starając się nie zmieniać obojętnego wyrazu twarzy.
-
Yuui.- Wycedził przez zęby. Dzięki Sakura nie ma za co. Pomyślałem
sarkastycznie.
-
To było źle zrobione.
-
Jak to źle?- Zapytał zaskoczony. On na serio myślał, że to dobrze zrobił?
-
No tak. Wszędzie zastosowałeś nie te wzory, co trzeba. Rysunki też były złe.
Napisz jak ja ci napisałem i będzie dobrze.- Powiedziałem nie patrząc na niego.
Jeżeli na niego spojrzę to go zgwałcę.
-
Dziękuje.- Burknął pod nosem. Zerknąłem na niego. Był czerwony na twarzy. Ale
to jeszcze nie ta mina jaką zawsze mi pokazywał kiedy… no wtedy.
-
Nie ma za co.
-
Aoi a ty masz wszystkie książki do szkoły?- Zapytał. Kiwnęła głową przyglądając
mi się uważnie. Nie zaczepiła swoim spojrzeniem o przypadkową osobę. Specjalnie
spojrzała na mnie. Przyglądała się. Badała. Oceniała. Drgnąłem. Spojrzałem na
nią z ukosa. Podałem Shionowi jabłko muskając delikatnie jego dłoń. Spojrzał na
mnie zaskoczony. Zerknąłem na Aoi. Enmba trzymał ją za twarz. Shion spojrzał na
nią unosząc jedną brew do góry. Pokiwał przecząco głową.
-
M…mam.
-
To wy się wcześniej nie znaliście?- Zapytał Shion. Pytanie z drugim dnem.
-
Nie. Poznaliśmy się dzisiaj.
-
Jak?- Zapytał Ashias. Znowu poczułem na sobie jej spojrzenie. Spojrzałem na nią
dochodząc do wniosku, że nie ma co się bawić w podchody. Spoglądałem jej hardo
w oczy. Patrzyła na mnie obojętnym spojrzeniem. Po chwili niezapowiedzianie
uśmiechnęła się delikatnie mrużąc przy tym oczy. Wiedziałem!
-
Jej mama i moja to przyjaciółki.
-
A daleko będzie od ciebie mieszkać?- Zapytała Sakura.
-
A co ja encyklopedia? Nie. Będzie mieszkać bardzo blisko.- Powiedział. Jęknął
kiedy do pokoju wszedł jedyny znany mi z imienia i wyglądu jego brat.
-
Joł.- Przywitał się ponownie. Nie zareagowałem. On jest niebezpieczny.
-
Słucham?
-
Rozmawiałem z mamą.
-
No i?
-
Słyszałem, że będziesz miał kogoś w opiece.
-
Tak.- Odpowiedział Enmba. Natsu uśmiechnął się szeroko. Spojrzałem na swoje
ręce. Uśmiech tego typu źle mi się kojarzył.- Czy możesz mi powiedzieć, co
kombinujesz?
-
Nic kompletnie nic.
-
No ja myślę.
-
Mój braciszek myśli?!- Zaśmiał się głośno.
-
Wiesz, że nie interesuje mnie to, że złamiesz mi rękę czy coś, ale za raz ci
lutnę.- Powiedział Enmba. Zwariował. Uniosłem się delikatnie na dłoniach aby w
razie czego go powstrzymać. Natsu zerknął na mnie z ukosa. Czyżby zobaczył mój
ruch.
-
Już dobrze, dobrze. Daruję ci takie odzywki. Chciałem się pożegnać. Właśnie
jadę na lotnisko.- Powiedział. Enmba skłonił się przed nim. Tak się żegna
rodzeństwo? No chyba nie.
-
Życzę miłej i bezpiecznej podróży. Jak już będziesz na miejscu proszę odezwij
się czy bezpiecznie dotarłeś.
-
Trzymaj się brat. I opiekuj się nią.- Powiedział podchodząc do drzwi. Zatrzymał
się na chwilę.- I nie przysparzaj rodzicom problemów abym nie musiał tutaj
przylatywać w trakcie zajęć.
-
Zrobię tak jak sobie życzysz.- Powiedział. Drzwi zostały zamknięte. Odczekał
chwilę po czym wyprostował się. Podszedł do okna. Spoglądał w to co było za nim
z ciepłym uśmiechem na twarzy. Delikatnym wyrazem.
-
Co to było?- Zapytałem kiedy wrócił do nas.
-
Mój brat.- Odpowiedział sarkastycznie nabijając się ze mnie.
-
Wiesz, że nie o to mi chodziło.
-
Ta. Wiem.
-
Nie powiesz nic na ten temat. Prawda?- Zapytałem. Odwrócił się do mnie tyłem.
Telefon w mojej kieszeni zawibrował cicho. Wyciągnąłem go starając się skupić
na tym co on mówił, ale nie dałem rady. Zerknąłem na wiadomość.
Wezwali mnie na
zmianę. Wrócę za dwa dni.
Westchnąłem
cicho. Spojrzałem na Enmbę. O czym on to mówił?
-(…)
Pierwszą osobę, która mnie przytuliła i o której pamiętam to była babcia
Sakury, później Sakura, Sasuke i na koniec… ty.- Powiedział i wskazał na mnie.
Drgnąłem. O czym on wcześniej pierdolił?- U nas nie ma witania i żegnania
takiego jak np. u Sakury w domu. Nie rozmawiam z braćmi tak jak ty ze swoim.
Ani z rodzicami tak jak Ashias. Jeżeli więcej niż raz na trzy lata moi rodzice
będą wezwani do szkoły to nie skończę tak jak Shion. Wszyscy Zasze mówili „To
on. SynHaruichi.” Każdy mnie szanował, kłaniał się przede mną, trzymał mnie na
dystans i mówił to, co powinien powiedzieć. Ale nikt nie patrzył na to, co ja
chciałem, o czym myślałem i w ogóle. Dla nich byłem kolejnym tematem do plotek
oraz osobą z wyższych sfer. Ludzie stali się dla mnie obojętnymi pionkami.
Miałem ich gdzieś. Jedyną osobą, z którą rozmawiałem była Sakura, ale to
rzadko. I wtedy pojawiłsię Sasuke. Ten to miał cięty język. Nie patrzył na to,
kim jestem. Shion tak samo i Ashias ale mogę wyczuć czasami jak hamują swoje
zachowanie i słowa. Z kolei ty to fenomen.- Odpowiedział i zaśmiał się głośno.
-
Chodź no niech cię przytulę.- Zawołała Sakura z wyciągniętymi rękoma.
-
Przestań, bo oberwiesz. A ja od twojego dostanę.- Powiedział i znowu się
zaśmiał. Ostatnio coś często to robił. Czyżby to skutek uboczy po przebytej
chorobie?- No w sumie teraz są tutaj dwie dziewczyny, więc może zabiorę was
dwie do mojej sypialni i się zabawimy. Taki mini trójkącik.- Powiedział.
Drgnąłem napinając wszystkie mięśnie. O co się tak wściekałem?
-
No dawaj.- Powiedziała Sakura wyciągając do niego ręce. On z kolei spojrzał na
przerażoną Aoi.
-
Nie no.- Zaśmiał się ponownie.- Chyba będzie musiało trochę minąć aż
przyzwyczai się do naszych żartów.- Dodał.- Nie bój się ja tylko żartowałem.
-
Aa~
-
Ale wyobraź sobie tak z Jun na jedną noc w hotelu.- Powiedział Shion. Enmba
zamyślił się na chwilę. Jun chodziła z Ashias’em do klasy. Laska z największymi
cycami w całej szkole. Ciężko pominąć ją w tłumie.
-
Nooooooooo.- Dodał zadowolony Enmba. Chyba skojarzył laskę. A więc leci na duży
biust.
-
Stanąłby ci jak sosna.
-
A tobie nie.
-
No cóż. Życie.- Shino zaśmiał się głośno.- A później ona wychodzi a Enmba
wchodzi na tryb ręczny.- Dodał i uchylił się przed jego kapciem. Złapałem go w
ostatniej chwili przed twarzą Aoi. Enmba chyba nawet nie zdawał sobie sprawy w
kogo by trafił. Dziewczyna zerknęła na mnie nieznacznie. Patrzyłem na Enmbę,
ale czułem jej spojrzenie na sobie. Zaśmiałem się cicho. Z resztą nie tylko ja.
-
Nie no laska niezła tylko więcej ma w swoich cyckach niż w głowie. Puste to jak
wydmuszka wielkanocna.- Skwitował. Uniosłem brew do góry. Czyli jednak nie leci
na cycate? Spojrzał na Aoi. Interesują go takie? – Aoi? Chyba się nie gniewasz
o to, co powiedziałem?
-
Hmmm?- Zapytała zamyślona. Spojrzała na niego kręcąc przecząco głową.- Nie.
-
To o co chodzi?
-
Ano… eto.…Ehem…
-
No? Wykrztuś to z siebie. Ja nie gryzę.- Powiedział. Otworzyłem usta aby
zaprzeczyć. W końcu mam jeszcze jedną niewygojonąranę na barku po jego zębach.-
Yuui zamknij się.- Dodał. Zaśmiałem się. Wiedział, że chciałem zaprzeczyć.
-
Co to znaczy, że stanie ci jak sobą i wejdziesz na tryb ręczny?- Zapytała.
Sakura ryknęła śmiechem a każdy facet w tym pokoju wymienił zmieszane
spojrzenie. Podejrzewam, że byłem tak samo czerwony jak oni. Enmba zakrył usta
dłonią. Wyglądał tak uroczo. Sakura pochyliła się i wyjaśniła jej o co chodziło
szeptem do ucha.- Kya~prze…przepraaaaaszam!- Krzyknęła zakrywając czerwoną
twarz drżącymi rękoma.
-
Spoko.- Powiedział Enmba zamyślając się nad czymś. Ciekawe o czym teraz myślał?
Jego mina mówiła mi że o czymś miłym i jednocześnie trochę go irytującym.
Ciekawe co to było??
***w
domu***
Siedziałem
na kanapie. Czytałem tą książkę co wcześniej. Mój telefon zawibrował kilka
razy. Spojrzałem na wyświetlacz. Nieznany numer. Odebrałem.
- Tak?
-
Pogadamy?- Padło pytanie. Spodziewałem się tego telefonu prędzej czy później.
-
Jutro. Przed szkołą.- Dodałem i się rozłączyłem. Wróciłem do czytania książki.
KOMENTARZE PRZENIESIONE:
wspaniały rozdział, Yuui ach jak on rozgada się po domu Enmby, zobaczył w końcu, że to nie byle jaka rodzina… i w końcu poznaliśmy Aoi… hahah Yuui i ta rozmowa ze służącą boska….
Dużo weny życzę Tobie…
Pozdrawiam serdecznie