poniedziałek, 5 lutego 2018

32. „Ja jestem normalny. To ty jesteś dziwnie pobudzony” 32.


Leżałem na nim jakiś czas. Nie ruszałem się. Oddychał spokojnie obejmując mnie mocno. Pocałował mnie w czubek głowy.
- I jak? Już się uspokoiłeś?- Zapytał cicho. Kiwnąłem twierdząco głową nadal w niego wtulony.- Powiesz mi co się stało dokładnie?- Dodał po chwili. Milczałem dłuższą chwilę.
- Pożarłem się z Sasukę i Shion’em.- Powiedziałem w końcu.
- O co??
- Kiedyś powiedziałem Shion’owi, że go zabiję jeżeli Sasukę będzie płakał. Biłem się z nim,
a Sasukę wziął jego stronę i jeszcze mnie uderzył.- Wyjaśniłem. Wziął głęboki oddech.
- A zezłościłeś się na niego dokładnie o…?
- O to, że go bronił mimo tego co mu powiedział, zrobił i doprowadził go do płaczu. Nie interesował się nim przez ostatnie dwa tygodnie a on stanął po jego stronie.- Powiedziałem. Wypuścił głośno powietrze.
- Mogę coś powiedzieć?- Zapytał.
- Mhy.
- Nie będziesz się złościł?- Ponowne pytanie. Nie odpowiedziałem. Nie mogłem mu niczego obiecać.- Wyobraź sobie, że przy wszystkich cię uderzyłem mniejsza o powód ale to zrobiłem. A oni się na mnie rzucają i mnie tłuką bo cię uderzyłem. Co byś zrobił?
- Jeżeli mnie uderzyłeś to znaczy, że miałem ku temu poważny powód bo ty bez powodu nie bijesz. A ich bym chyba zabił. W końcu sam potrafię się bronić i jeżeli bym uznał za słuszne sam bym ci oddał.- Wyjaśniłem spoglądając mu w twarz. Był poważny.
- I w takim położeniu jest Susuke i Shion.- Powiedział w końcu. Przekżywiłem głowę w bok. Nie do końca łapałem o co chodziło.
- Nie łapię.- Powiedziałem. Uśmiechnął się pod nosem.
- W moim przytoczonym przykładzie Sasuke to ty a Shion to ja.- Wyjaśnił. Przeanaliwowałem jeszcze raz to co mi wcześniej powiedział i podstawiłem tam ich imiona.
- Czyli chcesz mi powiedzieć, że zachowałem się jak skończony idiota.- Powiedziałem. Pogłaskał mnie po głowię.
- Sam to powiedziałeś, ale tak chcę ci powiedzieć, że tak się zachowałeś.- Powiedział bez cienia litości. Usiadłem na nim bez problemu uwalniając się z jego uścisku.- Co jest?- Zapytał patrząc na mnie. Złapał moje dłonie w swoje.
- Głupi jestem?
- Jeżeli chodzi o twoich przyjaciół i bliskie ci osoby działasz pod wpływem emocji a nie rozumu.
- To się powinno leczyć.
- Nie koniecznie. U ciebie jest to po części przerażające jak i słodkie.- Zauważył. Spojrzałem na niego.
- Czy takie zachowanie jest denerwujące?- Zapytałem z naciskiem. Przyglądał mi się w milczeniu przez dłuższą chwilę. Już nie mogłęm znieść tego spojrzenia.
- Powiem, że wręcz wkurwiające.- Odpowiedział w końcu patrząc się na mnie uważnie jakby nie chciał przegabić mojej reakcji.- Ja osobiście nie chciałbym aby ktoś się w stosunku do mnie i do ciebie tak zachowywał.- Dodał. Milczałem patrząc się na jego dłonie. Po chwili kiwnąłem głową.
- Rozumiem.- Powiedziałem wyswobodzając swoje ręce z jego. Drgnął na twarzy.- Poczekaj tutaj na mnie.- Dodałem wstając z niego. Uniósł się na łokciach.
- Co zamierzasz??- Zapytał kiedy podszedłem do drzwi.
- Masz tutaj poczekać i nie wychodzić z tego pokoju. Za chwilę wrócę i mam zamiar się z tobą pieprzyć bez przygotowania aż będę krzyczał z bólu i rozkoszy.- Powiedziałem i wyszedłem zostawiając go zaskoczonego na łóżku. Zszedłem na dół. Aoi, Maki, Sasuke i Shion siedzieli w salonie. Pili herbatę. O czymś rozmawiali. Nie wiem o czym ponieważ przestali kiedy tylko wszedłem do salonu. Sasuke łypał na mnie gniewnie. Zacisnąłem palce na prawym ramieniu. Spojrzałem w bok. „Powiem, że wręcz wkurwiające”.
- En…- Aoi zaskoczona uniosła się z fotela kiedy powoli uklęknąłem przed nimi przykładając czoło do podłogi.
- Przepraszam!- Powiedziałem stanowczo.- Przepraszam za to, że jestem takim głupkiem, który nic nie rozumie. Przepraszam za to, że zawiodłem wasze zaufanie. Przepraszam Shion za to, że cię pobiłem. Nie powinienem był się w ogóle udzielać. To są wasze sprawy. Przepraszam Sasukę, że pobiłem osobę, którą kochasz, że cię nie słuchałem i cię zezłościłęm. Przepraszam was wszystkich za to, że urodziłem się takim idiotą. Zrozumiem jeżeli teraz zaczniecie mnie nienawidzić, ale mimo to PRZEPRASZAM!- Zawołałem patrząc na panele w salonie. Z takiego bliska to ja ich jeszcze nie widziałem. Milczeli. Odczekałem tak jeszcze chwilę po czym wstałem ciąglę patrząc na podłogę. Nic nie wskóram. I tak będą się złościć nie ważne jakie słowa wypowiem. Odwróciłem się na pięcie i wchodząc po schodach udałem się do swojego pokoju. Wszedłem do niego. Yuui siedział na moim łóżku. Splecione palce bielały mu od ściskania siebie nawzajem. Zamknąłem drzwi na klucz. Spojrzał na mnie. Drgnąłem. Co znowu? O co tym razem się złości? Wstał i podszedł do mnie pewnym krokiem.- Yu…- Przerwał mi całując mnie namiętnie. Kolana się pode mną ugięły. Z łatwością uniósł mnie nad podłogą i posadził na moim łóżku. Coś było nie tak. Coś mi tutaj nie pasowało. Yuui nigdy wcześniej mnie tak nie całował. Odsunąłem się od niego na chwilę.- O co się złościsz?- Zapytałem. Rozpinał mi guziki koszulki.
- Jeszcze się pytasz?- Zapytał. Złapałem go za dłonie, ale one nie przestawały.
- Pytam się ponieważ nie wiem.- Powiedziałem. Spojrzał na mnie powalając mnie na łóżko. Usiadł na mnie okrakiem i pochylił się nade mną.
- Postanowiłeś wykorzystać seks ze MNĄ aby zadać sobie ból.- Powiedział patrząc mi głęboko w oczy. Drgnąłem. Złościł się o coś takiego.- Dlatego postanowiłem zrobić to tak abyś już nigdy w życiu nawet o czymś takim nie pomyślał. Nauczę twoje ciało przyjemności jaka idzie z delikatnego seksu- Dodał i znowu pocałował mnie w ten sam sposób. Probowałem go z siebie zepchać, ale jak to miałem za młodych licealnych lat… równie dobrze mogę próbować popchać pobliską ścianę. Zadarł mi ręce do góry ściągając ze mnie koszulkę.
- Yuu…- I moje usta znowu były czymś zajęte. Unieruchomił moje ręcę nad moją głową i całował mnie delikatnie. Wymiękałem. Zacząłem po woli drżeć. To jest jakiś obłęd! Jak on tak może…

**ok. pół godziny później**
Leżałem na swoim łóżku pozbawiony jakiegokolwiek ubrania. Spoglądałem na niego przymróżonymi oczyma widząc tylko jego zamazany obraz. Po czerwonych policzach powoli spływały mi krople łez. Cały drżałem. Nie mogłem już normalnie oddychać. Moje ciało całe gorące, mokre od potu i jego śliny nie miało już siły. Czułem się tak jakbym mógł dojść w każdej chwili przez jedno jego dotknięcie, pocałunek bądź słowo. Czułem się tak ale mimo wszystko Yuui nadal nie posunął się dalej. Połozyłem na jego przedramieniu drżącą i słabą rękę. Nawet na nią nie spojrzał.
- Yuui… już tak nie powiem… wystarczy… proszę…- Próbowałem się podnieść. Przeciągnął językiem po jednym z moich sutków. Upadłem na poduszki zagryzając wargi. Złapał moją rękę.
- Oj, oj. Chyba powiedziałem, że masz się nie dotykać.- Szepnął mi do ucha. Spojrzałem na niego nie rozumiejąc. Czy było ze mną już tak „źle”, że nie kontrolowałem swojego ciała i nie wiedziałem co się z nim dzieje? Rozłożył delikatnie moje nogi i ulokował się między nimi, ale nic więcej w tej kwestii nie zrobił. Wrócił do całowania mojej szyi. Przytrzymywał moje obie ręcze ciasno przy moim ciele.
- Y…Yuui…- Wtuliłem twarz w jego twardy bark. Próbowałem złożyć nogi razem (chociaż kolana) aby móc je o siebie ocierać ale wyszło na to, że wewnętrzną częścią ud ocierałem się o jego biodra.- Nie ucz mnie więcej…- Poprosiłem nie wiadomo który już raz. Jeżeli za raz czegoś z tym nie zrobi OSZALEJE po prostu!
- Eh. Niecierpliwy dzieciak.- Szepnął do mojego ucha uwalniając na chwilę jedną moją rękę. Zasłoniłem pospiesznie usta kiedy wszedł we mnie. Pulsowałem cały w środku. Yuui wrócił do całowania mojej szyi… i nic więcej. Załkałem poruszając się niespokojnie pod nim.
- Wredny…jesteś…- Wycharczałem mu do ucha. Złapał znienacka moją twarz. Spojrzał mi w oczy.
- Jeżeli byłbym naprawdę wredny to bym teraz przywiązał cię do łóżka, otworzył okno na oścież, usiadł na krześle i się gapił czekając co zrobisz.- Powiedział. W oczach wezbrały mi łzy. On nie planował tego robić poważnie, nie?? Pokręciłem przecząco głową na znak, że się nie zgadzam. Yuui zaczął powoli poruszać się we mnie. To było jeszcze gorsze niż noc w hotelu kiedy nad sobą nie panował. O wiele przyjemniejsze, bardziej intensywne i doprowadzające człowieka do obłędu. Pochylał się nade mną poruszając się po woli. Jak przez mgłę zobaczyłem jego twarz. A więc i on już nie mógł wytrzymać. Wyciągnąłem w jego kierunku drżące ręcę.
- Kocham…cię…- Szeknąłem obejmując jego szyję. Przylgnął do mnie ciasno zatapiając swoje usta z moimi w namiętnym pocałunku.

*** jakiś czas po tym***

Coś mnie dotykało. Próbowałem to odtrącić. Coś chłodnego przeleciało przez mój kark. Zadrżałem. Pokręciłem przecząco głową. Dajcie mi spokój. Spać chcę!
- Już, już.- Usłyszałem cichy szept przy swoim uchu. Zacisnąłem delikatnie palce na jego przegubie.
- Już nie…- Jęknąłem cicho.
- Spokojnie. Już nic ci nie zrobię. Wytrzymaj jeszcze chwilkę.- Szepnął ponownie. Wtuliłem się delikatnie w jego ciepły tors zasypiając wykończony.

^^~^^

Otworzyłem zmęczony oczy. Rozejrzałem się po pokoju. Panował w nim mrok. Uniosłem delikatnie ociężałą głowę. Było przed dwudziestą pierwszą. Zaschło mi w gardle. Usiadłem na łóżku. Byłem sam w pokoju, ale to mnie zbytnio nie zdziwiło. Czy ja się kiedyś obudziłem po tym a on leżał koło mnie?? Pomyślałem przekrzywiając głowę w bok. Pokręciłem przecząco głową. Muszę się wykompać i ubrać nim zejdę po coś do picia. Zapaliłem lampkę na szafce nocnej. Spojrzałem na siebie zaskoczony. Miałem na sobie rybaczkowe, luźne dresy oraz za dużą koszulkę. Powąchałem swoją rękę. Pachniała moim płynem do kąpieli. Spojrzałem po woli nie rozumiejąc na łóżko. Czy mi się tylko wydawało, że jeszcze rano miałem zieloną pościel, a teraz jest ona pomarańczowa? Kosz na brudną bieliznę stojący obok drzwi stał pełny mimo tego, że rano go opróżniłem. Opuściłem drżące nogi na podłogę. Nie wiem czy dam radę dojść do kuchni. Zgarnąłem z krzesła puchowy koc, opatuliłem się nim. Zszedłem po woli na dół podpierając się ściany. Wszedłem do kuchni. Ktoś był w salonie. W sumie nie było tak późno a jutro zaczyna się weekend więc mogą siedzieć. Nalałem sobie soku jabłkowego. Napiłem się odchrząkając po tym kilka razy. Wyszedłem z ledwo trzymanym w dłoniach kubkiem z kuchni. Zajrzałem do salonu.
- Już nie śpisz?- Zapytała Aoi. Siedziała na fotelu. Na drugim siedziała Maki. Shion i Yuui na kanapie, Sasuke na podłodzę naprzeciwko ich. Grali w jakąś grę karcianą. Spojrzeli na mnie kiedy zajrzałem do salonu.
- Nie.- Powiedziałem cicho. Zaskoczony złapałem się za gardło. Moje „Nie” brzmiało prędzej jak „Nchrrre”. Odchrząknąłem kilka razy i wziąłem dwa łyki picia.- W co gracie?- Zapytałem. Znowu ten zachrypnięty głos.
- W Pikcio.- Powiedział Shion. Kiwnąłem twierdząco głową. Kiedyś grałem w to z nimi na dachu przez co zostałęm służącym Yuui’ego. Usiadłem na oparciu kanapy.
- Grasz?- Zapytała Maki. Pokręciłem przecząco głową.
- Popatrze tylko.- Powiedziałem. Yuui zerknął na mnie. Przesunął się trochę w stronę Shion’a i poklepał miejsce koło siebie. Usiadłem na nim otulając się szczelnie kocem, kubek postawiłem na rogu stołu aby im nie przeszkadzał. Kark mnie bolał.
- Jeżeli jesteś zmęczony to idz się połóż.- Powiedział Yuui wykładając swoje karty. Pokręciłem przecząco głową. Zacmokał tylko. Spojrzał na mnie i zmierzwił mi włosy przyciągając moją głowę do swojego ramienia. Zamknąłem zmęczone oczy. Nawet nie wiem kiedy znowu zasnąłem.

^^~^^

Obudziły mnie promienie słoneczne. Która to była tym razem godzina? Zerknąłem na zegarek. Okolice jedenastej. Byłem u siebie w pokoju. Coś przygniatało moją klatkę piersiową. Spojrzałem tam. Jego ręka. Zerknąłem w bok. Spał spokojnie przy moim boku. Zadrżałem czując jego ciepło na swoim ciele. Złapałem delikatnie za jego przegub aby ściągnąć rękę z mojego ciała. Wyczułem, że się na mnie patrzy. Spojrzałem na niego.
- Hmmm?- Zapytał nie ruszając się ani o centymetr.
- Pić…- Powiedziałem tylko wskazując na drzwi od pokoju. Kiwnął twierdząco głową i usiadł na łóżku.- Mogę sam…- Dodałem. Uśmiechnął się wrednie.
- Leż sobie spokojnie. Ten rodzaj zmęczenia tak szybko nie zniknie.- Powiedział. Spojrzałem na niego. Pochylił się nade mną i pocałował mnie delikatnie (W sumie to tylko musnął moje wargi swoimi). Zadrżałem zrezygnowany chowając się znowu pod kołdrę. Zaśmiał się cicho i wyszedł z pokoju. Paliło mnie w klatce piersiowej. Leżałem spokojnie czekając na niego co chwilę nabierając więcej powietrza do płuc niż to było w rzeczywistości konieczne. Wrócił po chwili zamykając cicho drzwi.
- Cicho jest.- Zauważyłem. Podał mi kubek z sokiem. Cały karton tego samego soku położył na szafce nocnej.
- Wszyscy jeszcze śpią.- Odpowiedział wracając na swoje miejsce. Na raz wypiłem całą zawartość szklanki.
- Tak długo?- Zapytałem patrząc na niego. Odłożyłem szklankę na szafkę. Zaśmiał się cicho.
- Ty śpisz trochę dłużej niż my.- Powiedział. Oparłem się o ścianę siadając. Spojrzałem na niego. Milczałem. Znowu zaśmiał się cicho.- Wszyscy rozeszli się dopiero o szóstej nad ranem. Do pokoju przeniosłem cię o trzeciej jak już miałem pewność, że nic cię nie obudzi.- Dodał. Otworzyłem szerzej oczy unosząc zaskoczony brwi do góry.
- Umm.- Wydukałem tylko. Zaśmiał się cicho opierając swoją głowę na moich udach. GORĄCO!!
- Pośpijmy jeszcze trochę.- Dodał. Zatopiłem mu palce we włosach bawiąc się nimi delikatnie.
- Ale ja nie jestem zmęczony.- Powiedziałem. Zaśmiał się cicho.- Co się śmiejesz?
- Jeżeli nie jesteś zmęczony to mam prośbę.- Powiedział. Spojrzałem na jego głowę.
- Taak?
- Obudź mnie namiętnym pocałunkiem.- Odpowiedział i położył się tak, że widział sufit i co za tym idzie moją twarz. Uśmiechał się jakby był czegoś pewny. Wzruszyłem ramionami. Skoro tego chciał. Pochwyliłem się nad nim. Leżał niewruszony ręcę trzymając zaplecione jak do modlitwy na swoim torsie. Pocałowałem go najpierw delikatnie, później namiętniej. Kiedy poczułem jego język pod swoim jęknąłem głośno zrezygnowany odsuwając się od niego. Moje ręce drżały. Na policzkach wykwitł szkarłatny rumieniec.- Co jest??- Zapytał. Zerknąłem na niego. Uśmiechał się. Wiedział, że tak zareaguje?  Uniósł się na kolanach klękając przede mną. Uniósł delikatnie mój podbródek i pocałował mnie w drżące usta. Delikatnie zacisnąłem palce na jego nadgarstku. Zszedł niżej na moją szyję.
- Yuui…- Próbowałem go odepchać. Spojrzał na mnie.
- Przecież nie jesteś zmęczony ani śpiący.- Zauważył. Wredota jedna!
- Ale…- Przerwał mi całując mnie namiętnie. Kiedy nie miałem już siły go odpychać spojrzał na mnie.
- Ale co?
- Co się z tobą dzieję. Jesteś jakiś dziwny z samego rana.- Zauważyłem. Zaśmiał się.
- Ja jestem normalny, to ty jesteś dziwnie napalony.- Powiedział łapiąc mnie za moje przyrodzenie.
- Yu…ui.- Powiedziałem łapiąc zaskoczony głośno powietrze.
- O. Już ci stoi a ja tylko cię pocałowałem.- Dodał wrednie. Spojrzałem na niego czerwony jak burak. Uśmiechnął się wrednie i zsunął się niżej zaciągając na siebie (u mnie do torsu) kołdrę. Co on robi?! Odkryłem go. Jego palce zatrzymały się na krawędzi mojej bielizny.
- Co…?
- Nie patrz, tak będzie dla ciebie lepiej.- Powiedział i znowu zaciągnął na siebie kołdrę. Zakryłem czerwoną twarz w dłonicha starając się panować nad swoim głosem. Jak bym mógł to zakryłbym również uszy aby niczego nie słyszeć. Chyba umrę ze wstydu!


 *****************************
KOMENTARZE PRZENIESIONE:


  • Witaj, witaj,
    rozdział jest fantastyczny…. Emba przepraszał za swoje zachowanie Sasuke i Shiona, mam nadzieję, że przyjmną jego przeprosiny, a zachowanie Yuu boskie ;]
    Na nowy rok życzę Tobie dużo weny, czasu, chęci i pomysłów ;]
    Pozdrawiam serdecznie i cieplutko

    1. szczerze mówiąc strasznie spodobał mi się twój blog :D Fajnie wszystko opisujesz,notki są długie a szczególnie pomysłowe :) Czekam teraz na nexta oby pojawił się szybko :* Pozdrawiam :)




    Brak komentarzy:

    Prześlij komentarz

    14. „ Hej! Lala. But ci się rozpierdala! Powoli, powoli i tobie się rozpierdoli!”. 14.

    Czy ktoś z was kiedykolwiek próbował poruszyć ścianę? Nikt? No to co powiecie na próby poruszenia żywej ściany która w samoobronie przywdz...