Leżałem
na deskach dojo w moim domu. Oddychałem ciężko.Uniosłem się podpierając
delikatnie na katanie. Przede mną stał wysoki,szczupły mężczyzna mogę już rzec
o stalowych oczach i takim samym kolorzekrótko ściętych włosów. Ubrany był
tylko w szare spodnie od dresów. Trzymał naramieniu katanę.
-
I ty to nazywasz walką na poziomie?- Zapytał patrząc namnie z pogardą.
-
Zamknij się.- Powiedziałem sycząc zza zaciśniętych zębów.Zerknął na mnie z
ukosa. I po chwili znowu leżałem na ziemi. Zaśmiał się chłodno.Podciąłem mu
nogi kataną i usiadłem na nim okrakiem przybliżając czubek ostrzado jego szyi.
Patrzył na mnie z wyższością. Wbiłem delikatnie ostrze w jego szyje. Puknął
trzy razy ręką w podłogę. Zszedłem z niego.
-
I ty Eaglez nim przegrałeś?- Zapytał uśmiechnięty szeroko chłopak o czerwonych
włosach
i ciemno brązowych oczach.
i ciemno brązowych oczach.
-Each
zamknij twarz.- Powiedział wściekły Eagle. Schowałem katanę do pochwy
ispojrzałem na dwójkę swoich braci. Wczoraj zdjęli mi bransoletę z nogi.
Więcdzisiaj mogłem sobie trochę poćwiczyć.
-Daliście
się pokonać takiemu dzieciakowi?- Usłyszałem za sobą czyjś głos.Odwróciłem się
gwałtownie. Tego człowieka to ja wolę mieć przed sobą.- Gościmasz.- Powiedział
patrząc na mnie. Skłoniłem się przed nim, później przedkażdym po kolei i
wyszedłem z dojo. Koło wejścia na schodkach siedziała mojapaczka.
-Yoł.-
Powiedziałem przecierając spoconą twarz.
-A
tobie, co?- Zapytała Sakura nie patrząc na mnie. Nadal była zła.
-Z
braćmi się bawiłem.- Powiedziałem uśmiechając się szeroko i wchodząc do domu.
-Paniczu
przygotować kąpiel?- Zapytała jedna ze służek.
-Nie
trzeba.- Spojrzałem na swoich gości.- Napijecie się czegoś?
-Coś
zimnego jak masz?- Zapytała Sakura.
-Ja
tak samo.- Powiedział Ashias i Shion. Spojrzałem na Yuui’ego.
-Też,
też.
-Ehm.
Jak możesz to przynieś do mojego pokoju jakieś zimne napoje. Najlepiej dlamnie
cole
a Sakurze coś, co nie będzie zawierało w sobie jabłek. Dla reszty coś dobierz.-Powiedziałem wchodząc po schodach. Oni w milczeniu podążali za mną. Weszliśmydo mojego pokoju.
a Sakurze coś, co nie będzie zawierało w sobie jabłek. Dla reszty coś dobierz.-Powiedziałem wchodząc po schodach. Oni w milczeniu podążali za mną. Weszliśmydo mojego pokoju.
-To…,
co to jest?- Zapytał Ashias. Spojrzałem na niego. Zaśmiałem się cicho.
-Wiem.
Sorry zapomniałem. Bywałeś u mnie, ale tylko w dojo. To jest mój
pokój.-Powiedziałem podchodząc do szafy.- Rozgościcie się.- Dodałem.
Wyciągnąłem zszafy czysty podkoszulek i wciągnąłem go na siebie.
-Twój
pokój to połowa mojego mieszkania.- Stwierdził Yuui. Spojrzałem na niego.
-Prędzej
całe. Te dwie pary drzwi tak samo jak to, co się za nimi znajdujerównież należy
do mojego pokoju.- Powiedziałem wskazując dwie pary drzwi. Ktośzapukał
delikatnie do drzwi. Po chwili weszła pokojówka wnosząc do pokoju tacęze
szklankami i napojami. Podała mi moją szklankę i spojrzała na resztę.- Niemartw
się. Możesz odejść.
-Um…
-Słucham?
-Panicza
matka poprosiła abym zabrała dzisiaj z panicza pokoju panicza kosz napranie.-
Powiedziała nieśmiało. Spojrzałem na nią. Uśmiechnąłem się złośliwie.
-Wiesz
gdzie jest.- Powiedziałem. Weszła pospiesznie do jednego z pomieszczeń zadrzwiami
i zabrała stamtąd kosz. Wyszła bez słowa.
i zabrała stamtąd kosz. Wyszła bez słowa.
-,Co
tam jest?- Zapytał, Ashias.
-Łazienka
i sypialnia.
-Przecież
to jest sypialnia.- Powiedział Yuui. Pokręciłem przecząco głową.
-To
jest pokój.
-Nie
łapie.- Powiedział Ashias.
-Po
prostu. Enmby pokój wygląda tak jakby salon, sypialnia i łazienka.
Terazjesteśmy u niego
w salonie.- Powiedziała Sakura. Pokazałem jej język, kiedy na mnie spojrzała.
w salonie.- Powiedziała Sakura. Pokazałem jej język, kiedy na mnie spojrzała.
-A
skąd to wiesz?- Zapytał Yuui.
-Ja
też to wiem.- Powiedział obojętnie Shion.
-No,
ale skąd?
-Znam
ich trochę dłużej niż was, więc to oczywiste, że będą u mnie częściej niżwy.
-A
to, co?- Zapytał Yuui wskazując trzy gabloty nad telewizorem z medalami
ipucharami.
-Nie
widać?
-Twoje?
-Nie
mojej mamy. Pewnie, że moje.
-Można?-
Zapytał wskazując na gabloty. Nie chętnie kiwnąłem twierdząco głową. Wstał
i podszedł do gablot. Przyglądał się po woli każdej rzeczy w nichznajdujących.- Czekaj. Widzę tutaj medale za: karate, kyuudou, judo, Dżiu-dżitsu, Kendo, Aikido i…
i podszedł do gablot. Przyglądał się po woli każdej rzeczy w nichznajdujących.- Czekaj. Widzę tutaj medale za: karate, kyuudou, judo, Dżiu-dżitsu, Kendo, Aikido i…
-
Było jeszcze Kenjutsu, ale po dwóchlatach mama zabroniła mi tego trenować.-
Powiedziałem obojętnie patrząc naniego. Miał rozdziawioną minę.
-
Mogę o coś zapytać?- ZapytałAshias.
-
Już to zrobiłeś, ale tak. Możeszto zrobić jeszcze raz.
-,
Dlaczego aż tyle? Dlaczego tyledyscyplin sportowych?
-
Nie sądziłem, że właśnie ty mnie oto zapytasz no, ale trudno. Ponieważ jestem
najmłodszy.
-
I co to ma wspólnego z jegopytaniem?- Zapytał Yuui. Spojrzałem na niego z
politowaniem.
-
Naprawdę tego nie widzicie. Mójdom to tradycyjny dom. Najmłodszy ma najbardziej
przesrane, bo jest porównywanydo swoich braci. Aby nie mieszano mnie z błotem
wybrałem te same dyscypliny, cooni. Kendo jak Eagle, Kyuudou jak Each, judo jak
Nobi oraz karate i aikido jakNatsu. Później mówili, że mimo tego, iż trenuje
to, co oni i tak nie będę takdobry jak oni. Bo oni są mistrzami w swoim fachu.
Więc sam z siebie wybrałemjeszcze
Dżiu-dżitsu orazKenjutsu. Po wielu latach ćwiczeń jest tylko jedna
osoba, której nie pokonałemi pokonywać nie mam zamiaru.- Powiedziałem biorąc
łyk picia.
-
Skąd ty bierzesz na to wszystko czas?-Zapytał Ashias.
-
A bo ja wiem?- Zapytałem sam zsiebie.
-
Jak to?
-
Oj po prostu byłem dzieciakiem,którego rozpierało za dużo energii i nie
wiedziałem jak ją spożytkować, więczajmowałem się treningami.- Odpowiedziałem.
Ktoś zapukał do pokoju. Do środkaweszła jedna z pokojówek.
-
Paniczu panicza matka panicza wołana chwile do siebie.- Powiedziała skłaniając
się przepraszająco.
-
Już idę.- Odpowiedziałem. Przydrzwiach spojrzałem na nich.- Wybaczcie mi na
chwile. Yuui wypad od mojegobiurka.- Dodałem i wyszedłem zamykając drzwi.
Powolnym acz stanowczym krokiemudałem się za pokojówką do mojej mamy. Siedziała
w bibliotece. Cóż nie bezprzyczyny pokój ten nazwano biblioteką, skoro ma w
sobie więcej książek niżznajdę w szkole. Siedziała na fotelu przed małym
stolikiem. Siedziała z niąjakaś kobieta i młoda dziewczyna. Na kobietę nawet
nie spojrzałem. Z koleizaciekawiła mnie dziewczyna. Była strasznie niska i
szczuplutka. Miałakróciutkie, kręcone blond włosy i jasno niebieskie oczy.
Ubrana była w czarnespodnie i zielony o wiele za duży na nią sweter. We włosach
można było dojrzeć małą spineczkę wkształcie serduszka. Kiedy na nią zerknąłem
drgnęła nerwowo. Skłoniłem sięprzed nimi i spojrzałem na matkę.
-
Enmba pozwól, że przedstawię cimoją przyjaciółkę z czasów liceum Umi Kazumi.-
Powiedziała moja matka wskazującna starszą z pań. Skłoniłem się przed nią.
-
Miło mi panią poznać Kazumi-sama.-Powiedziałem patrząc w podłogę.
-
Mi również.
-
A ta młoda dama, to jej córka AoiKazumi. Jest w twoim wieku.- Dodała moja mama
przyglądając się mojej twarzy. Wsumie nie okazałem żadnych uczuć, ale nie
przeczę zdziwiłem się, co nie, co.Skłoniłem się również przed nią.
-
Miło mi Kazumi-san.- Powiedziałem.
-
Um… uyum… mi również.-Odpowiedziała bardzo cicho. Wyprostowałem się i
spojrzałem na swoją matkę.
-
Przedstawiłam ci je, ponieważ odjutra Aoi będzie twoją nową koleżanką w klasie
oraz będzie u nas mieszkać. Już kiedyś mieszkała w Japonii, ale jak była mała
całą rodzinąwyjechała do Stanów. Teraz jednak zakończy swoją edukację w tym
kraju. Mamnadzieje, że się nią zaopiekujesz
i zaprzyjaźnisz z nią.
i zaprzyjaźnisz z nią.
-,
Jeżeli taka jest twoja prośba.-Powiedziałem skłaniając się przed matką.
Spojrzałem na nią.- Proszę wybacz mi to,co właśnie powiem. Panie też niech mi
wybaczą, ale…- Urwałem.
-
Nie krępuj się. Ja nie jestemNatsu.- Powiedziała. Zmarszczyłem czoło.- Możesz
nawet powiedzieć tak jakchcesz.
-
Mam nadzieje, że nie strzelił cido tej twojej łepetyny pomysł swatów. Wiesz, że
jestem zainteresowany, kiminnym.- Powiedziałem chłodno. Spojrzała na mnie.
-
Już dawno zadecydowaliśmy z twoimojcem, że nasze dzieci będą z tą osobą, którą
same sobie wybiorą.-Odpowiedziała.
-
No to teraz na pewno nie maproblemu. Z chęcią się nią zaopiekuje.- Uśmiechnąłem
się.- Mam nadzieję, żetroszkę naświetliłaś Panią moją osobę.
-
Tak zrobiłam to, więc nie masz się,o co martwić. Słyszałam, że masz gości.
-
Tak. Sakura przyszła zpozostałymi.
-
O to dobrze się składa. Poprzerwie wiosennej znowu zaczyna się szkoła. Więc
może przedstawisz Aoi jejnowych znajomych z klasy.- Zaproponowała. Kiwnąłem
głową. Skłoniłem się
i podszedłem do drzwi. Otworzyłem je i wskazałem na nie owej dziewczynie.Podeszła do nich trzęsąc się delikatnie. Wyszedłem za nią z pomieszczeniazamykając cicho drzwi.
i podszedłem do drzwi. Otworzyłem je i wskazałem na nie owej dziewczynie.Podeszła do nich trzęsąc się delikatnie. Wyszedłem za nią z pomieszczeniazamykając cicho drzwi.
-
Schodami na samą górę.-Powiedziałem tylko i ruszyłem obok niej. No świetnie.
Niby, o czym ja mam z niąrozmawiać?! Szła w milczeniu rozglądając się dookoła.-
Mogę wiedzieć, w jakimpokoju cię umieścili?
-
Um… ano… na dole na końcu.-Odpowiedziała. Przystanąłem i spojrzałem na nią.
Dostała największy pokój wcałym domu. No to nieźle.
-
Spoczko. A i jeszcze jedno.-Powiedziałem przechylając głowę w bok i patrząc za
siebie gdzie stała ona.Zadrżała.- Mów mi Enmba albo jak większość budy Em-kun.
I proszę abyś niemówiła o tym, kim naprawdę jest moja rodzina. W szkole wiedzą
o tym tylko nauczycielei osoby, które za chwile poznasz.- Powiedziałem.
-
Ano.- Powiedziała przystając przedschodami prowadzącymi na najwyższe piętro
domu gdzie znajdował się mój pokój.-Em-kun! A… ja… eeee… Aoi- Dodała
czerwieniąc się na całej twarzy
i patrząc na swoje kapcie. Uśmiechnąłem się. Podszedłem do niej i położyłem jejrękę na głowie.
i patrząc na swoje kapcie. Uśmiechnąłem się. Podszedłem do niej i położyłem jejrękę na głowie.
-
Nie ma problemu Aoi-chan.-Powiedziałem.- Chodź, bo mi pokój rozniosą jak ich
zostawię samych na dłużej.-Dodałem. Spojrzała na mnie i kiwnęła głową
uśmiechając się delikatnie. Zzadrzwi mojego pokoju już tutaj mogłem
wywnioskować, że coś zrobili. Tym razem wszedłem,jako pierwszy i dobrze
zrobiłem, bo zarobiłem w twarz poduszką. Stałem sztywno.Za moimi plecami
ukrywała się Aoi. W pokoju było słychać tylko donośny śmiechreszty.
-
E…
-,
KTÓRE to?- Przerwałem, Sakurzezaciskając zęby. Cisza. Tylko to teraz słyszałem.
Spojrzałem na Sakure.Wpatrywała się w moje oczy. A więc to nie ona. Shion tym
bardziej. Ashias iYuui uśmiechali się do siebie. Podniosłem z ziemi poduszkę i
cisnąłem wAshiasa. Dostał nią w głowę w tym samym momencie, co Yuui moimi
kapciami. Obaj patrzyli na mnie wilkiem.Prychnąłem pod nosem.
-
I co prychasz?- Zapytał Yuuipodchodząc do mnie po woli. Znałem tą minę.
-,
Bo mi się tak idioto podoba!
-
Ktoś tu się boi.
-
Zamknij twarz!- Wycedziłem. Złapałmnie za ramie ciągnąc do pokoju. Za sobą
usłyszałem cichy pisk.- Puść baranie.-Dodałem i z łatwością się uwolniłem
wyglądając na korytarz. Aoi klęczała kołodrzwi. Patrzyła na mnie przerażona.
Wypuściłem głośno powietrze. Złapałem jąpod ramie
i wciągnąłem do pokoju, w którym na nowo zapanowała cisza. Próbowała sięwyrwać, ale skutecznie ją trzymałem.- To Ashias. Jest rok starszy od nas. Jestteż przewodniczącym szkoły. Wygląda trochę głupkowato, ale wcale głupi niejest. Ta tutaj to Sakura jego dziewczyna i moja przyjaciółka
z dzieciństwa. Jest w naszym wieku, ale w innej klasie niż ja. Jest osobą wesołą,ale i stanowczą. Ten tutaj to Shion. Znamy się od czterech lat. Przyjaciel i…hm… chłopak kogoś mi bliskiego. Trochę szurnięty, ale nie ma się, co martwić. Zkolei ta brzoza to Yuui. Tylko tak strasznie wygląda. Obaj oni chodzą z nami doklasy.- Powiedziałem jej. Spojrzałem na ich zaskoczone miny.- A to jest Aoi. Odjutra będzie z nami w klasie.- Dodałem. Stali jak wryci.- No? Na co czekacie?Zaproszenie wysłać? Przedstawcie się jakoś lepiej niż ja to zrobiłem.-Burknąłem na nich i udałem się do toalety. Kiedy wróciłem po kilkunastusekundach Aoi siedziała obok Sakury. Rozmawiali ze sobą a raczej to oni mówilia ona słuchała.
i wciągnąłem do pokoju, w którym na nowo zapanowała cisza. Próbowała sięwyrwać, ale skutecznie ją trzymałem.- To Ashias. Jest rok starszy od nas. Jestteż przewodniczącym szkoły. Wygląda trochę głupkowato, ale wcale głupi niejest. Ta tutaj to Sakura jego dziewczyna i moja przyjaciółka
z dzieciństwa. Jest w naszym wieku, ale w innej klasie niż ja. Jest osobą wesołą,ale i stanowczą. Ten tutaj to Shion. Znamy się od czterech lat. Przyjaciel i…hm… chłopak kogoś mi bliskiego. Trochę szurnięty, ale nie ma się, co martwić. Zkolei ta brzoza to Yuui. Tylko tak strasznie wygląda. Obaj oni chodzą z nami doklasy.- Powiedziałem jej. Spojrzałem na ich zaskoczone miny.- A to jest Aoi. Odjutra będzie z nami w klasie.- Dodałem. Stali jak wryci.- No? Na co czekacie?Zaproszenie wysłać? Przedstawcie się jakoś lepiej niż ja to zrobiłem.-Burknąłem na nich i udałem się do toalety. Kiedy wróciłem po kilkunastusekundach Aoi siedziała obok Sakury. Rozmawiali ze sobą a raczej to oni mówilia ona słuchała.
-
A jedynego, którego powinnaś siębać to on.- Powiedział Yuui wskazując na mnie
palcem. Spojrzałem na niegowilkiem.
-
Masz z tym jakiś problem?- Warknąłem.Zaśmiał się.
-
Z kolei Yuui gdzieś zatracił swójinstynkt samozachowawczy i w ogóle się go nie
boi.- Powiedziała Sakura. Yuuipokazał jej język.
-
To tak jak ty.- Odgryzł się.
-
To chyba oczywiste, że on nic minie zrobi.- Powiedziała pewnie. Cóż nie ma, co
jej winić za tą pewność. W końcumiała rację. Bez wątpienia była jedyną kobietą
na świecie, na którą nie podniósłbymreki (macie rację. Mama nią nie jest, bo
już to zrobiłem).
-
Kotek cóż za pewność.- PowiedziałAshias obejmując ją delikatnie w pasie.
-
I słusznie, bo ma rację.
-
A można wiedzieć, dlaczego? Wiesznie żebym cię namawiał abyś tłukł moją
dziewczynę, ale wiesz. Nas jakoś bijeszjak ci przyjdzie na to ochota.
-
Po pierwsze to bije się z braćmi.Was nie traktuje jak ich. A po drugie jak już
ująłeś twoja dziewczyna, więc sięjej pytaj.- Powiedziałem. Obietnicy nie
złamie. Uzgodniliśmy kiedyś, że to onawyjawi ten sekret.
-
Kotek?
-
Enmba.- Powiedziała Sakura.Pokazałem jej język podając Aoi szklankę z sokiem.
Skinęła głową. Od rozmowy nakorytarzu nie odezwała się ani słowem.
-
No, co?- Zapytałem. Zaśmiałem sięcicho widząc jak myśli.- Jak chcesz powiedzieć
to powiedz prosto z mostu. Takbędzie najlepiej.
-
Ok. Kiedyś ze sobą chodziliśmy.-Powiedziała patrząc na mnie. Uśmiechnąłem się
do niej
i podszedłem do swojego biurka.
i podszedłem do swojego biurka.
-
Jak to?- Zapytał Ashias.
-
Ej!- Krzyknąłem biorąc do rękiswoją pracę domową z matmy. Była cała pokreślona
na zielono.
-
Poczekaj Enmba. Sakura?- Ashiaspatrzył na swoją dziewczynę.
-
Oj. Po roku znajomości mieliśmymoże z siedem lat chodziliśmy ze sobą nie cały
rok. Ściślej mówiąc miesiąc. Jakdobrze pamiętam. Później jednakstwierdziliśmy, że to nie dla
nas i zerwaliśmy ze sobą. Ale w naszym przypadku„zostańmy przyjaciółmi” się
spełniło.- Powiedziała patrząc na niego.- Terazjesteśmy tylko przyjaciółmi i to
się nigdy nie zmieni. A twoją prace poprawiłfacet bez instynktu.
-
Yuui.- Wycedziłem przez zęby.
-
To było źle zrobione.
-
Jak to źle?
-
No tak. Wszędzie zastosowałeś niete wzory, co trzeba. Rysunki też były złe.
Napisz tak jak ja ci napisałem ibędzie dobrze.- Powiedział nie patrząc na mnie.
Odwróciłem się do resztyczerwony na twarzy.
-
Dziękuje.- Burknąłem pod nosem.
-
Nie ma, za co.
-
Aoi a ty masz wszystkie książki doszkoły?- Zapytałem. Kiwnęła głową nie patrząc
na mnie. Uklęknąłem przed nią.-Jeszcze jedno. Patrz na mnie jak do mnie mówisz
i odpowiadaj nawet samymi dźwiękami.W tym pokoju jest tylko jedna osoba, którą
bez słów zrozumiem i niestety to niety.
-
M… Mam.- Powiedziała zerkając namnie spod swoich rzęs. Uśmiechnąłem się do
niej.
-
To wy się wcześniej nieznaliście?- Zapytał Shion.
-
Nie. Poznaliśmy się dzisiaj.
-
Jak?- Zapytał Ashias.
-
Jej mama i moja to przyjaciółki.
-
A daleko będzie od ciebie mieszkać?-Zapytała Sakura.
-
A co ja encyklopedia? Nie. Będziemieszkać bardzo blisko.- Powiedziałem.
Wypuściłem głośno powietrze, kiedy dopokoju bez pukania wszedł Natsu.
-
Joł.- Przywitał się. Oprócz Yuui iAoi reszta odpowiedziała z uśmiechem.
-
Słucham?
-
Rozmawiałem z mamą.
-
No i?
-
Słyszałem, że będziesz miał kogośw opiece.
-
Tak.
-
…- Uśmiechnął się szeroko.
-
Czy możesz mi powiedzieć, cokombinujesz?
-
Nic kompletnie nic.
-
No ja myślę.
-
Mój braciszek myśli?!- Zaśmiał sięgłośno.
-
Wiesz, że nie interesuje mnie to,że złamiesz mi rękę czy coś, ale za raz ci
lutne.
-
Już dobrze, dobrze. Daruje citakie odzywki. Chciałem się pożegnać. Właśnie jadę
na lotnisko.- Powiedział.Skłoniłem się przed nim.
-
Życzę miłej i bezpiecznej podróży.Jak już będziesz na miejscu proszę odezwij
się czy bezpiecznie dotarłeś.-Powiedziałem patrząc na swoje kapcie.
-
Trzymaj się brat. I opiekuj sięnią.- Powiedział odwracając się do nas tyłem.
Zatrzymał się na chwile wdrzwiach.- I nie przysparzaj rodzicom problemów abym
nie musiał tutaj przylatywać
w trakcie zajęć.- Dodał. Zerknął na mnie delikatnie.
w trakcie zajęć.- Dodał. Zerknął na mnie delikatnie.
-
Zrobię tak jak sobie życzysz.-Powiedziałem. Zamknął drzwi. Odczekałem jeszcze
chwile
i dopiero wtedy się wyprostowałem. Podszedłem do okna. Widziałem jak żegnał sięz rodzicami. Wypuściłem głośno powietrze i wróciłem na swoje miejsce.
i dopiero wtedy się wyprostowałem. Podszedłem do okna. Widziałem jak żegnał sięz rodzicami. Wypuściłem głośno powietrze i wróciłem na swoje miejsce.
-,
Co to było?- Zapytał, Yuui.
-
Mój brat.- Odpowiedziałem sarkastycznie,chociaż wiedziałem, o co mu chodziło.
-
Wiesz, że nie o to mi chodzi.
-
Ta. Wiem.
-
Nie powiesz nic na ten temat?Prawda?
-
W mojej rodzinie nie ma głębokichuczuć. A może i są, ale nie są okazywane jak w
normalnej rodzinie. Ojciec nigdymnie nie przytulił ani nic. Ciepło braci czułem
tylko wtedy, kiedy dostawałemod nich po gębie. Nawet mama mnie nie przytula ani
nic. Pierwszą osobą, któramnie przytuliła i o której pamiętam to była babcia
Sakury, później Sakura, Sasuke i na koniec…ty.- Powiedziałem i wskazałem na
Yuui’ego. Drgnął zaskoczony.- U nas nie ma witania i żegnaniatakiego jak np. u
Sakury w domu. Nie rozmawiam z braćmi tak jak ty ze swoim. Ani z rodzicamitak
jak Ashias. Jeżeli więcej niż raz na trzy lata moi rodzice będą wezwani
doszkoły to nie skończę tak jak Shion. Wszyscy Zasze mówili „To on.
SynHaruichi.” Każdy mnie szanował, kłaniał się przede mną, trzymał mnie na
dystansi mówił to, co powinien powiedzieć. Ale nikt nie patrzył na to, co ja
chciałem,o czym myślałem i w ogóle. Dla nich byłem kolejnym tematem do plotek
oraz osobąz wyższych sfer. Ludzie stali się dla mnie obojętnymi pionkami.
Miałem ich gdzieś.Jedyną osobą, z którą rozmawiałem była Sakura, ale to rzadko.
I wtedy pojawiłsię Sasuke. Ten to miał cięty język. Nie patrzył na to, kim
jestem. Shion taksamo i Ashias ale mogę wyczuć czasami jak hamują swoje
zachowanie i słowa. Z kolei ty to fenomen.- Odpowiedziałem i zaśmiałem się
głośno.
-
Chodź no niech cie Przytule.-Zawołała Sakura z wyciągniętymi rękoma.
-
Przestań, bo oberwiesz. A ja odtwojego dostane.- Powiedziałem i zaśmiałem się
głośno.- No
w sumie teraz są tutaj dwie dziewczyny, więc może zabiorę was dwie do mojejsypialni i się zabawimy. Taki mini trójkącik.- Dodałem. Sakura uśmiechnęła siędo mnie.
w sumie teraz są tutaj dwie dziewczyny, więc może zabiorę was dwie do mojejsypialni i się zabawimy. Taki mini trójkącik.- Dodałem. Sakura uśmiechnęła siędo mnie.
-
No dawaj.- Powiedziała wyciągającręce do mnie. Spojrzałem na Aoi. Wpatrywała
się we mnie przerażonym wzrokiem.
-
Nie no.- Zaśmiałem się głośno.-Chyba będzie musiało trochę minąć aż przyzwyczai
się do naszych żartów.-Dodałem.- Nie bój się ja tylko żartowałem.
-
Aa~
-,
Ale wyobraź sobie tak z Jun na jedną noc w hotelu.- Powiedział Shion.
Zamyśliłemsię na chwile próbując skojarzyć laske. Zaśmiałem się po chwili.
-
Noooooo.- Dodałem.
-
Stanąłby ci jak sosna.- Powiedział. Znowusię zaśmiałem.
-,
Ale tobie nie.
-
No cóż. Życie.- Zaśmiał się głośno.- Apóźniej ona wychodzi a Enmba wchodzi na
tryb ręczny.- Dodał i uchylił się przedmoim kapciem. Oprócz Aoi wszyscy się
zaśmieli.
-
Nie no laska niezła tylko więcej ma wswoich cyckach niż w głowie. Puste to jak
wydmuszka wielkanocna.- Skwitowałemlaske i tyle. Spojrzałem na Aoi. Wpatrywała
się w swoje nogi będąc na czymśkompletnie skupiona.- Aoi? Chyba się nie
gniewasz o to, co powiedziałem?
-
Hmmm?- Zapytała zamyślona. Spojrzała namnie. Po chwili pokręciła przecząco
głową.- Nie.
-
To, o co chodzi?
-
Ano… eto…, Ehm…
-
No? Wykrztuś to z siebie. Ja nie gryzę.Yuui zamknij się.- Dodałem, kiedy już
otwierał usta. Zaśmiał się tylko.
-,
Co to znaczy, że stanie ci jak sosna iwejdziesz na tryb ręczny?- Zapytała z
niewinnym wyrazem na twarzy. Sakura ryknęłaśmiechem a my oblaliśmy się
szkarłatną purpurą. Dosłownie wszyscy. Aoiwpatrywała się we mnie z
wyczekiwaniem. Zakryłem usta dłonią. Sakura po chwilimilczenia pochyliła się
nad nią i coś jej szeptała do ucha.- Kya~ prze…przepraaaaaszam!- Krzyknęła
przerażona zakrywając twarz drżącymi rękoma.
-
Spoko.- Powiedziałem zza swojej dłoni. Mogłembyć profesjonalistą, jeżeli chodzi
o sztuki walki i te różne. Mogłem to sobiewywalczyć, wyćwiczyć i coś tam
jeszcze. Ale jeżeli chodzi o zachowanie względemkobiet (oraz pewnej dodatkowej
osoby, która kobietą nie jest) to, aby być w tejkwestii profesjonalistą to
powinienem się taki urodzić. Tego stanowczo niemożna się wyuczyć. Coś czuje, że
zapowiadają się ciekawe dwa lat szkoły z Aoi.
To ja czekam do 23.; ))) Notka bardzo fajna. Czekam na więcej.