Od
ostatnich zdarzeń minęły już dwa tygodnie. Nie wyglądałem jak dziecko
niekochane przez rodziców i w ogóle. Dowiedziałem się, że moi bracia wyjeżdżają
do szkoły za trzy dni. Znowu w domu zapanuje cisza i nuda. Nie znosiłem, kiedy
zostawiali mnie samego. Ja naprawdę nie miałem, co robić samemu w domu. Cóż.
Może uda mi się namówić rodziców, aby pozwolili mi zaprosić znajomych nanoc,
kiedy braci już nie będzie? Zobaczymy jak to będzie. Właśnie teraz stałem przed
drzwiami pokoju samorządu szkolnego. Obok mnie stał Yuui-kun. Wykonywaliśmy zadania,
co dziennie, siedzieliśmy razem na każdej lekcji i nie wiedzieć, dlaczego (w
sumie wiedzieć), codziennie jedliśmy razem lunch, ale nie rozmawialiśmy ze sobą
tak dłużej. Nie wiedziałem, co się kryło w jego głowie i ogólnie nic nie
wiedziałem. Spojrzałem na niego. Pokręciłem przecząco głową, kiedy zrodził się
w niej chory pomysł. A raczej myśl. „Ciekawe jak wygląda w rozpuszczonych
włosach?” Nigdy go takiego nie widziałem.
-
Wykona.- Powiedział patrząc na mnie. Miał racje. Gdybym nie wykonał to by mnie
tutaj nie było. A mianowicie miałem się ukryć w tym pokoju aż do zamknięcia
szkoły i zobaczyć, co się będzie działo. A że nie mogło być tutaj dużo osób
Yuui sam sprawdzi czy dopełnię obietnicy. Interesowało mnie również, jakie on
ma zadanie.
-
Ty również wykonasz.-Powiedziałem wchodząc do klasy. Była pusta. Spojrzałem na
Yuui-kuna. Czytał zawartość swojej koperty. Chyba nie przypadła mu do gustu.
-
Co się gapisz?- Zapytał chłodno. Od cały on.
-
Ja się łatwo pod biurko zmieszczę do końca dnia, ale co z tobą?- Zapytałem.
Podrapał się po skroni i wskazał palcem na coś, co było za mną. Spojrzałem tam.
Drzwi do magazynu ze starym zamkiem. Otworzyłem je. Całe wnętrze było
zagracone. Yuui zrobił trochę miejsca na podłodze
i usiadł na niej rzucając na bok swój plecak. Wszedłem za nim do magazynku zamykając drzwi. Zrobiło się strasznie ciemno. Yuui wyciągnął swój telefon i zaczął pisać jakieś SMS-y. Ja z ledwością uklęknąłem i zerknąłem przez dziurkę od klucza. Ledwo, ledwo, ale było coś tam widać. Spojrzałem na telefon. No tak. Trzy godziny siedzenia w magazynku z teoretyczną niemową. Wyciągnąłem jakiś zeszyt i podświetlając go komórką postanowiłem zrobić lekcje.
i usiadł na niej rzucając na bok swój plecak. Wszedłem za nim do magazynku zamykając drzwi. Zrobiło się strasznie ciemno. Yuui wyciągnął swój telefon i zaczął pisać jakieś SMS-y. Ja z ledwością uklęknąłem i zerknąłem przez dziurkę od klucza. Ledwo, ledwo, ale było coś tam widać. Spojrzałem na telefon. No tak. Trzy godziny siedzenia w magazynku z teoretyczną niemową. Wyciągnąłem jakiś zeszyt i podświetlając go komórką postanowiłem zrobić lekcje.
-,
Co ty robisz??
-
Lekcje. Miałem to zadanie już z pięć razy do wykonania i nikt nigdy nie
przyszedł. Więc wykorzystam ten czas do końca na zrobienie prac domowych.-
Powiedziałem obojętnie. Spojrzał na mnie jak na jakiegoś czubka. Nim się
zorientowałem przyciągnął mnie do siebie i okrył jakąś zasłoną przytulając mnie
do siebie. Zasłonił mi usta. Słyszałem jak spokojnie bije mu serce. Drzwi od
magazynku otworzyły się gwałtownie. Teraz już rozumiałem jego zachowanie. Nogi
zaczęły mi cierpnąć. Dlaczego mnie tak mocno trzymał?
-
Sakura-cha możesz mi jeszcze podać te teczki?- Usłyszałem głos Ashias-san’a.
-
Proszę. Ale wy macie tutaj brudno.
-
Wiem. Jutro będę musiał tutaj posprzątać.- Powiedział stając dość blisko nas,
aby włożyć coś do jakiegoś kartonu. Wstrzymałem oddech. Serce Yuui’ego zaczęło
bić szybciej.
-
A dzisiaj nie możemy?
-
Chciałaś ze mną o czymś porozmawiać na osobności przecież.- Powiedział.
-
A no tak… chodzi o to, że…- Nie usłyszałem dalszej wypowiedzi, ponieważ Ashias
zamknął drzwi od magazynku. Próbowałem się uwolnić, ale Yuui dał mi znać abym
się nie ruszał. Nie mogłem oddychać. Twarz mi zdrętwiała. Już wcześniej
wiedziałem, że jest z nim coś nie tak, ale teraz to się potwierdziło.
Starczyło, że delikatnie mnie dotknął a już traciłem całą siłę i nie mogłem się
ruszyć bez jego zgody tak jakbym chciał. Poprawił mi nogi widząc, że się z nimi
męczę i delikatnie odsłonił moje usta.
-
Zamknij się.- Powiedział, kiedy otwierałem usta. Wsłuchiwałem się w to, co on.
Przez dłuższą chwilę nie słyszałemnic, po czym… nie wiem, dlaczego ale na mojej
twarzy wystąpił purpurowy rumieniec. To, co słyszałem było mi całkiem obce, ale
jednak wiedziałem, coto znaczyło. Chwila… czyżby…?! Próbowałem wstać.- Pojebało
cię?! A co im powiesz jak teraz wyjdziesz?- Syknął mi do ucha przytrzymując
mnie za nadgarstki.
-,
Ale… ale…
-
Weź się nie marz. Są parą. To normalne, że w końcu to zrobią. I to ona to
zaproponowała
A nie
on.- Powiedział chłodno nie patrząc na mnie.
-
Nie wierze w to. Sakura-cha nie jest taka. A poza tym to jest szkoła i…
-
No i co z tego??
-
Jak to:, „Co z tego”? Przecież…
-
Nie wierzysz wyjdź i sam zobacz. Ale pomyśl jak ona się będzie czuła. Myślisz,
że będzie się do ciebie odzywać? Powinieneś rozumieć jak działa mózg
dziewczyny. Z twoją facjatą miałeś już nie jedną, więc pomyśl kołku.
-
Zamknij się.- Powiedziałem odwracając delikatnie głowę w bok. Cholera, dlaczego
ja ciągle na nim siedziałem?!
-
Oho. Chyba trafiłem w czuły punkt pana doskonałego.- Zaśmiał się cicho.
Uderzyłem go
w ramię. Złapał mnie za rękę a z mojego ciała uleciała resztka siły. Teraz jakby mnie uderzył to pewnie umarłbym na miejscu.- Powiedz mi czy wiesz, o co chodzi w zaliczaniu bazy pierwszej, drugiej i trzeciej?Albo robienie czegoś w stylu ABC?- Dodał patrząc na moją twarz. Co miał piernik do wiatraka?
w ramię. Złapał mnie za rękę a z mojego ciała uleciała resztka siły. Teraz jakby mnie uderzył to pewnie umarłbym na miejscu.- Powiedz mi czy wiesz, o co chodzi w zaliczaniu bazy pierwszej, drugiej i trzeciej?Albo robienie czegoś w stylu ABC?- Dodał patrząc na moją twarz. Co miał piernik do wiatraka?
-
Ta.- Odpowiedziałem marszcząc czoło. Pokazał mi swoją kopertę. Zajrzałem do
niej.
Z mojej twarzy zniknęły wszelkie emocje i kolory. „Zalicz drugą bazę albo B z osobą, z którą się aktualnie znajdujesz+ „Dodatek”. Masz na to 45 minut od teraz.” To… to…- Czekaj. Ty chyba nie myślisz…- Urwałem widząc jego wyraz twarzy. Tak! Kurwa! On o tym myślał! Próbowałem się wyrwać, ale szybko mnie złapał i przysunął swoją twarz do mojej.- Spiepszaj!- Syknąłem.
Z mojej twarzy zniknęły wszelkie emocje i kolory. „Zalicz drugą bazę albo B z osobą, z którą się aktualnie znajdujesz+ „Dodatek”. Masz na to 45 minut od teraz.” To… to…- Czekaj. Ty chyba nie myślisz…- Urwałem widząc jego wyraz twarzy. Tak! Kurwa! On o tym myślał! Próbowałem się wyrwać, ale szybko mnie złapał i przysunął swoją twarz do mojej.- Spiepszaj!- Syknąłem.
-
Pamiętaj, co się dzieje za drzwiami.- Odpowiedział.- Więc z łaski swojej
zamknij mordę
I chodź
tutaj.- Dodał i przyciągnął mnie do siebie patrząc na zegarek na jego ręce.
Zaczął odliczać czas. Chwila?!Próbowałem oderwać jego usta od moich. Czułem
smak papierosów. Trzymał mnie mocno. Byłem przerażony. W życiu bym nie
powiedział, że tak skończę! Zaczął drażnić swoim językiem moje podniebienie.
Pisnąłem cicho, ale mój pisk zaniknął gdzieś w tańcu (prędzej gwałcie) naszych
języków. Złapał mnie za włosy i ścisnął mocno. Znak, że mam się zamknąć. Miał
tak miękkie usta. Nie ma, co…całować się potrafił. Ale to jest FACET!!!
Próbowałem go ode pchać, ale równie dobrze mógłbym próbować popchnąć pobliską
ścianę. Oderwał ode mnie swoje usta i zbliżył się do mojego lewego ucha.
-
Pusz… kya!- Boże! To był mój głos. Co się ze mną działo? On mnie tylko
delikatnie ugryzł w małżowinę uszną.
-
Mówiłem, żebyś nie jęczał.-Warknął mi do ucha.
-
Ja nie jęczę… niah.- Zakryłem sobie usta dłońmi. Boże, co on mi zrobił. To nie byłem
ja! To nie mogłem być ja!
-
Zamknij się.- Powiedział i zaczął powoli całować moją szyję rozpinając mi
guziki koszuli. Złapałem go jedną ręką za przegub dłoni, ale ten jakby tego nie
widział. To nie możliwe. Przecież Sasuke i Shino mówili mi, że jestem całkiem
normalny! Chwila!? Nie!!!Przekręcił się ze mną tak, że teraz to ja opierałem
się o ścianę. Przyłożył moją drugą rękę do moich ust.- Teraz z łaski swojej
panuj nad swoim cholernym głosem i nie jęcz, bo cię powieszę jak ktoś nas
nakryje. I się nie ruszaj.- Powiedział. Zza drzwi doszły nas głośne jęki
Sakury-cha. Zabiję ją! Ashias-san! I tego idiotęYuui-kun’a też! Zaczął całować
moje obojczyki schodząc coraz niżej. Drgnąłem, kiedy zaczął językiem kręcić
kółka dookoła moich sutków. Łatwo mu mówić. Zamknij się! Nie jęcz! Nie ruszaj
się! Zabije drania! Po prostu mędęwykastruje! Homo nie wiadomo kurwa jedne! Jak
on śmie?! Zdusiłem przeciągły pisk, kiedy zaczął ssać jedną z moich piersi a
ręką… a ręką…, co!? Przestań! Ja nie chce! Przestań! Chwila! Dlaczego sobie to przypomniałem?
Odsłoniłem delikatnie usta.
-
K…k…kurwa…- Szepnąłem pomiędzy swoim urywanym oddechem.- Czym jest ten… nyah… Mmmm…
jebany dodatek?- Zapytałem i zakryłem sobie pospiesznie usta. Jak on może robić
mi coś takiego i dlaczego tak reagowałem?! Lewą ręką zgniatał mój lewy sutek,
ustami w najlepsze zabawiał się z prawym, a prawą ręką masował moje
przyrodzenie.
-
Kurwa. Nie dość, że jęczysz tojeszcze marudzisz. Pieprzony prawiczek.- Syknął
chuchając gorącym oddechem na moją nagą skórę. Spojrzał na zegarek.- Jeszcze
pół godziny. Świetnie.- Dodał sarkastycznie rozpinając mi rozporek. „Nie.
Ashias. Nie tak. Jeżeli będziesz tak robić…” Pierdole to, co oni teraz robią!
Wynoszę się stąd. Pomyślałem słysząc ich jęki za drzwiami. Yuui przygwoździł
mnie ręką do ściany. I zsunął się na dół. Minęła chwila nim sobie uświadomiłem,
co on chciał zrobić.
I ta chwila była o jedną chwilę za długo. Nim złapałem go za barki (przegryzając sobie wargę dokrwi) poczułem… wilgoć. Kurwa! Kurwa! Kurwa! Co ten idiota wyprawia!? Czy seks oralny to jest ten zasrany DODATEK?! Podkurczyłem gwałtownie kolano, kiedypoczułem jak On GO SSAŁ! Łaaaa! Złapałem go za rękawy koszuli próbując się unieść.
I ta chwila była o jedną chwilę za długo. Nim złapałem go za barki (przegryzając sobie wargę dokrwi) poczułem… wilgoć. Kurwa! Kurwa! Kurwa! Co ten idiota wyprawia!? Czy seks oralny to jest ten zasrany DODATEK?! Podkurczyłem gwałtownie kolano, kiedypoczułem jak On GO SSAŁ! Łaaaa! Złapałem go za rękawy koszuli próbując się unieść.
-
Yuui-kun… proszę cię…przestań.- Jęknąłem mu nad głową. Ale on zamiast przestać
zaczął robić TOjeszcze bardziej brutalnie. Jakim cudem do tego doszło? Czułem
jak przeciągał po nim swoim szorstkim językiem. Oczy zaszły mi mgłą. Proszę
cię… przestań. Jęknąłem w swojej głowie starając się odgonić łzy zbierające się
w moich oczach. Kiedy zaczęliśmy tą grę oficjalnie dwa tygodnie temu powiedział
„Nie będę przejmował się twoimi narzekaniami na ból”. Ale żeby aż tak. Zadławiłemsię
swoimi łzami i krwią w moich ustach. Próbowałem odkaszlnąć. Usłyszałem jakSakura-cha
i Ashias-san wychodzą z klasy. Skończyli. A my…?- Yuui-kun… niah…kya… ha… ha…
mhhhhh… Mmmm… ah…- Zakryłem usta jedną dłonią. Kończ już to ty perwersie!
-
Kurwa! Ale nie musiałeś mi się do gęby spuszczać!- Syknął głośniej. Czyli i on wiedział,
co się działo w Sali obok. Spojrzał na zegarek. Zaklął ponownie pod nosem.
Przyssał się do mnie robiąc mi na klatce piersiowej kilka malinek. Ale ja już
miałem to głęboko gdzieś. Siedziałem zasłaniając twarz w mokrych od łez
dłoniach. Nawet nie zauważyłem, kiedy się ode mnie odsunął.- Nie mów mi, że
ryczysz jak jakaś głupia siksa.- Powiedział kpiąco. Przetarłem oczy i twarz.
Ledwo widziałem na oczy. Roztrzęsionymi rękoma próbowałem zapiąć guziki mojej
koszuli. Yuui westchnął cicho i odtrącił moje ręce zapinając mi szybko guziki
koszuli. Widać miał w tym wprawę. Chuj! Rozporek zapiąłem sobie sam. Usłyszałem
znajomą melodyjkę. Wyciągnąłem z kieszeni telefon. Nie mogłem odczytać tego,
kto to dzwonił.
-
T-Tak?- Zapytałem łamiącym się głosem.
-
Enmba gdzie ty jesteś? O której będziesz w domu?- Dzwonił Eagle, mój brat. Starszy
ode mnie o cztery lata.
-
Eagle… mógłbyś po mnie przyjechać?- Zapytałem płaczącym głosem.
-
Em-kun, co się stało? Płaczesz?!- Od razu wyczuł, że coś jest nie tak.
-
Nie… tak… ja… proszę przyjedź po mnie.- Powiedziałem przez łzy wychodząc
z magazynku. Nawet nie spojrzałem na Yuui’ego.
z magazynku. Nawet nie spojrzałem na Yuui’ego.
-
Gdzie jesteś?!
-
W… w szkole.- Powiedziałem idąc przez korytarz. Nie wiedziałem gdzie jestem.
-
Em-kun, co ty tutaj robisz?- Z jakiejś klasy wyłoniła się Sakura. Koło niej
stanął Ashias. Ktoś złapał mnie za rękę. Znałem ten dotyk. Tak! Kurwa! Przez
ostatnie 45 minut poznałem go aż nazbyt!
-
Odpierdol się ode mnie!-Ryknąłem wyrywając się Yuui-kun’owi.
-
Enmba za dziesięć minut będę w szkole. Nie ruszaj się stamtąd.- Usłyszałem w
słuchawce głos Eagla. Co sił w nogach popędziłem na dach zamykając się na nim
na klucz, któryposiadałem? Ktoś zaczął walić w drzwi. Ale ja opierałem czoło o
kolana i płakałem. Aniki proszę cię pospiesz się.
-
Em-kun, co się stało? Dlaczego płaczesz? Enmba!- Sakura waliła w drzwi z całych
sił. Dobrze, że zostawiłemkluczyk w zamku.
-
Drugi raz go takiego widzę. Co się stało?- Usłyszałem za drzwiami głos
Ashias-san’a.
-
Nic.- Powiedział Yuui-kun. Nic! On mnie zgwałcił oralnie i mówi, że to nic!
Całe ciało mnie paliło i szczypało. Nie. Próbowałem zedrzeć sobie skórę z szyi.
Wszędzie tam gdzie dotykały mnie jego usta.
-S…Sasuke.-
Powiedziałem cicho. Dlaczego powiedziałeś to w ten sposób? Dlaczego? Czy
i tobie to robili? Czy dlatego się zabiłeś?
i tobie to robili? Czy dlatego się zabiłeś?
-,
Co?- Usłyszałem przerażony głosSakury-cha.- NIE! NIE WOLNO CI!! NIE RÓB TEGO!!-
Krzyczała waląc w drzwi.
-,
Co on powiedział?
-
Sasuke.
-
O kurwa!- Krzyknął Ashias-san.-Enmba otwórz te drzwi! Bo je wywarze!
-
Enmba!!- Na korytarzu usłyszałem czyjś inny głos. Otworzyłem pospiesznie drzwi
i wtuliłem się w swojego starszego brata.
i wtuliłem się w swojego starszego brata.
-
Proszę cię zabierz mnie stąd.-Zapłakałem w jego ramiona. Wziął mnie bez trudu
na ręce. Zatrzymał się na chwile.- Chodź… -Jęknąłem.
-
On nam nic nie powie. Ale pamiętaj, co obiecałeś. Powiedziałeś, że po śmierci
Sasuke nie dopuścisz, abyNita znowu wpadł w ten cholerny trans. A teraz, co ja
widzę! Mój Nita znowu zachowuje się jakby…!
-
Aniki… proszę.- Przerwałem mu.Nita to ja tak na marginesie.
-
Zapamiętaj to sobie. To, żeNita nie chce abyś traktował go jak swojego mistrza
to pamiętaj, kim on tak naprawdę jest i szanuj go. Bo cię zabiję!.- Powiedział
schodząc po schodach.
-
Wybacz.- Powiedział Ashias. Wtuliłem się w brata. Jak najszybciej chcę się
znaleźć jak najdalej tego bólu? A im szybciej tym lepiej… po moich policzkach
spływały gorzkie łzy.
Sasuke
czy i ciebie w końcu to spotkało?
Po raz kolejny wybacz, że tak późno, ale wczoraj wróciłam do domu x_X. Nie było mnie dlugi czas … ;Co do notki! ;D .Bardzo ciekawaa * _ * . Jaram się nią. xDD .Cudna i czekam na więcej. ^_^I u mnie nowość. ;d naru-sasu.bloog.pl
- Mrrrr… Jak ciekawie <3. :3.Czekam na ciąg dalszy! ^^
- U mnie notka informacyjna. Zapraszam xd. A ii … KIEDY BĘDZIE U CIEBIE NOWA? =.=Nudzi mi się i chcę czytać! X_X.Pisz kobieto, pisz! T_T.
- Noooo… nie spodziewałam się tego po yuui ale cicha woda brzegi rwie jestem ciekawa czemu sasuke popełnił samobujstwo