poniedziałek, 5 lutego 2018

3.,„Nie będę przejmował się twoimi narzekaniami na ból”3.


Od ostatnich zdarzeń minęły już dwa tygodnie. Nie wyglądałem jak dziecko niekochane przez rodziców i w ogóle. Dowiedziałem się, że moi bracia wyjeżdżają do szkoły za trzy dni. Znowu w domu zapanuje cisza i nuda. Nie znosiłem, kiedy zostawiali mnie samego. Ja naprawdę nie miałem, co robić samemu w domu. Cóż. Może uda mi się namówić rodziców, aby pozwolili mi zaprosić znajomych nanoc, kiedy braci już nie będzie? Zobaczymy jak to będzie. Właśnie teraz stałem przed drzwiami pokoju samorządu szkolnego. Obok mnie stał Yuui-kun. Wykonywaliśmy zadania, co dziennie, siedzieliśmy razem na każdej lekcji i nie wiedzieć, dlaczego (w sumie wiedzieć), codziennie jedliśmy razem lunch, ale nie rozmawialiśmy ze sobą tak dłużej. Nie wiedziałem, co się kryło w jego głowie i ogólnie nic nie wiedziałem. Spojrzałem na niego. Pokręciłem przecząco głową, kiedy zrodził się w niej chory pomysł. A raczej myśl. „Ciekawe jak wygląda w rozpuszczonych włosach?” Nigdy go takiego nie widziałem.
- Wykona.- Powiedział patrząc na mnie. Miał racje. Gdybym nie wykonał to by mnie tutaj nie było. A mianowicie miałem się ukryć w tym pokoju aż do zamknięcia szkoły i zobaczyć, co się będzie działo. A że nie mogło być tutaj dużo osób Yuui sam sprawdzi czy dopełnię obietnicy. Interesowało mnie również, jakie on ma zadanie.
- Ty również wykonasz.-Powiedziałem wchodząc do klasy. Była pusta. Spojrzałem na Yuui-kuna. Czytał zawartość swojej koperty. Chyba nie przypadła mu do gustu.
- Co się gapisz?- Zapytał chłodno. Od cały on.
- Ja się łatwo pod biurko zmieszczę do końca dnia, ale co z tobą?- Zapytałem. Podrapał się po skroni i wskazał palcem na coś, co było za mną. Spojrzałem tam. Drzwi do magazynu ze starym zamkiem. Otworzyłem je. Całe wnętrze było zagracone. Yuui zrobił trochę miejsca na podłodze
i usiadł na niej rzucając na bok swój plecak. Wszedłem za nim do magazynku zamykając drzwi. Zrobiło się strasznie ciemno. Yuui wyciągnął swój telefon i zaczął pisać jakieś SMS-y. Ja z ledwością uklęknąłem i zerknąłem przez dziurkę od klucza. Ledwo, ledwo, ale było coś tam widać. Spojrzałem na telefon. No tak. Trzy godziny siedzenia w magazynku z teoretyczną niemową. Wyciągnąłem jakiś zeszyt i podświetlając go komórką postanowiłem zrobić lekcje.
-, Co ty robisz??
- Lekcje. Miałem to zadanie już z pięć razy do wykonania i nikt nigdy nie przyszedł. Więc wykorzystam ten czas do końca na zrobienie prac domowych.- Powiedziałem obojętnie. Spojrzał na mnie jak na jakiegoś czubka. Nim się zorientowałem przyciągnął mnie do siebie i okrył jakąś zasłoną przytulając mnie do siebie. Zasłonił mi usta. Słyszałem jak spokojnie bije mu serce. Drzwi od magazynku otworzyły się gwałtownie. Teraz już rozumiałem jego zachowanie. Nogi zaczęły mi cierpnąć. Dlaczego mnie tak mocno trzymał?
- Sakura-cha możesz mi jeszcze podać te teczki?- Usłyszałem głos Ashias-san’a.
- Proszę. Ale wy macie tutaj brudno.
- Wiem. Jutro będę musiał tutaj posprzątać.- Powiedział stając dość blisko nas, aby włożyć coś do jakiegoś kartonu. Wstrzymałem oddech. Serce Yuui’ego zaczęło bić szybciej.
- A dzisiaj nie możemy?
- Chciałaś ze mną o czymś porozmawiać na osobności przecież.- Powiedział.
- A no tak… chodzi o to, że…- Nie usłyszałem dalszej wypowiedzi, ponieważ Ashias zamknął drzwi od magazynku. Próbowałem się uwolnić, ale Yuui dał mi znać abym się nie ruszał. Nie mogłem oddychać. Twarz mi zdrętwiała. Już wcześniej wiedziałem, że jest z nim coś nie tak, ale teraz to się potwierdziło. Starczyło, że delikatnie mnie dotknął a już traciłem całą siłę i nie mogłem się ruszyć bez jego zgody tak jakbym chciał. Poprawił mi nogi widząc, że się z nimi męczę i delikatnie odsłonił moje usta.
- Zamknij się.- Powiedział, kiedy otwierałem usta. Wsłuchiwałem się w to, co on. Przez dłuższą chwilę nie słyszałemnic, po czym… nie wiem, dlaczego ale na mojej twarzy wystąpił purpurowy rumieniec. To, co słyszałem było mi całkiem obce, ale jednak wiedziałem, coto znaczyło. Chwila… czyżby…?! Próbowałem wstać.- Pojebało cię?! A co im powiesz jak teraz wyjdziesz?- Syknął mi do ucha przytrzymując mnie za nadgarstki.
-, Ale… ale…
- Weź się nie marz. Są parą. To normalne, że w końcu to zrobią. I to ona to zaproponowała
A nie on.- Powiedział chłodno nie patrząc na mnie.
- Nie wierze w to. Sakura-cha nie jest taka. A poza tym to jest szkoła i…
- No i co z tego??
- Jak to:, „Co z tego”? Przecież…
- Nie wierzysz wyjdź i sam zobacz. Ale pomyśl jak ona się będzie czuła. Myślisz, że będzie się do ciebie odzywać? Powinieneś rozumieć jak działa mózg dziewczyny. Z twoją facjatą miałeś już nie jedną, więc pomyśl kołku.
- Zamknij się.- Powiedziałem odwracając delikatnie głowę w bok. Cholera, dlaczego ja ciągle na nim siedziałem?!
- Oho. Chyba trafiłem w czuły punkt pana doskonałego.- Zaśmiał się cicho. Uderzyłem go
w ramię. Złapał mnie za rękę a z mojego ciała uleciała resztka siły. Teraz jakby mnie uderzył to pewnie umarłbym na miejscu.- Powiedz mi czy wiesz, o co chodzi w zaliczaniu bazy pierwszej, drugiej i trzeciej?Albo robienie czegoś w stylu ABC?- Dodał patrząc na moją twarz. Co miał piernik do wiatraka?
- Ta.- Odpowiedziałem marszcząc czoło. Pokazał mi swoją kopertę. Zajrzałem do niej.
Z mojej twarzy zniknęły wszelkie emocje i kolory. „Zalicz drugą bazę albo B z osobą, z którą się aktualnie znajdujesz+ „Dodatek”. Masz na to 45 minut od teraz.” To… to…- Czekaj. Ty chyba nie myślisz…- Urwałem widząc jego wyraz twarzy. Tak! Kurwa! On o tym myślał! Próbowałem się wyrwać, ale szybko mnie złapał i przysunął swoją twarz do mojej.- Spiepszaj!- Syknąłem.
- Pamiętaj, co się dzieje za drzwiami.- Odpowiedział.- Więc z łaski swojej zamknij mordę
I chodź tutaj.- Dodał i przyciągnął mnie do siebie patrząc na zegarek na jego ręce. Zaczął odliczać czas. Chwila?!Próbowałem oderwać jego usta od moich. Czułem smak papierosów. Trzymał mnie mocno. Byłem przerażony. W życiu bym nie powiedział, że tak skończę! Zaczął drażnić swoim językiem moje podniebienie. Pisnąłem cicho, ale mój pisk zaniknął gdzieś w tańcu (prędzej gwałcie) naszych języków. Złapał mnie za włosy i ścisnął mocno. Znak, że mam się zamknąć. Miał tak miękkie usta. Nie ma, co…całować się potrafił. Ale to jest FACET!!! Próbowałem go ode pchać, ale równie dobrze mógłbym próbować popchnąć pobliską ścianę. Oderwał ode mnie swoje usta i zbliżył się do mojego lewego ucha.
- Pusz… kya!- Boże! To był mój głos. Co się ze mną działo? On mnie tylko delikatnie ugryzł w małżowinę uszną.
- Mówiłem, żebyś nie jęczał.-Warknął mi do ucha.
- Ja nie jęczę… niah.- Zakryłem sobie usta dłońmi. Boże, co on mi zrobił. To nie byłem ja! To nie mogłem być ja!
- Zamknij się.- Powiedział i zaczął powoli całować moją szyję rozpinając mi guziki koszuli. Złapałem go jedną ręką za przegub dłoni, ale ten jakby tego nie widział. To nie możliwe. Przecież Sasuke i Shino mówili mi, że jestem całkiem normalny! Chwila!? Nie!!!Przekręcił się ze mną tak, że teraz to ja opierałem się o ścianę. Przyłożył moją drugą rękę do moich ust.- Teraz z łaski swojej panuj nad swoim cholernym głosem i nie jęcz, bo cię powieszę jak ktoś nas nakryje. I się nie ruszaj.- Powiedział. Zza drzwi doszły nas głośne jęki Sakury-cha. Zabiję ją! Ashias-san! I tego idiotęYuui-kun’a też! Zaczął całować moje obojczyki schodząc coraz niżej. Drgnąłem, kiedy zaczął językiem kręcić kółka dookoła moich sutków. Łatwo mu mówić. Zamknij się! Nie jęcz! Nie ruszaj się! Zabije drania! Po prostu mędęwykastruje! Homo nie wiadomo kurwa jedne! Jak on śmie?! Zdusiłem przeciągły pisk, kiedy zaczął ssać jedną z moich piersi a ręką… a ręką…, co!? Przestań! Ja nie chce! Przestań! Chwila! Dlaczego sobie to przypomniałem? Odsłoniłem delikatnie usta.
- K…k…kurwa…- Szepnąłem pomiędzy swoim urywanym oddechem.- Czym jest ten… nyah… Mmmm… jebany dodatek?- Zapytałem i zakryłem sobie pospiesznie usta. Jak on może robić mi coś takiego i dlaczego tak reagowałem?! Lewą ręką zgniatał mój lewy sutek, ustami w najlepsze zabawiał się z prawym, a prawą ręką masował moje przyrodzenie.
- Kurwa. Nie dość, że jęczysz tojeszcze marudzisz. Pieprzony prawiczek.- Syknął chuchając gorącym oddechem na moją nagą skórę. Spojrzał na zegarek.- Jeszcze pół godziny. Świetnie.- Dodał sarkastycznie rozpinając mi rozporek. „Nie. Ashias. Nie tak. Jeżeli będziesz tak robić…” Pierdole to, co oni teraz robią! Wynoszę się stąd. Pomyślałem słysząc ich jęki za drzwiami. Yuui przygwoździł mnie ręką do ściany. I zsunął się na dół. Minęła chwila nim sobie uświadomiłem, co on chciał zrobić.
I ta chwila była o jedną chwilę za długo. Nim złapałem go za barki (przegryzając sobie wargę dokrwi) poczułem… wilgoć. Kurwa! Kurwa! Kurwa! Co ten idiota wyprawia!? Czy seks oralny to jest ten zasrany DODATEK?! Podkurczyłem gwałtownie kolano, kiedypoczułem jak On GO SSAŁ! Łaaaa! Złapałem go za rękawy koszuli próbując się unieść.
- Yuui-kun… proszę cię…przestań.- Jęknąłem mu nad głową. Ale on zamiast przestać zaczął robić TOjeszcze bardziej brutalnie. Jakim cudem do tego doszło? Czułem jak przeciągał po nim swoim szorstkim językiem. Oczy zaszły mi mgłą. Proszę cię… przestań. Jęknąłem w swojej głowie starając się odgonić łzy zbierające się w moich oczach. Kiedy zaczęliśmy tą grę oficjalnie dwa tygodnie temu powiedział „Nie będę przejmował się twoimi narzekaniami na ból”. Ale żeby aż tak. Zadławiłemsię swoimi łzami i krwią w moich ustach. Próbowałem odkaszlnąć. Usłyszałem jakSakura-cha i Ashias-san wychodzą z klasy. Skończyli. A my…?- Yuui-kun… niah…kya… ha… ha… mhhhhh… Mmmm… ah…- Zakryłem usta jedną dłonią. Kończ już to ty perwersie!
- Kurwa! Ale nie musiałeś mi się do gęby spuszczać!- Syknął głośniej. Czyli i on wiedział, co się działo w Sali obok. Spojrzał na zegarek. Zaklął ponownie pod nosem. Przyssał się do mnie robiąc mi na klatce piersiowej kilka malinek. Ale ja już miałem to głęboko gdzieś. Siedziałem zasłaniając twarz w mokrych od łez dłoniach. Nawet nie zauważyłem, kiedy się ode mnie odsunął.- Nie mów mi, że ryczysz jak jakaś głupia siksa.- Powiedział kpiąco. Przetarłem oczy i twarz. Ledwo widziałem na oczy. Roztrzęsionymi rękoma próbowałem zapiąć guziki mojej koszuli. Yuui westchnął cicho i odtrącił moje ręce zapinając mi szybko guziki koszuli. Widać miał w tym wprawę. Chuj! Rozporek zapiąłem sobie sam. Usłyszałem znajomą melodyjkę. Wyciągnąłem z kieszeni telefon. Nie mogłem odczytać tego, kto to dzwonił.
- T-Tak?- Zapytałem łamiącym się głosem.
- Enmba gdzie ty jesteś? O której będziesz w domu?- Dzwonił Eagle, mój brat. Starszy ode mnie o cztery lata.
- Eagle… mógłbyś po mnie przyjechać?- Zapytałem płaczącym głosem.
- Em-kun, co się stało? Płaczesz?!- Od razu wyczuł, że coś jest nie tak.
- Nie… tak… ja… proszę przyjedź po mnie.- Powiedziałem przez łzy wychodząc
z magazynku. Nawet nie spojrzałem na Yuui’ego.
- Gdzie jesteś?!
- W… w szkole.- Powiedziałem idąc przez korytarz. Nie wiedziałem gdzie jestem.
- Em-kun, co ty tutaj robisz?- Z jakiejś klasy wyłoniła się Sakura. Koło niej stanął Ashias. Ktoś złapał mnie za rękę. Znałem ten dotyk. Tak! Kurwa! Przez ostatnie 45 minut poznałem go aż nazbyt!
- Odpierdol się ode mnie!-Ryknąłem wyrywając się Yuui-kun’owi.
- Enmba za dziesięć minut będę w szkole. Nie ruszaj się stamtąd.- Usłyszałem w słuchawce głos Eagla. Co sił w nogach popędziłem na dach zamykając się na nim na klucz, któryposiadałem? Ktoś zaczął walić w drzwi. Ale ja opierałem czoło o kolana i płakałem. Aniki proszę cię pospiesz się.
- Em-kun, co się stało? Dlaczego płaczesz? Enmba!- Sakura waliła w drzwi z całych sił. Dobrze, że zostawiłemkluczyk w zamku.
- Drugi raz go takiego widzę. Co się stało?- Usłyszałem za drzwiami głos Ashias-san’a.
- Nic.- Powiedział Yuui-kun. Nic! On mnie zgwałcił oralnie i mówi, że to nic! Całe ciało mnie paliło i szczypało. Nie. Próbowałem zedrzeć sobie skórę z szyi. Wszędzie tam gdzie dotykały mnie jego usta.
-S…Sasuke.- Powiedziałem cicho. Dlaczego powiedziałeś to w ten sposób? Dlaczego? Czy
i tobie to robili? Czy dlatego się zabiłeś?
-, Co?- Usłyszałem przerażony głosSakury-cha.- NIE! NIE WOLNO CI!! NIE RÓB TEGO!!- Krzyczała waląc w drzwi.
-, Co on powiedział?
- Sasuke.
- O kurwa!- Krzyknął Ashias-san.-Enmba otwórz te drzwi! Bo je wywarze!
- Enmba!!- Na korytarzu usłyszałem czyjś inny głos. Otworzyłem pospiesznie drzwi
i wtuliłem się w swojego starszego brata.
- Proszę cię zabierz mnie stąd.-Zapłakałem w jego ramiona. Wziął mnie bez trudu na ręce. Zatrzymał się na chwile.- Chodź… -Jęknąłem.
- On nam nic nie powie. Ale pamiętaj, co obiecałeś. Powiedziałeś, że po śmierci Sasuke nie dopuścisz, abyNita znowu wpadł w ten cholerny trans. A teraz, co ja widzę! Mój Nita znowu zachowuje się jakby…!
- Aniki… proszę.- Przerwałem mu.Nita to ja tak na marginesie.
- Zapamiętaj to sobie. To, żeNita nie chce abyś traktował go jak swojego mistrza to pamiętaj, kim on tak naprawdę jest i szanuj go. Bo cię zabiję!.- Powiedział schodząc po schodach.
- Wybacz.- Powiedział Ashias. Wtuliłem się w brata. Jak najszybciej chcę się znaleźć jak najdalej tego bólu? A im szybciej tym lepiej… po moich policzkach spływały gorzkie łzy.
Sasuke czy i ciebie w końcu to spotkało? 







 ******************************************
KOMENTARZE PRZENIESIONE:


  • Po raz kolejny wybacz, że tak późno, ale wczoraj wróciłam do domu x_X. Nie było mnie dlugi czas … ;Co do notki! ;D .Bardzo ciekawaa * _ * . Jaram się nią. xDD .Cudna i czekam na więcej. ^_^I u mnie nowość. ;d naru-sasu.bloog.pl

    1. U mnie notka informacyjna. Zapraszam xd. A ii … KIEDY BĘDZIE U CIEBIE NOWA? =.=Nudzi mi się i chcę czytać! X_X.Pisz kobieto, pisz! T_T.
    2. Noooo… nie spodziewałam się tego po yuui ale cicha woda brzegi rwie jestem ciekawa czemu sasuke popełnił samobujstwo







    Brak komentarzy:

    Prześlij komentarz

    14. „ Hej! Lala. But ci się rozpierdala! Powoli, powoli i tobie się rozpierdoli!”. 14.

    Czy ktoś z was kiedykolwiek próbował poruszyć ścianę? Nikt? No to co powiecie na próby poruszenia żywej ściany która w samoobronie przywdz...