poniedziałek, 5 lutego 2018

6.„ Neko i Teichi.” 6


Siedziałem u niego na kanapie kompletnie zalany po wypiciu tylko dwóch piw (piłem pierwszy raz w życiu). Jego brat wyjechał dzisiaj po południu na jakąś tam akcje do pobliskiego miasta i wróci dopiero jutro pod wieczór. Zadzwoniłem wcześniej do rodziców mówiąc, że dzisiejszy dzień nie wychodzimy z domu, bo nie ma Hikaru-sama, który by zneutralizował bransoletę, więc będziemy oglądać jakieś horrory na dvd (nie okłamałem ich tylko nie wspomniałem o tym, że będziemy coś pić). Bawiłem się swoim telefonem patrząc na zakłopotaną twarz Yuui-kun’a. Też był pijany, ale na pewno nie tak i nie wyglądał tak jak ja.
- Nie. Nie mam zamiaru do końca życia zostać inwalidą i do tego szczerbatym. Albo wąchać kwiatki od spodu.-Powiedział stanowczo. Zaśmiałem się głośno (ostatnio się wychylił i sprawdził
w Internecie, kim jest moja rodzina). Pokazałem mu telefon.
- Naraem owacene na efon.-Powiedziałem niewyraźnie. Że też on rozumiał, co ja mówiłem.- Uto ot asu ak taneo my ko tasz i oejse ko.- Dodałem. Pokiwał przecząco głową zaciskając ręce
w pięści.
- Nie mogę.- Powiedział wstając z fotela i idąc do kuchni. Nie wiem, dlaczego ale poczułem się strasznie głupio. Sięgnąłem po kolejne piwo i wypiłem jego zawartość do połowy. Cofnęło mi się wszystko, ale zahamowałem dalszy tego proces.- Znowu pijesz?- Usłyszałem za sobą głosn Yuui-kuna. Spojrzałem na niego i podniosłem się z kanapy. Zachwiałem się. W ostatniej chwili nim uderzyłem głową o stół złapał mnie za łokieć i ustawił do pionu. Złapałem go za przód koszulki
i pociągnąłem w dół. Spojrzałem mu w oczy.
- Ne pęde ie poftaał.-Powiedziałem. Uwolnił się z mojego uścisku i obszedł mnie siadając
w oddaleniu. Uderzyłem ręką w stół siadając na kanapie.
- Nie nalegaj. Nie zrobię tego.-Powiedział stanowczo. Znowu to głupie uczucie. Poczułem ukłucie w klatce piersiowej i pieczenie w oczach.- I nie wyj.
- Ja nie wyje!- Krzyknąłem. O.O. Jak krzyczę to mówię normalnie. Dziwne. Ciekawe czy każdy pijany tak ma.-Dlaczego nie?! Podaj mi inny powód niż te banialuki!
- Nawet, jeżeli będziesz mnie błagał to cię N-I-E P-R-Z-E-L-E-C-E!!- Wydarł się literując ostatnie dwa słowa. Podniosłem się z kanapy i niezdarnie skierowałem się ku drzwiom. Złapał mnie za nadgarstek.- Gdzie leziesz?
- Do domu kurwa!
- Nie możesz wyjść o tej godzinie!
- Mam to w dupie. Wracam do domu.- Wyrwałem się mu, ale popchnął mnie na drzwi. Klamka boleśnie wbiła mi się w plecy. Złapał mnie pod brodę i pochylił nade mną.
-Czy ty wiesz, o co mnie prosisz i jakie będą tego konsekwencje?- Zapytał chłodno. Nie miałem ochoty go słuchać. Odepchnąłem jego rękę i odwróciłem się, aby otworzyć drzwi. Szarpnął mną tak, że znowu uderzyłem plecami o klamkę.
- Uważaj sobie trochę! Nie pozwolę…-Pocałował mnie gwałtownie rozchylając moje usta swoim językiem i trzymając moją twarz sztywno swoimi palcami. Naparłem na niego z całych sił, ale to była tylkochwila, kiedy położył mnie na kanapie (na początku tygodnia miał racje. Nie nadaje się do spania). Był strasznie ciężki. W głowie mi huczało. Skóra paliła od jego dotyku. Rozsunął mi nogi
i ulokował się między nimi zsuwając ze mnie koszulę.
Zapytacie jak do tego doszło. A więc zaczęło się tak…

Zegarek wskazywał 18.08. Oglądaliśmy już trzeci horror tego dnia zajadając się popcornem
i kurczakiem w panierce. Yuui wyszedł do kuchni po kolejną colę. Wrócił w momencie, kiedy jakieś zombie jadło mózg młodej nastolatki. Spojrzałem na niego.
-Nie ma więcej coli.- Oświadczył. Z głośników telewizora dobiegł przerażający krzyk.
-Pójść kupić?- Zapytałem szykując się już do wstawania. Puknął mnie w czoło.
-Zdurniałeś. Już po 18-stej.
-To zrobię herbatę.- Odpowiedziałem patrząc na telewizor. Skrzywiłem się na widok kolejnej niesmacznej sceny.
-To sobie zrób.- Oświadczył siadając na swoim miejscu. Spojrzałem na niego.
-A ty nie chcesz?- Zapytałem. Pomachał mi przed nosem puszką z…- Piwo?-Zapytałem zaskoczony. Doszedłem do wniosku, że z nim nic mnie nie zdziwi.
-Chcesz?- Zapytał rozbawiony moją reakcją. Wiem, co sobie pomyślał. W sumie nigdy niepiłem, ale nie dam mu tej satysfakcji.
-Z chęcią.- Powiedziałem. Zaskoczyłem go tym. Podał mi puszkę jakiegoś piwa. W ogóle to pierwszy raz trzymałem takie coś w ręku. U mnie w domu nie było nawet takich rzeczy w lodówce. Wziąłem mały łyczek. Gorzki smak wykrzywił mi facjatę. Zasłoniłemusta, aby nie wypluć gorzkiego trunku. Yuui zaśmiał się głośno. Nim się zorientowałem kończyłem pić drugie piwo. Z jednego Yuui zrobiło mi się ich dwóch, którzy zmieniali płytę w dvd. Chyba poczuł, że się mu przyglądam, ponieważ zerknął na mnie zaciekawiony.
-Co? Brudny jestem?- Zapytał rozbawiony biorąc łyk piwa. Przyglądałem mu się uważnie.
-Udowodnij mi, że naprawdę jesteś homo.- Wypaliłem prosto. Zadławił się trunkiem, który miał w ustach. Zasłaniając je dłonią spojrzał na mnie zaskoczony. Przyglądał mi się uważnie, po czym zaśmiał się cicho.
-Co masz przez to na myśli, że mam ci to udowodnić?- Zapytał szperając wśród płyt, aby znaleźć coś ciekawego.
-No nie wiem. Przeleć mnie.- I znowu użyłem ciężkiej amunicji wypalając z grubej rury. Zaśmiał się głośno nie zerkając na mnie.
-Niezły żart.- Powiedział obojętnie. Stanąłem nad nim. Spojrzał na mnie.
-Ale ja nie żartuje.- Powiedziałem patrząc mu hardo w oczy. Cofnął się nieznacznie.
-Weź przestań się wygłupiać.- Powiedział stanowczo.
-Dlaczego? Przecież tego chcesz.- Zaśmiałem się głośno, kiedy wstał gwałtownie jak podszedłem do niego jeszcze bliżej.
-Dlaczego?! Bo mnie zabijesz. Połamiesz mi wszystkie kości, powybijasz zęby albo trafię do szpitala z ciężkim urazem mózgu. Ponieważ nie jesteś taki i mówisz to pod wpływem alkoholu. A jeżeli by do tego doszło to chyba bym musiał zamieszkać na księżycu, abyjakoś dożyć do końca miesiąca nim znajdą mnie twoi bracia. Nie dzięki. Mój instynkt przetrwania jest silniejszy niż moje zachcianki cielesne.- Powiedział cofając się przed mną. Wyglądał na naprawdę przerażonego.
-Z tej całej twojej paplaniny zrozumiałem tylko „zachcianki cielesne”.-Zaśmiałem się. Złapał mnie za rękę.
-Enmba nie!- Powiedział stanowczo. Wzruszyłem ramionami i usiadłem na kanapie otwierając swój telefon i włączając kamerkę. Nakierowałem ją na siebie.
-Słuchaj no ja z przyszłości. Jeżeli uda mi się postawić na swoim a wiesz, że misię uda to nie wiń o to tego przerażonego Yuui (nakierowałem na niego kamerę, po czym znowu na siebie). Obiecuje mu, że nie połamie mu kości, nie zabije go, jego zęby będą w nienaruszonym stanie, nie uderzę go, nie wyśle na niego nikogo innego ani nie będzie wąchał kwiatków spod spodu. Nie zostanie pociągniętado tego żadna odpowiedzialność…
-Przecież powiedziałem, że się z tobą nie PRZEŚPIE!- Wydarł mi się do uchapróbując zabrać mi telefon. Uciekłem przed jego rękoma.
-Widzisz przyszły ja. On tego nie chce. Widzimy się jutro rano jak to obejrzysz. Tak. Jestem pijany i pamiętaj, że to ja sam chciałem to wypić.- Dodałem i wyłączyłem kamerkę. Yuui popchnął mnie na kanapę a sam usiadł na fotelu.
-NIE!- Powiedział stanowczo a ja zacząłem bawić się swoim telefonem…

I tak oto doszliśmy do punktu wyjścia. Nigdy nie sądziłem, że ból może być tak wielki, aby człowiek od razu odzyskał trzeźwość umysłu. Jak przez mgłę zobaczyłem otoczenie pokoju Yuui-kuna (nie wiem jak się tutajznaleźliśmy?. Nie kontaktowałem. Oczy zaszły mi mgłą a w głowie huczało jak w jakimś pociągu czy metrze. Kurczowo złapałem się jego ramion wbijając w nie paznokcie.
- Bolii.- Jęknąłem przez łzy do jego ucha.
- Jeszcze chwila.- Wydyszał. Skupiłem się na jego przyspieszonym oddechu i jękach oraz na bólu, jakiczułem. Moje ciało przepełniały tysiące iskier. Było rozpalone i swędziało tam gdziemnie dotykał. Przyssał się do mojego torsu, ale odciągnąłem go ciągnąc za włosy do góry.
- Nie niah… nie malinki. W domu się z tego kya…- Zasłoniłem usta jedna ręką. Ale zrozumiał, o co mi chodziło. Niczego już później nie pamiętałem…



^^~~^^

Leżałem płasko na brzuchu czując każdy mięsień swojego ciała. Koło mojej głowy leżała moja komórka. Ale nie musiałem do niej zaglądać. Pamiętałem aż nazbyt dobrze, co się wczoraj wydarzyło. Ktoś posprzątał nasze ciuchy porozwalane po całej podłodze w jego pokoju. Uniosłem delikatnie oczy do góry, aby zerknąć na zegarek. Było po15-stej. Wyłącznie ruszanie oczami nie sprawiało mi bólu. Słyszałem jak Yuuikrzątał się po kuchni. Wiedziałem, że nie zajrzy do pokoju do póki nie obejrzę zawartości swojego telefony. Czułem w powietrzu jego zapach. Na mojej twarzy zakwitł obfity rumieniec. Nie. Dlaczego tak reagowało moje ciało? Sam nie wiedziałem. Włączyłem komórkę, ale nie patrzyłem się na ekranik. Nie chciałem tego oglądać. Kiedy skończyłem drzwi otworzyły się niepewnie i zza nich do pokoju zajrzał Yuui. Spojrzałem na niego. To chyba on przykrył całe moje ciało kołdrą. Spoglądał na mnie niepewnie.
- Obiecałem przecież, że nic ci niezrobię, więc nie rób takiej miny.- Powiedziałem krzywiąc się z bólu. Bolały mnie biodra, plecy, nogi no i przede wszystkim pośladki jak i… dupa najprościej powiedziawszy.
- Strasznie boli?- Zapytałstawiając przede mną kubek ciepłej herbaty. Spojrzałem na niego. On żartował?
- Żartujesz prawda?- W moim głosie można było wyczuć sarkazm. Opuścił głowę.
- Wybacz. Obiecuję, że już więcej nie będziesz miał ze mną do czynienia. Nie zbliżę się do ciebie ani nic z tych rzeczy.- Powiedział patrząc na swoje zaciśnięte ręce. Miał na sobie luźne dresy
i taką samą bluzę z kapturem.
-, Po co?
- Jak to, po co?
- Gdybym chciał zakończyć naszą znajomość na pewno bym nie załatwił tego w ten sposób? No i pomyśl też o tym, co powiesz innym jak zaczniesz się tak zachowywać.
- Nie powinniśmy byli tego robić.- Powiedział. Zaśmiałem się głośno.- I z czego się śmiejesz?!
- To chyba ja powinienem to mówić.- Zaśmiałem się ijęknąłem głośniej. Spojrzał na mnie spanikowany. W oczach miał łzy.- Ej.
- Nie proś mnie o takie coś nigdy więcej.- Powiedział stanowczo wycierając oczy. Uniosłem się delikatnie na łokciach krzywiąc się przy tym delikatnie.
- Nie musisz się o to martwić. Nie poproszę.
- To dobrze. Przygotowałem ci kąpiel. Później wysmarujesz się maścią rozgrzewającą. Szybciej ukoi ból.-Powiedział podchodząc do drzwi. Spojrzałem na niego.
- A ty, co będziesz robić?
- Muszę wyprać pościel nim wróci brat.
-, Po co?- Zapytałem. Zaskoczył mnie. Zarumienił się straszliwie. Czekałem cierpliwie na jego odpowiedź.
- Wybacz, ale nie będę spał w pościeli, w którą spuściłeś się sześć razy.- Powiedział i wyszedł szybko z pokoju. Poczułem jak i na mojej twarzy pojawia się purpurowy kolor obejmujący również moją szyję. Wciągnąłem na siebie spodnie od dresów. Wziąłem potrzebne mirzeczy i udałem się do łazienki. Stał w kuchni przy garach, ale nawet na mnie nie spojrzał. Zsunąłem z siebie spodnie
i zanurzyłem się w gorącej wodzie.
- Ah.- Jęknąłem z bólu i rozkoszy jednocześnie zamaczają swoje obolałe ciało w wodnym królestwie. Umyłem się powoli przyglądając się całemu swojemu ciału. Przekręciłem głowę w bok. Skąd się kurwa na wewnętrznej części moich ud pojawiły ślady zębów. Chyba jednak dobrze, że nie pamiętałem wszystkiego, co ze mną robił. Uda i pośladki zdobiły fioletowe sińce. Na rękach widać było delikatne siniaki i znaki paznokci. Mój obojczyk również miał na sobie ślady zębów. Pieprzony wampir! Na moim torsie widniała mała malinka, która za pewne do jutra powinna zniknąć.
- Wchodzę.- Powiedział i odczekał chwilę jak zezwoliłem mu na wejście do łazienki wcześniej chowając się pod pianą. W ręku trzymał pościel nie tylko ze swojego pokoju. Ogólnie robił dzisiaj pranie. Klęczał do mnie tyłem.
- Mogę wiedzieć, dlaczegomnie pogryzłeś?- Zapytałem od niechcenia.
- Odruch bezwarunkowy.-Odpowiedział również od niechcenia.
- To nie mogłeś nad nimzapanować?- Zapytałem. Spojrzał na mnie gniewnie i szybkim ruchem ściągnął z siebie bluzę. Hola, Hola bez takich mi tutaj. Przyjrzałem się jego plecom. Oprócz siedmiu długich, grubych i starych blizn na jego plecach można było zaobserwować wiele krwistych zadrapań. Odwrócił się do mnie przodem. Na jego torsie widniały krwawe ślady zębów i obfite malinki. Siedziałem w wannie z wybałuszonymi oczyma.
- A czy ty nie mogłeś zapanować nad swoimi odruchami bezwarunkowymi?- Zapytał sarkastycznie i wsuwając bluzę przez głowę wrócił do swoich czynności. Ja mu to zrobiłem?! Nie! To jakaś ściema.
- Um. Przepraszam.- Wydukałem zanurzając polowe twarzy w wodzie. Wzruszył ramionami, alenie spojrzał na mnie.-Yuui-kun?
- No…?- Zapytał. Tyle razy już tak zaczynałem zdanie, że wiedział, o co chodzi. Wziąłem głęboki wdech.
- Czy jako Neko…(drgnął) wyglądałeś tak samo jak ja, kiedy było po wszystkim?- Zapytałem patrząc na niego. Wziął głęboki oddech i odwrócił się do mnie uśmiechając szeroko.
-, Jako Neko wyglądałem tak po pierwszej bazie.- Powiedział i wyszedł z łazienki. Zamarłem. Po pierwszej bazie? To jak wyglądał na sam koniec. Nie znosiłem, kiedy tak się uśmiechał mówić
o swojej przeszłości. Jakby wspominał coś miłego. Czy w ten sposób próbował ukryć swoje prawdziwe uczucia? Przez cały czas był on Neko, (czyli osobnik uległy), ale zeszłej nocy ja zostałem zdegradowany do tego stopnia a on zajął pozycję Teichi (osobnik dominujący), na której spisał się bardzo dobrze… CHWILA! Kurwa, o czym jamyślę?! Nie ja tego nie pomyślałem! To nie byłem ja! Wydzierałem się w swoich myślach na siebie, ale moje przegrane ciało osunęło się na dół pod wodę marząc o tym, aby zapaść się pod ziemię.





*****************************
KOMENTARZE PRZNIESIONE:
  1. dlaczego?! dzisiaj znalazłam bloga a ty chcesz przestać dodawać rozdziały?! ja chce wiedzieć co z nimi będzie. jak to się wszystko ułoży i w ogóle…:(
  2. a i zapomniałam dodać, że rozdział bardzo ciekawy. nie mogłam uwierzyć, że Enmba sam to zaproponował. Jednak ciągnie go do Yuui’ego mimo, że broni się przed tym uczuciem. to jest slodziutkie.Mam nadzieje, że jednak dodasz kolejny rozdział. Będe tutaj zaglądać kilka razy w tygodniu aby się upewnić…pozdrawiam i liczę na ciebie:)
  3. musze przyznac ze dosc ciegawy ten blog. Taki oryginalny. Wszystko rozwija sie po woli przez co trzyma w napie2iu. :). Na twoim miejscu wstrzymalabym sie z rezygnacja. Moze cos sie zmieni.P6zdrawiam.
  4. hej. mam nadzieję, że nie przerwiesz w dodawaniu rozdziałów tylko dlatego, że nie masz zbytniego odzewu w komentarzach pod rozdziałami. Pamiętaj na początku zawsze jest trudno…Kiedy dodasz kolejny rozdział?Ja tutaj co dziennie zaglądam z zapartym tchem aby po chwili paść pokonaną przez brak nowości…No kobieto ja cię błagam… dodaj coś w końcu. Za trzy dni to już miesiąc od kiedy milczysz artystycznie:(
  5. PRZEPRASZAM, ŻE MNIE TAK DŁUGO NIE BYŁO T.T – to tak na początek x.xYaay ! . Muł ze mnie, co nie? xD. Zaniedbuje swojego bloga i tu nie zaglądam. ! -.-. Czytałam teraz i czytałam i się mi podoba *,*. Bardzo mi się podoba i ja chcę więcej ! A ty co?! A ty co?! już tak długo notki nie dajesz kobieto?! Ja tu czekam ! xD. < Bierze Saska za nogę i wali nim o podłogę. > Czekam <3.
  6. Ej no czemu wyjaśniłaś mi co to jest Tichi na samym końcu rozdziału:(
    Enmba jest z charakreru Seme raczej tak mi się zdaje co nie :) a Yuui jest z charakteru Uke??:) wiec czemu jest na odwrót.
    No i jest parę błędów i masz połączone wyrazy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

14. „ Hej! Lala. But ci się rozpierdala! Powoli, powoli i tobie się rozpierdoli!”. 14.

Czy ktoś z was kiedykolwiek próbował poruszyć ścianę? Nikt? No to co powiecie na próby poruszenia żywej ściany która w samoobronie przywdz...