poniedziałek, 5 lutego 2018

7.„Vivat la Okinawa.” 7


Stałem ubrany w cholernytradycyjny strój Japoński przed wejściem do gorących źródeł,
w których się zatrzymaliśmy razem z cała paczką. Ashias i Shino poszli coś załatwić w pobliskim sklepie, Sakura stała obok mnie, a ja…
- Przestań mnie traktować jak swoją własność.- Powiedział zdenerwowany Yuui stojąc naprzeciwko mnie z jakąś dziewczyną. Nawet nie zwróciłem uwagi jak wyglądała.
- Ja cię tak nie traktuje!-Powiedziałem oburzony. Zegarek na mojej ręce zaczął pikać. Jeszcze pięć minut do 18. Muszę się spieszyć z powrotem do pokoju.
- Jak to nie! Zachowujeszsię jakbyś był moim chłopakiem!
- Zwariowałeś?!
- W sumie masz racje! Nawet gdybym był homo to nie chodziłbym z kimś takim jak ty!- Krzyknął. I przegiął. Właśnie o to się z nim kłóciłem. Ale do tego za chwilę wrócę.- Idź do pokoju, za chwilę zacznie się dobranocka.- Dodał. Dziewczyna zachichotała.
- Zamknij mordę dziwko.-Wycedziłem gniewnie przez zęby. O mało, co nie zakrztusiła się swoim świńskim śmiechem.- Nie martw się. Nie mógłbym być z takim pedałem jak ty!- Krzyknąłem i ruszyłem do swojego pokoju biegiem. Patrzyłem na zegarek. Nie cała minuta. Wyciągnąłem kluczyk i w biegu pokonałem wszystkie schody. Zegarek zaczął głośno pikać. 5…Jestem przy drzwiach. 4…Niezdarnie wkładam kluczyk dodziurki…3…przekręcam kluczyk. Zamek szczeka. 2…Otwieram drzwi z impetem i wyciągam szybko kluczyk. 1…Wpadam do pokoju w momencie, kiedy czujniki umieszczone obok drzwi zaczynają pikać. W ostatniej chwili. Rozlega się dźwięk mojego telefonu.
- Tak?
- Em-kun jesteś już w pokoju?-Usłyszałem zatroskany głos mamy.
- Tak. Właśnie zrobiłem niezłe wejście smoka, ale nikt go nie widział.- Zaśmiałem się cicho zamykając drzwi i siadając na swoim łóżku.
- Jak to? Jesteś sam?
- Ashias-san, Shion-kun iSakura-cha są w sklepie. Za chwilę wrócą. Byłem z nimi, ale musiałem wrócić szybciej.- Powiedziałem rozkładając się wygodnie na łóżku.
- A Yuui-kun?
- Nie interesuje mnie, co robi ten inwalida umysłowy.- Powiedziałem gniewnie. Zaśmiała się cicho.- Co w tym takiego śmiesznego?
- Poczułam się jakby Sasuke wciążz Toba był. Zawsze jak się kłóciliście to tak o nim mówiłeś.- Powiedziała. Zaskoczyła mnie. Nerwowo drgnęła mi ręka.- O co się pokłóciliście?- Zapytała. Wiedziała, że muszę komuś o tym powiedzieć, bo nie wytrzymam. Dlatego zapytała.
- Chodzi o to, że on jest taki jak Sasuke. W sensie chodzi mi o jego orientacje….
- Tak wiem.
- No, ale tutaj w gorących źródłach jakaś laska się nim zainteresowała i stwierdził, że może się z nią przespać dla świętego spokoju w końcu nie wie, że woli chłopców.- Powiedziałem. Po drugiej stronie na chwile zapanowała cisza.
- Wściekasz się na niego, dlatego że zarywa do tej laski czy dla tego, że może ją zranić?- Zapytała. Co to za pytanie? Oczywiście, że wściekam się o…
- O to, że może zranić tą laskę?-Zapytałem cicho. Zaśmiała się głośniej.
- Nic się nie zmieniłeś. Jesteś chyba najbardziej tolerancyjną osobą, jaką w życiu spotkałam. Tak samo było zSasuke. Powiedziałeś mu wtedy żeby nie udawał kogoś, kim nie jest, bo zrani tymnie tylko siebie, ale i innych. I wolisz jak jest szczery względem siebie, swoich uczuć jak i innych ludzi.- Powiedziała jakby czegoś oczekiwała. Pamiętała takie coś?
- Pamiętałaś?
- Pamiętam wszystko, co mówią moje dzieci.
- Masz racje. Powiedziałem mu tak kiedyś.
-, Więc bądź szczery względem siebie.- Powiedziała poważnie. Usiadłem sztywno na łóżku. Do pokoju weszłaSakura z resztą (tak ten idiota też przyszedł). Spojrzeli, że rozmawiam z kimś przez telefon. „Pozdrów mamę” szepnęła bezgłośnie Sakura. Kiwnąłem twierdząco głową.
- Masz pozdrowienia od Sakury.
- O podziękuj i też pozdrów.
- Mama też pozdrawia.-Powiedziałem patrząc jak Ashias wykłada na blat stołu trunek %-owy.- O co ci chodziło z tym wcześniejszym?
- Nie martw się. Jestem terazsama w domu. Tata pojechał do Natsu na zawody.
- No i?
- Lubisz go.- Powiedziała prosto z mostu. Zacząłem kaszleć.
-, Czego ty się nawdychałaś?-Powiedziałem. Mama była jedyną osobą w rodzinie, z którą mogłem porozmawiać szczerze i jak przyjaciele bez obawy, że za jedno złe słowo dostanę. Sakuraspojrzała na mnie zaciekawiona, ale przecząco pokiwałem głową.
- Wiesz, że mnie nie okłamiesz. Tak samo dziesięć lat temu było z Sakurą. Ale minęło ci, ponieważ poprosiła cię o to żebyście zostali przyjaciółmi. Mi możesz powiedzieć. Przecież wiesz, że nikomu nie powiem.- Powiedziała. Ale co chciała abym jej powiedział? Że lubię tego idiotę, który siedział teraz w łazience? Chyba nie oczekuje, że powiem coś tak irracjonalnego i banalnego.
- Nie wiem, o co ci chodzi.
-, Więc odpowiadaj najkrócej jak możesz, ale szczerą prawdę. Może się pomyliłam.- Powiedziała. Odezwała się jej natura pedagoga szkolnego (była nim rok przed ślubem z tatą).
- Dobra.- Powiedziałem obojętnie. Nie ważne, jakie zada mi pytania nie udowodni mi, że lubię tego… idiotę!
- Złościsz się na niego, kiedyjest z tą dziewczyną. Pamiętaj. Szczera odpowiedź.
- Tak, ale…
- To mi wystarczy. Co czujesz, kiedy przez PRZYPADEK cię dotknie?
- Ból, mrowienie, zanik sił witalnych.- Wyrecytowałem od niechcenia kładąc się na łóżku
i gapiąc się w sufit. „Mama robi mu psycho test” Usłyszałem szept Sakury. Rzuciłem w nią poduszką. Zaśmiała się cicho.
- Przyjemne to uczucie czy nie?
- Jak ból może być…- Urwałem. Może być. Właśnie to sobie przypomniałem.
- Pamiętasz.
- Tak pamiętam. Przyjemne.-Odpowiedziałem zamykając oczy i zasłaniając je ręką.
- Opisz mi jego głos.
- Chrapliwy, cichy, przenikliwy.
- Uczucie, jakie towarzyszy jego spojrzeniu.
- Ból brzucha.
- Motylki.- Poprawiła mnie.
- Żadne motylki!- Zaprzeczyłem gwałtownie.
- Dobrze teraz podam ci kilka wyrazów podawanych trójkami. Możesz z każdej trójki wybrać jeden wyraz.
- No niech ci będzie.-Powiedziałem od niechcenia. Zaśmiała się cicho. Wiedziała, co o tym wszystkim myślałem, ale nadal to ciągnęła.
- Pożądanie, pragnienie, żądzę.
- Żądzę.
- Opiekę, troszczenie się, dogadzanie komuś.
- Opiekę!- Na pewno nie to ostatnie. Zwariowała. Zaśmiała się ponownie.
- Głębokąprzyjaźń, obustronne przymierze, ciche związanie.
- Obustronne przymierze.
- Zdobywanie, walkę, pokonywanie.
- Walkę.- Powiedziałem od niechcenia. Jakdługo to jeszcze będzie trwało?
- Swój, ukochany, własny.- Powiedziała cicho.
- Swój.- Powiedziałem. Zaśmiała się głośniej. Co?- Nie! Mówię, że…
-, Mimo, że tak się zapierasz i zaprzeczasz temu to pożądasz go, chcesz się nim opiekować, macie między sobą jakieś przymierze, czyli można rozumieć, jako tajemnicę, walka o coś lub o kogoś. I traktujesz go, jako swoją własność. Kochasz go.- Powiedziała. Nikt by nie uwierzył, że rozmawiam właśnie z matką, która wmawia mi, że zakochałem się w facecie.
- Właśnie, że nie.
- Wyobraź sobie, że go nie ma. Że zniknął na zawsze. Już nie usłyszysz jego głosu, nie poczujesz jego ciepła. Nie będziecie mogli się ze sobą pokłócić, porozmawiać i pośmiać.- Powiedziała. Poczułem ukłucie w klatce piersiowej. Nie mogłem złapać oddechu. Bolało.
- Boli.- Powiedziałem cicho. Sakura spojrzała na mnie zaskoczona. Yuui wyszedł z łazienki przebrany w dresy (dzieliliśmy dziwnym zrządzeniem losu razem pokój). Spojrzał na mnie i przystanął zaskoczony. Ciekawe, jaki miałem wyraz twarzy.
-, Czyli jednak go kochasz.
- Ty nie jesteś moją matką. Co za normalna matka zrobiłaby swojemu dziecku to, co właśnie ty uczyniłaś mnie?- Zaśmiałem się zbolałym głosem. Ja? Go? Kocham? Odwróciłem zbolały wzrok od spojrzenia Yuui-kuna i pozostałych.
- Tolerancyjna, bo taki jesteś po mnie i taka, która nie chce, aby jej dziecko cierpiało.
- Chyba było by lepiej dla mnie jakbym jednak o tym nie wiedział.
- Chyba jednak nie.
- Dobra. A teraz powiedz mi skąd ci się zrodził w głowie taki pomysł, aby w ogóle to zaczynać.
- Powiem ci zadając jednocześnie pytanie.-Powiedziała. Jęknąłem cicho. Zaśmiała się.- Ostatnie. Obiecuje.
- Dobra. Dawaj.
- Ehem.
-, Co jest?
- Nie wiedziałam, że od razu się zgodzisz, więc nie obmyślałam jak zadać to pytanie.
- To go nie zadaj. Tylko ubierz w stwierdzenie.
- Nie. Zadam, jako pytanie.
- No to dawaj z koksem.- Na prawdę nikt nie uwierzy, że rozmawiam z własną matką. Jak nie było przy niej taty, moich braci i służby zachowywała się jak świeża absolwentka studiów, która rozmawia ze swoim przyjacielem albo pacjentem? A ja jej na to pozwalałem, ponieważ wiedziałem ile jej to radości przynosi.
- Podobał ci się twój pierwszy raz?- Zapytałanieśmiało. Usiadłem gwałtownie na łóżku zalewając się rumieńcem.
- C, …CO?! Skąd ci przyszło do głowy, że ja…?!
- Jestem twoją matką.- Powiedziała zadowolona.-O. Tata wrócił.
- Mamo nie chce o tym z tobą rozmawiać.
-, Czyli jednak był ten pierwszy raz.
- Mamo.
- Wtedy, kiedy u niego nocowałeś?
- Mamooo.
- A czy w gorących źródłach…
- Mamo! Wybacz, ale musze już kończyć.-Powiedziałem. Jeżeli będę z nią rozmawiał wkręci mnie jeszcze bardziej.
- Dobrze już dobrze. Tylko nie pijcie za dużo. Iznając ciebie powiedziałeś coś nie miłego, więc przeproś go, dobrze?- Skąd onawiedziała.- Cześć skarbie. Za chwilkę zejdę.- Powiedziała obok mnie. Pewnietata wszedł do pokoju.
- Skąd wiedziałaś?
- Jestem twoją mamą.
- Pozdrów tatę. Kocham cię. Pa.- Powiedziałem i się rozłączyłem. Położyłem telefon na swojej szafce nocnej.
- Dziwne. Dlaczego rozmowy z twoją mamą tak cię wykańczają?-Powiedział Ashias.
- Nie pytaj. Powiedziała, że mamy się nie upić.
- Powiedziałeś jej?- Zapytał Shino. Spojrzałem na niego jak na czubka.
- Nie.
- Jego mama zna go od podszewki. Wie, kiedy coś ukrywa i jeżeli coś go gryzie. Wie, co myśli w danym momencie i co czuje. Więc po rozmowie z nim zorientowała się, że będziecie pić. W sumie to on nie pije.- Powiedziała Sakura. Tak. Znała moją mamę bardzo dobrze.
- Yuui-kun. Przepraszam za to, co wcześniej powiedziałem.- Powiedziałem cicho.- Sakura ma racje. Jeżeli chcesz to mogę ci załatwić taką rozmowę z moją mamą.- Dodałem patrząc na Shino’a. Zaśmiał się i przecząco pokiwał głową.
- Ja też przepraszam.- Powiedział zmieszany. Zerknąłem na niego. Myślał o czymś intensywnie.- Analizując to, co powiedziałaSakura chcesz mi powiedzieć, że twoja mama…
- Tak. Wie.- Powiedziałem chłodno siadając kołoniego i Shino’a. Sakura siedziała obejmowana jednym ramieniem przez Ashias’a.Cała czwórka sączyła sobie piwo.
-, O czym wie?- Zapytała Sakura.
- O tym, że Yuui-kun nauczył mnie jak…- Wziąłem jego piwo i wypiłem kilka łyków- …się pije.- Dodałem i zaśmiałem się z ich min.

^^~~^^

Każdy przyglądał się mi jak jakiemuś rekwizytowiw muzeum. No może nie każdy. Yuui ulotnił się na chwile do sklepu z zamiarem kupna kolejnego alkoholu. Wyglądał najstarzej z nas wszystkich, więc mógł sobie na to pozwolić.
- Ja z Enmbą pije.- Powiedziała lekko podchmielona Sakura. Oboje wypiliśmy już trzy piwa, ale ona wyglądała lepiej niż ja.
- No y?
- Zawsze mnie interesowało jak będziesz się zachowywał, kiedy będziesz pijany.- Powiedział Shino. Spojrzałem na niego.
- Yba Uszo ie Ne usznie ot oginau.- Powiedziałem niewyraźnie.
- A mówisz prawdę czy nie jak jesteś pijany? Jesteś kłótliwy czy odwrotnie?
- Ne fem?- Zapytałem Saurę, która zadała mi wcześniejsze pytania.
- Hmmm… kochasz kogoś?- Zapytała śmiejąc się ze swojego pytania.
- Est ypa oś aki.- Powiedziałem wypijając końcówkę piwa. Otworzyli szerzej oczy.
-, CO?!- Krzyknęli chórem.
- Ciiiiiiiiiiiiiiii!- Przyłożyłem palec do ust.-Za Ośno.
- Panu już chyba podziękujemy.- Powiedział Yuuiwchodząc do pokoju z kolejnym zaopatrzeniem. Uśmiechnąłem się do niego.- Na jakim poziomie jest alkoholowego upojenia?
- Fifko!- Ucieszyłem się unosząc do góry ręce. Tomu wystarczyło.
- Dobra rozumiem. Czyli szczera rozmowa była, teraz jest radość. Za chwile będzie płacz. Zawiecha. Po kilku kolejnych piwach będzie się rzucał nie wiadomo, o co. Później będzie akcja ”Przytul mnie” i będzie do każdego mówił jakby rozmawiał z kimś innym. A na koniec dnia wypowie swoje życzenie.- Wypowiedział licząc na palcach. Miał rację. Rzucił na moja głowę swoją bluzę, kiedy w moich oczach pojawiły się łzy.
- A jakie było jego ostatnio życzenie?- Zapytał Shino. Łzy przestały lecieć po moich policzkach. Nie mów. Nie odpowiadaj na to pytanie.
- Zażyczył sobie… masażu.- Powiedział wahając się tylko na chwilę.
- Widziałeś go bez koszulki?- Zapytała zaskoczonaSakura.
- Tak.
- serio?!- Teraz to Ashias wyraził swój szok.
- No tak. A co w tym takiego dziwnego?
- Tyle ile go znamy nigdy nie pokazał nam się bez koszulki. Nawet na basenie w niej pływał. Jedyną osobą, która widziała go bez górnego odzienia jest Sasuke.- Powiedział Shion. Poczułem na sobie spojrzenieYuui-kun’a. Wiedziałem, co musiał sobie myśleć.
- No to jestem i ja.
- wiesz. Sasuke kiedyś mówił, że ma tatuaż. To prawda?- Zapytała Sakura. Spojrzałem na nią zamulonym wzrokiem. Yuui wskazał na mniepalcem, ale nawet nie drgnąłem.
- Tak ma. Widzicie. Teraz pewnie każdy z was mógłby go pocałować a nic by nie zrobił.- Zaśmiał się Yuui. Uderzyłem go ręka w tył głowy.
- Założymy się?
- Nie dzięki.- Burknął cicho. Zaśmiałem się pijąc kolejne piwo. Nie długo nastąpi mój limit.
- Em-kun?
- Taaaaaaa?
- Pokażesz?
- Sakura-cha…..
- Proszę. Ten jeden raz.- Powiedziała układając ręce jak do modlitwy. Spojrzałem niepewnie na Shiona.
- Nie płacz.- Powiedziałem chłodno i wysunąłem lewa rękę z rękawa stroju. Opuściłem go niżej pokazując im cały swój lewy bok. Po chwili poczułem na nim czyjś zimny palec. Spojrzałem w tamtym kierunku. Drżąca ręka należała do Shiona. Spojrzał na mnie z bólem w oczach. Ubrałem ponownie bluzę.- Zrobiliśmy je sobie razem. Takie same wzory. A, że w szkole jest to zabronione, dlatego ciągle nosze koszulkę.- Wyjaśniłem.- Wybacz. Niechciałem ci tego pokazywać.
- Sasuke… on miał…- Spojrzałem na zaskoczona,Sakurę. Wypuściłem głośno powietrze z ust.
- To był zły pomysł. Idę się kąpać.- Powiedziałem i udałem się szybko do łazienki, aby uniknąć kolejnych dręczących pytań.

^^~~^^
Leżałem u siebie na łóżku okryty kołdrą. Dwa pokoje na prawo od mojego spała Sakura (Yuui zaniósł ją do pokoju i przebrał. Bardziej ufałem mu w tej kwestii niż jej chłopakowi). Z kolei dwa pokoje nalewo od mojego pokoju spał Shion i Ashias (i im Yuui pomógł trafić do pokoju i łóżek).
W sumie to powinno się wyjaśnić, dlaczego tak spaliśmy. Doszliśmy (Sakura iAshias beze mnie oczywiście), że mimo tego, iż Yuui i Shion mimo wszystko nie są w swoim guście, ale lepiej nie umieszczać ich w jednym pokoju, aby zapobiec jakimś sporą czy niedomówieniom, więc ja i Ashias pociągnęliśmy zapałki. Czerwony łepek śpi z Yuui ’m, zielony z tym drugim. No i z moim szczęściem/nieszczęściem wyciągnąłem zapałkę z czerwonym łepkiem. Przyglądałem się jego zabliźnionym plecom, kiedy krzątał się po pokoju. Za trzy dni wracamy do domu.
- Powiedz w końcu, co cię dręczy a nie się na mnie gapisz.- Powiedział nie patrząc na mnie. Widziałem, że napiął plecy. Obawiał się tego, co chciałem powiedzieć? W sumie sam obawiałem się tego, co chciałem powiedzieć. Czego od niego chciałem?
- Nic.- Powiedziałem w końcu zamykając oczy. Poczułem ból na głowie. Otworzyłem gwałtownie oczy, kiedy tamten mnie uderzył i pochylał się nade mną.- Za co to?!
- Mieszkałeś u mnie tydzień, więc mnie nie okłamuj.
-, Ale ja naprawdę…- Urwałem, kiedy pochylił się nade mną jeszcze bardziej. Ukryłem połowę twarzy w kordle.- Nic.- Wydukałem nieśmiało.
- Tylko mi nie mów, że chcesz abym znowu cię przeleciał.- Powiedział zdenerwowany. Pokręciłem przecząco głową. Nie chciałem tego. Teraz chciałem czegoś równie banalnego i równie denerwującego go jak seks ze mną.- To, co?
- Nic?- Powiedziałem. Przerzucił mnie na plecy i usiadł na mnie rozkraczony. Spojrzałem na niego zaskoczony.- Debilu, co ty…!-Złapał mnie za przeguby rąk, abym się nie szarpał i go nie strzelił.
- Powiedz!- Uniósł głos. Nienawidził niedomówień i niedokończonych spraw.
- Dobra, dobra! Chciałem tylko żebyś się ze mną położyi spał koło mnie! Zadowolony?!
A teraz ze mnie złaź!- Wydarłem się na niego zwalając go z siebie. Okręciłemsię na drugi bok, aby go nie widzieć. Oczy mnie piekły. Okryłem się cały kołdrą zostawiając tylko małą szparkę, aby móc oddychać. Zwinąłem się w kłębek łapiąc się kurczowo za serce. Jeżeli to jest miłość to ja dziękuje! Boli jak diabli i sprawia, że jestem zły i zażenowany. Poczułem na swoich plecach ciepło jego dłoni. Drgnąłem. Po chwili obejmował mnie ręką w pasie. Nie straciłem jego ręki. Odczekał chwile i przyciągnął mnie do siebie tak, że plecami dotykałem jego torsu. Był gorący. Zacisnąłem mocno powieki. Odkrywając moją głowę ułożył się wygodnie dopasowując się do mojego ciała. Serce zabiło mi szybciej. Głupie serce! Uspokój się! To tylko Yuui! Nie! To aż on!
- Przepraszam.- Szepnął mi do ucha. Złapałem go za przegub ręki, którą mnie obejmował, ale jej nie strąciłem. Poczułem mrowienie. Doszedłem do wniosku, że jeżeli kiedy kol wiek strącę pamięć albo stanie się tak, że już się nie spotkamy a po latach jednak dojdzie do spotkania i przez przypadek nasze ręce się zetkną od razu go rozpoznam. Na nikogo innego moje ciało tak nie oddziaływało jak na niego. To mrowienie było jedyne w swoim rodzaju.
- Zamknij się głupku.-Powiedziałem ciągnąc jego rękę w dół tak, aby ścisnął mnie nią jeszcze mocniej. Zaśmiał się cicho.
- Jak zawsze chłodny.- Powiedział cicho. Nie odpowiedziałem. Wypełniało mnie ciepło
i przyjemne mrowienie. Nie wierze. Po prostu nie wierze. Ja Enmba właśnie tutaj na Okinawie (Vivat la Okinawa! Yey!~~) Doszedłem do druzgocącego wniosku. Wpadłem jak śliwka w kompot.Sasuke…uwierzysz? Zakochałem się w facecie…

**********************************
KOMENTARZE PRZENIESIONE:
  1. no w koncu coś dodałaś. Juz zaczynałam sie martwić ze jednak przestaniesz pisac. (powiem ci ze jezeli pod jakims rozdziałem zapomne dodac komentarz to nie znaczy, że nie czytałam go).to było dość ciekawe. Nie spodziewałam się tego. Jakoś innaczej to sobie naświetlilam ale oczywiście na zawiodłaś mnie.To było urocze… w szczególności to zakończenie jak go poprosił o to aby sie koło niego położył~! Słudkie:)ale mamuśke to ma niezłą nie ma co:D
  2. Nocia cudna <3. ! . Na początek. :Ten to ma matkę .:D Normalnie cool kobita xd.A końcówka była … Na swój sposób słodka :33.Tatuaż? Zawsze sama chciałam mieć ;d. A i : U mnie nowa. ! Dodałam długą xd. naru-sasu.bloog.pl
  3. oł je! ol je! nowy rozdział widze!no w koncu cos dodałaś:Dmyslałam ze juz nie dodasz i sie poddasz. prosze mnie tak wiecej nie straszyc:Dpopieram Tajjjemnicza: niezla mamuska:D)pozdrawiam
  4. uh uh wreszcie przeczytałam wszystkie rozdziały :D genialne :DDDDD *///* jak widzisz nie wiem co powiedzieć chce następny rozdzialik zastanawiam się kiedy nsz chłopczyk wyzna swoje uczucia :3 no normalnie psychicznie nie wytrzymam chce czytac wiecej i wiecej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

14. „ Hej! Lala. But ci się rozpierdala! Powoli, powoli i tobie się rozpierdoli!”. 14.

Czy ktoś z was kiedykolwiek próbował poruszyć ścianę? Nikt? No to co powiecie na próby poruszenia żywej ściany która w samoobronie przywdz...