poniedziałek, 5 lutego 2018

2.„Nim się zorientowałem metka stała się większa od koszulki”. 2


Weszliśmy do gabinetu dyrektora.Nie słyszałem, o czym rozmawiali ani co się działo dookoła mnie. Chyba musielimówić coś do mnie, ponieważ dyrektor spojrzał na mnie wyczekująco wskazując miostatnie wolne miejsce siedzące. Skłoniłem się delikatnie.
- Wybaczy dyrektor, ale postoje.-Powiedziałem stając po prawej stronie brata. Ani drgnął. Dyrektor spojrzał namnie znacząco. Milczał.
- Enmba usiądź.- Powiedział Natsunie patrząc na mnie. Zrobiłem tak jak mi kazał. Tak naprawdę moim prawnymopiekunem od pół roku był właśnie mój brat a nie ojciec, kiedy wyszło na jaw, żeojciec nie potrafi zapanować nad moim temperamentem i zachowaniem. Dyrektor zacząłswoją przemowę, ale nie mogłem skupić się na jego gadaniu. Skoro przyjechałNatsu to pewnie w domu będzie też Eagle, Each oraz Nobi. A że Natsu jest tutajto już wiem, co mnie czeka w domu. Może jednak trzeba było wybrać śmierć(ucieczkę)? Poczułem na sobie wzrok dyrektora. Spojrzałem na niego.
- Em-kun czy…- Urwał. Niewiedział, co chciał powiedzieć.
- Powiedziałem,że nic takiegosię nie stało.- Powiedział Yuui-kun. Miał niski, chrapliwy głos. Ciarkiprzeszły mi po plecach. Spojrzałem na niego.
- Yuui-kun nie chce powiedzieć, o co dokładniej wam poszło.- Powiedział dyrektor.
- Przecież mówię, że o nic.-Powiedział zły chłopak. Śmieszne. Ja za takie odzywki przy bracie dostałbymznowu po mordzie, ale jego opiekun zerkał na niego zaciekawiony. Natsu wypuściłgłośno powietrze (drgnąłem delikatnie. Kto wie, co mu strzeli do głowy? Możejeszcze pobić tego chłopaka).
- Enmba.- Powiedział cicho.
- Tak.- Powiedziałem.- Popierwsze to nie była wina Yuui-kuna. Jest nowy, a ja wciągnąłem go w tą grę. Tobyło z zaskoczenia. A później sam powiedziałem, że jeżeli uderzenie mnie będzieodpowiednim zadośćuczynieniem to niech to zrobi. Proszę nie obwiniać o to go.Sam go o to poprosiłem obiecując, że nie zostanie pociągnięty doodpowiedzialności. Wiec…- Urwałem widząc spojrzenie brata.- Proszę owybaczenie. Za dużo powiedziałem.- Dodałem po chwili.
- Hmmm.- Nie musiałem podnosićgłowy. Brat się uśmiechał. To nie wróżyło niczego dobrego.- Nie chceszpowiedzieć, co zrobiłeś to pokaż.- Powiedział. Spojrzałem na niego przerażony. Yuuiodsunął się od nas delikatnie.
-Ale… nie… Aniki… ja… nie… nie… tak…nie… mogę…- Powiedziałem przerażony. Starczyło jedno spojrzenie. Przełknąłemgłośno ślinę. Spojrzałem na przerażonego Yuui’ego.- Wybacz Yuui-kun, ale wolędostać od ciebie a nie od Anikiego.- Dodałem. Wstał przerażony. Cofnął się o krok.

- Natsu-san…- Zaczął dyrektor, alezostał uciszony jednym gestem ręki. Mojemu bratu nikt się nie sprzeciwi.Dosłownie nikt. Przystanąłem na chwilę patrząc na Yuui-kuna.
- Aniki, czy możesz mi zagwarantować, że za to, co teraz zobaczysz nie skrócisz mojego życia?- Zapytałem nie patrząc na niego.
- To zależy.- Powiedział ozięble. Wzruszyłem ramionami i złapałem Yuui-kuna za przód koszuli. Złapał mnie za przeguby, aby mnie powstrzymać. Poczułemdziwne uczucie na nadgarstkach. Takie ciepłe mrowienie. Dziwne. Opuszczały mniewszystkie siły. Szarpnąłem nim w dół i wpiłem się w jego usta. Dyrektorwstrzymał głośno powietrze. Widziałem przerażenie w oczach Yuui-kun ‘a.Rozwarłem jego usta językiem. Znowu poczułem smak mięty i… on palił??-Starczy.- Powiedział Natsu. Odsunąłem się od Yuui-kun ‘a. Nadal trzymał mnie zanadgarstki.
- Wtedy domyślam się Yuui-kunuderzył Em-kun ‘a.- Powiedział dyrektor.
- Puść.- Szepnąłem cicho. Yuuispojrzał na mnie i pospiesznie puścił moje ręce. Przytuliłem je do siebie. Niechce mieć z tym chłopakiem nic wspólnego. On jest dziwny.
- Zmieniasz się w Sasuke.-Powiedział mój brat. Otworzyłem szeroko oczy. Później nie pamiętałem, co się zemną stało. Zacząłem kontaktować, kiedy siedziałem na podłodze trzymając się zausta. Ciekła mi z nich krew. Nade mną stał Aniki. Z jego nosa leciała krew.Kurwa! Uderzyłem go. Wytarłem usta wstając z ziemi. W ostatniej chwili złapałemrękę brata, która leciała w moją stronę
- Możesz mnie bić, obrażać,wściekać się na mnie i w ogóle, ale nie waż się o nim mówić.
W przeciwnym razie ZABIJĘ CIĘ.- Powiedziałem patrząc na niego gniewnie.Ujawniła się moja druga natura. Puściłem jego rękę biorąc swoją torbę w rękę.Bez słowa wyszedłem z gabinetu udając się ku wyjściu. Po korytarzu chodziło jużsporo uczniów. Lekcja dobiegła końca. Nie musiałem się odwracać. Wiedziałem, żeAniki szedł za mną łypiąc na mnie gniewnie.
- Em-kun?- Sakura podbiegła domnie zaskoczona.- Boże, co ci się stało?- Zapytała przerażona. Kiwnąłem głową naznak, aby spojrzała do tyłu. Zrobiła tak i rozszerzyła oczy.- O.
- Ta. O.- Powiedziałem. Podała michusteczkę. Wziąłem ją i przyłożyłem ją do ust.
- Idziesz do domu?- Zapytała.Kiwnąłem głową.  Koło drzwi zgromadziłosię kilka osób.
-Em-kun!
-Em-san!
-Em-kun! Em-kun!-Słyszałem wiele krzyków, ale jakoś nie rozpoznawałem, kto to krzyczał. Wyminąłemich bez słowa i zmierzyłem w stronę wyjścia ze szkoły. Poczułem na ramieniuczyjąś rękę. Strąciłem ją siadając do samochodu, jakim przyjechał tutaj Aniki. Wsadziłem w uszy słuchawki włączającmuzykę bardzo głośno. Sasuke ty głupku! Dlaczego nas zostawiłeś?!




^^^~~^^^

Leżałem na ławce trzymając naswojej głowie mundurek. Byłem pierwszy w szkole. Wylosowałem swoje nowe miejsce(okazało się, że wychowawca przeniósł to na dzisiaj). Wyciągnąłem karteczkę zkartonika. Otworzyłem ją i spojrzałem na tablice. Ostatni ławka, rząd przyoknie miejsce przy oknie. Świetnie. Przynajmniej będę mógł się w spokojuschować.
- Widziałam, że przyjdzieszwcześniej do szkoły.- Usłyszałem głos Sakury nad sobą. Ani drgnąłem. Usiadłaobok mnie.- Może byś tak odpowiedział.- Powiedziała z wyrzutem. Milczałem.Oparła się delikatnie o mnie. Skrzywiłem się. Wszystko mnie bolało. Proszęniech mnie nikt dzisiaj nie dotyka.- To nowe zadania na dzisiaj?- Zapytałapewnie patrząc na koperty leżące obok mnie. Milczałem. Jeżeli się odezwę odrazu zorientuje się, że coś jest nie tak. A nie chciałem jej martwić. Aleprzecież nie będę jej wiecznie unikać.- Dobra widzę, że ci przeszkadzam. Więcjuż sobie pójdę i przyjdę jak minie ci ten dziwny foch.- Powiedziała. Nie znosiłem jak to robiła. Złapałem ją za rękę.
- Nie idź.- Powiedziałem cicho iniewyraźnie.- Ja się nie gniewam.- Dodałem po chwili.
- Em-kun.- Powiedziała ściągając mi z głowy marynarkę mundurka.. Pisnęła głośno. W sumie się jej nie dziwiłem.Jak zobaczyłem swoje odbicie dziś rano zareagowałem tak samo. W jednym wielkimskrócie. Wyglądałem jakbym wpadł pod szatkownice.- C…, Co ci się stało?!
- Jak to, co? Moi braciaprzyjechali na tydzień do domu.- Powiedziałem. Ktoś by pomyślał, że to wymówka,ale to była szczera prawda.- Nie przejmuj się mną. Za tydzień się wygoi.- Dodałem uśmiechając się delikatnie.
- To tutaj jest miejsceF-15?-  Usłyszeliśmy nad swoimi głowami.Sakura wstała nie patrząc na to, kto to był. Spojrzałem jak obok mnie siada…dobry boże. Chyba zgrzeszyłem przyjmując wczorajsze wyzwanie, ale dlaczegokażesz mnie w ten sposób? Yuui położył koło siebie trzy białe koperty. A więcprzyjął wyzwanie. Spojrzał na mnie przelotnie i wybałuszył oczy.
- Joł.- Powiedziałem niepodnosząc głowy z blatu ławki.- Sakura-cha po zadaniu z lunchu spotkajmy siętam gdzie zawsze ok.?
- Dobrze. Chciałabym ci cośpowiedzieć.- Dodała i uciekła z klasy. Zostaliśmy tylko my dwoje. Zaśmiałem sięcicho. Zamknąłem oczy. Chyba mam złamane jakieś żebro? Ktoś puknął mniedelikatnie w ramie. Otworzyłem oczy. W klasie było już sporo osób. Każdypatrzył na mnie jak na jakiś okaz w zoo.
- Nie pytajcie.- Powiedziałem.Spojrzałem na Yuui-kuna.- Wykona.- Powiedziałem. Ten otworzył kopertę.Przeczytał zadanie. Rozejrzał się po klasie i podszedł do jakiejś dziewczyny z innej klasy. Nigdy wcześniej jej tutaj nie widziałem. Pochylił się nad nią iszepnął jej coś do ucha. Kiwnęła głową, a on delikatnie pocałował ją w policzek. Spojrzał na mnie.
 – Wykona.- Powiedział. Uniosłem siędelikatnie krzywiąc przy tym twarz. Otworzyłem kopertę. Powiadają, że głupi toma zawsze szczęście. Ile bym dał, aby być takim głupkiem. „Zrób pięć salt dotyłu z miejsca, w którym siedzisz”. Zacząłem się śmiać. Bez problemu wskoczyłemna ławkę. Kilka razy kaszlnąłem czując ból w żebrach. Wziąłem głęboki wdech i…wylądowałem niepewnie na nogach. Trzy kolejne poszły bez problemu. Jeszczejeden. Ewidentnie było widać, że się męczyłem.- Ej. Czemu ty to robisz jak niedajesz rady?- Zapytał Yuui cicho, kiedy po raz kolejny wskoczyłem na ławkę.Spojrzałem na niego uśmiechając się szeroko.
– Jest w porządku. Nic mnie nie boli.- Powiedziałem wybijając się do tyłu i lądując na nogach. Fajnie. Wylądowałem.Ale nie miałem siły się podnieść. Ktoś złapał mnie pod ramiona
i uniósłdelikatnie do góry. Spojrzałem tam. Shino-kun. Wysoki blondyn o ciemnych oczachi karnacji. Ostatnia osoba ze szkoły, która znała mój sekret.
– Nie było mnie w szkole tydzień aty już tak zdążyłeś narozrabiać?- Zapytał uśmiechając się do mnie szeroko.Zaśmiałem się cicho siadając na swoim miejscu. Usiadł miejsce przede mną. A więc nie będzie tak źle.
– Nie jest tak źle.- Zaśmiałem się.Spojrzał na mnie znacząco.- A o to ci chodzi. Moi bracia przyjechali na trochędo domu.- Powiedziałem. To mu starczyło.
– On nie byłby zadowolony gdyby tozobaczył.- Powiedział znacząco Shino-kun.
– Ta. Ale nie zobaczy.- Powiedziałemchłodno. Shino-kun westchnął głęboko. Dopiero teraz spojrzał na mojego „kolegę” z ławki. Uniósł delikatnie brew do góry. Znalem to spojrzenie.- Daruj sobie.-Burknąłem. Zaśmiał się.
– Żebyś się nie zdziwił.- Powiedziałi odwrócił się w stronętablicy, ponieważwszedł nauczyciel od matmy. No tak. Dwie godziny tego jakże uroczegoprzedmiotu. Nie… on chyba żartował. Ale… w sumie to on… nie. Uśmiechnąłem siępod nosem. To na pewno ściema. Po kilku tygodniach będąc na wycieczce klasowejplułem sobie w brodę, że mu nie uwierzyłem, ale nie o tym teraz.

^^^~~^^^

Siedziałem z Sakurą na dachuszkoły i oniemiały patrzyłem na jej czerwoną twarz. Jakoś nie mogłem tegoogarnąć. Przecząco pokiwałem głową,
- Przepraszam, ale mogłabyś to powtórzyć?
- Powtarzałam to już z sześćrazy.
-, Ale powtórz jeszcze raz,dobra??- Zapytałem błagalnie. Wypuściła głośno powietrze patrząc na niebo.
- Zakochałam się.- Powtórzyła po raz siódmy. Zakochała? Czyli się, że ma osobę,która jest dla niej bardzo ważna. Z którą będzie spędzać bardzo wiele czasu. Z która…!
- Kto to? Wie o tym.
- Tak wie. Powiedziałam mu o tymdwa tygodnie temu.
- I…?
- Chce ciebie prosić o zgodę.
-, Kto? Ty?
- Nie. On. Zna cię. Wie, że jesteśmyprzyjaciółmi i że jeżeli ci coś się nie spodoba to po prostu mu lutniesz.
- On chce prosić mnie o zgodę nachodzenie z tobą?- Wydało mi się to śmieszne.
- Tak.- Powiedziała i odebrałaswój telefon.- Tak?(…)Na dachu(…)tak(…)ok.- Powiedziała rozłączając się ipatrząc na niego.
-, Co? Brudny jestem?- Zapytałemwycierając twarz. Zaśmiała się.
- Nie. Za chwile go poznasz. Proszę cię…
- Tak wiem.- Uśmiechnąłem sięszeroko. Drzwi otworzyły się delikatnie a na dach weszły trzy osoby. Dobrzeprzemyślany ruch.- Ashias-san? Yuui-kun? Shino-kun?- Już nie wiedziałem czyjaobecność najbardziej mnie zaskoczyła. Próbowałem wstać.
- Nie wstawaj.- PowiedziałaSakura. Spojrzałem na nią a później na chłopaków.
- Tak. Shino-kun odpada nawjeździe. To nie on. No chyba, że zmieniła mu się orientacja seksualna odostatniego razu, ale po tym, co dzisiaj zobaczyłem wątpię. Yuui-kun jest dopierotrzeci dzień w naszej szkole. Nie miałaś szans go wcześniej znać. Więczostajesz ty.- Powiedziałem do Ashias-san ’a. Uklęknął przede mną.
- Enmba…
- Dobra. Wstań. Nie wiem, co cistrzeliło do głowy…
- Nie. Chce ciebie prosić o zgodęna chodzenie z twoją przyjaciółką. Obiecuję, że będę o nią dbał i troszczył się o nią.- Powiedział nie patrząc na mnie.
- Złożyłeś obietnice. Wiec jądotrzymaj. A teraz powiedz skąd ci się wziął pomysł pytania
O zgodę?
- Shino powiedział, że tak będzielepiej.
- Shino?- Zapytałem i sięzaśmiałem.- No tak. On też się o to pytał.
- Shino-kun chodził z…- Yuui-kunwskazał palcem na Sakure. No tak. Nie znał jej.
- Sakura-cha Yuui-kun. Yuui-kunSakura-cha.- Powiedziałem od niechcenia.
- Miło mi.- Skłoniła siędelikatnie. I on się odkłonił.
-, Więc Shino-kun i Sakura-cha…?-Shino zaczął się śmiać. Pokręcił przecząco głową. Wyciągnął z kieszeni portfeli otworzył go.
- Ja prosiłem o zgodę nachodzenie o…- Pokazał mu jakieś zdjęcie. Wiedziałem, co to za zdjęcie. Yuui-kunspojrzał na niego zaskoczony.
- Nie widziałem tej dziewczyny…-Shino zasłonił mu pospiesznie usta.
- Em-kun… tylko się niedenerwuj.- Powiedziała Sakura-cha machając przede mną rękoma.
- Puść go, bo jeszcze go udusisz.To mój przyjaciel Sasuke. I na pewno nie był dziewczyną.- Powiedziałem patrzącna Yuui-kuna.- Bronił się przed Shino rok podstawówki i dwa lata gimnazjum. Ażpewnego dnia przyszedł i powiedział, że nie zauważył, kiedy ta głupiadokuczająca mu Metka stała się większa od koszulki. I wpadł. Zakochał się. Tak. Shino woli chłopców i to się nie zmieniło.- Powiedziałem uśmiechając się doniego.- Ashias-san?
- Tak?
-, Jeżeli Sakura-cha będzie przezciebie płakać, albo spadnie jej, chociaż jeden włos z głowy to pamiętaj… ZABIJECIĘ.- Powiedziałem chłodno uśmiechając się przy tym przyjaźnie. Ashias-sancofnął się delikatnie.
- Em-kun.- Powiedziała z wyrzutemSakura-cha.
- Koniec tematu.- Powiedziałem.-Nie chce mi się o tym rozmawiać ani myśleć.- Dodałem. Ashias-san usiadł obokSakury i złapał ją za rękę. Oby im się poszczęściło. Yuui rozglądał sięniepewnie patrząc za jakimś ustronnym miejscem.- Ashias-san czy wypaplesz cudzątajemnice?
-, Jeżeli tego nie chcesz to nie.-Powiedział poważnie. Uśmiechnąłem się rzucając coś Yuui-kun’owi. Spojrzał na topóźniej przerażony na mnie.
- Nie krępuj się. Stąd nikt cięnie wyda.- Powiedziałem patrząc na niego. Niechętnie
i niepewnie wyciągnął z kieszeni papierosa. Odpalił go siadając w miarę dalekood nas.
- Oho. Nowy pali.- Shino zaśmiał się głośno.
-, CO?- Ashias-san spojrzał naniego.
- Ciii. Dajcie się chłopakowiskupić.- Powiedziałem i zaśmiałem się głośno. Wstałem
z trudem.- Yuui-kun? Masz szczęście, że nie jesteś w typie Shino.- Dodałempodchodząc do drzwi. Zaczął kaszleć. Zaśmiałem się schodząc po woli schodami nadół.







**************************************
KOMENTARZE PRZENIESIONE:
  1. Na początek przepraszam, że tak późno komentuje… ^^Co do notki jest… super xd. Fajnie, że taka długa *__*.Co do Twojego pytania, będę cię powiadamiać. :333czekam na newsa :Dnaru-sasu.bloog.pl
  2. Yo! U mnie nowa… notka. xD Nie rozdział ale takie info. Zajrzyj jak chcesz. ^^…Po za…Kiedy rozdział?! -.- xDnaru-sasu.bloog.pl
  3. Jaaaj ! :D. Jaki fajny blog xD. Strasznie mi się podoba. Jest taki o ciekawej fabule…Fabule jakiej jeszcze nie spotkałam ! :D. Czekam na cd. xP
  4. No to powolutku i oczywiście jak to ja przeczytałam kolejny rozdział. Więc komentuje:) jestem w szoku że oberwał od brata…
    Czekam na ciąg dalszy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

14. „ Hej! Lala. But ci się rozpierdala! Powoli, powoli i tobie się rozpierdoli!”. 14.

Czy ktoś z was kiedykolwiek próbował poruszyć ścianę? Nikt? No to co powiecie na próby poruszenia żywej ściany która w samoobronie przywdz...