poniedziałek, 5 lutego 2018

22: „Szczerość to podstawa- przede wszystkim w stosunku do siebie samego” 22


Szedłem korytarzem szkolnym nie wierząc w to co właśnie usłyszałem. To po prostu nie miało racji bytu. Czy ten Ashias naprawdę do reszty zwariował? Przecież tak nie można. Podrapałem się po głowie chowając jednocześnie lewą rękę do kieszeni. Nie no w sumie można. I on bardzo dobrzeo tym wiedział. Ciekawe czym mnie jeszcze zaskoczy. Hmm? No z nim nigdy nic nie wiadomo.
- Nad czym tak pan myśli?- Usłyszałem za sobą. Odwróciłem się. Yuui. Warknąłem cicho pod nosem.
- A czy to ważne?- Zapytałem podbudowanym głosem kiedy przypomniałem sobie co za głupotę powiedział wczorajszego wieczora. Chwilę temu zadzwonił dzwonek na lekcje ale zostałem wezwany przed nim do gabinetu dyrektora, który łaskawie powiadomił mnie, że dzisiaj dwie godziny wcześniej czyli na pierwszej lekcji…
- No jeżeli coś tak ewidentnie pana denerwuję to znaczy, że musimy o tym pogadać aby czasami znowu nie uderzył pan żadnego ucznia.- Powiedział. Obdarzyłem go zimnym spojrzeniem. Zaśmiał się tylko. Po chwili zorientowałem się, że coś jest nie tak.
-Co ty w ogóle tutaj robisz? Ta droga nie prowadzi ani do pokoju nauczycielskiego, ani do gabinetu lekarskiego czy dyrektora?- Powiedziałem przyglądając mu się uważnie. Uśmiechnął się tylko delikatnie.- No słucham?
- Mam odebrać dokumenty nowego ucznia od ciebie z klasy dotyczące jego wcześniejszego przebiegu leczenia.- Powiedział. Spojrzałem na niego łapiąc za klamkę od drzwi.
- Wiedziałeś?- Zapytałem. Zaśmiał się i spojrzał na drzwi, w które coś przed chwilą głośno huknęło. Co oni znowu wyprawiali?! Otworzyłem delikatnie drzwi i wszedłem do środka.
- Ciiii…. Sensei przyszedł.- Usłyszałem stłumiony głos. Spojrzałem przed siebie. Stali wszyscy na baczność. Przywitałem się z nimi i poczekałem aż usiądę.
- Nim zaczniemy normalną lekcje dwie sprawy: po pierwsze nowy uczeń… pielęgniarka szkolna do ciebie.- Powiedziałem i usłyszałem ciche prychnięcie. Powiodłem spojrzeniem po klasie. Nowy uczeń siedział w ostatniej ławce w środkowym rzędzie. Muszę go przesadzić do ostatniej ławki pod oknem do Kedamono. Po chwili zorientowałem się na kogo patrzę. Moje oczy rozszerzyły się delikatnie. Niska czarnowłosa bombka z blizną na twarzy wpatrywała się we mnie z niedowierzeniem ale i kpiną. O. Tylko tyle przyszło mi do głowy.
- Dawno pana nie widziałam.- Powiedziała jakby obojętnie. Spojrzałem na nią.
- No bardzo. Imię?
- Lora.- Powiedziała.
- A więc Lora pielęgniarka czeka.
- Kuzyn?
- Nie pielęgniarka.- Poprawiłem ją. Yuui przyglądał nam się uważnie nie rozumiejąc o co chodzi. Za pewne nie widział jej wtedy w kolejce.
- Proszę.- Powiedziała podając jakieś dokumenty temu kretynowi. Uśmiechnął się.
- Ja już nie przeszkadzam. Życzę miłej lekcji. I proszę abyście go dzisiaj nie denerwowali bo chyba nie ma hu…- Powiedział Yuui ale uciekł kiedy rzuciłem w jego stronę pękiem ciężkich kluczy które odbiły się od zamkniętych przez niego drzwi. Podszedłem do drzwi i podniosłem klucze. Podszedłem do biurka.
- Lora przesiądź się dwa miejsca w bok.
- Dlaczego?
- Bo ja tego chce.
- Ale ja nie chce.- Odpyskowała. Klasa jak jeden mąż spojrzała na nią spanikowana. Zmrużyłem oczy i zajrzałem do dziennika. Widniała tam notka od dyrektora:
„Matka nowej uczennicy podpisała wszystkie dokumenty tak więc możesz śmiało robić co chcesz. Trafiła do twojej klasy ponieważ pobiła w wcześniejszej szkole swojego Senpaia kiedy ten rozciął jej twarz butelką. Od tego zdarzenia minęło pół roku. Po przeniesieniu tutaj została odpowiednio dopasowana do klasy.”
- Wiesz ja mogę załatwiać wszystko w sposób bardzo pokojowy, ale mogę też inaczej prawda… Kedamono?- Zapytałem zerkając na niego od niechcenia.
- Tak.- Odpowiedział cicho.
- Ale ja tam nie usiądę.
- A jak ci rozkaże?
- To powiem wszystkim o tym co miało miejsce kilka dni temu.
- Mmmm…- Zamyśliłem się po czym uśmiechnąłem się psychopatycznie.- No to mamy problem.
- No właśnie.- Powiedziała zadowolona z faktu że wygrała, ale…
- Siadaj dwa miejsca w bok i masz tam siedzieć dopóki nie pozwolę ci zmienić miejsca.
- Co proszę?
- To co słyszałaś.
- Czyli że mogę…
- Nie kłopocz się. Sam to powiem kiedy się przesiądziesz.
- Nie wierze.
- Klasa.- Zacząłem. Spojrzeli na mnie niepewnie.- Posłuchajcie uważnie. Jak to dobrze powiedział Suminat-sensei nie mam zbytnio humoru więc proszę jej później wytłumaczyć jakie zasady rządzą w tej klasie i niech zrozumie, że to nie jest tak jak w innych klasach. A teraz… hmmm… wasza nowa koleżanka chciała chyba wam powiedzieć jak to w jej wcześniejszym miejscu zamieszkania… zarywałem do niej i jej starszych koleżanek.- Dodałem. Czekali aż ta wiadomość zostanie zakodowana przez ich mózgi po czym zaśmiali się głośno.
- Niezły żart młoda.- Powiedział Kopciuszek.- Weź nie denerwuj Enmby-sensei’a i rób co każe.
- Ehem.- Powiedziałem.- Ale to co ona próbowała powiedzieć to była prawda.- Poprawiłem go. Znowu zaczęli się śmiać.
- Jasne, jasne.- Zaśmiał się Al. Przecząco pokiwałem głową. Jeżeli nie chcą wierzyć ich problem. Odczekałem chwilę kiedy tamta naburmuszona usiadła koło Kedamono, który o dziwo odsunął się od niej i wyjrzał przez okno.
- Kedamono? Jakiś problem?
- Nie ależ skąd.
- Kedamono….
- Przecież mówię, że nic się nie stało.- Burknął i nadal gapił się w okno. Wypuściłem głośno powietrze z płuc. No świetnie. Ja to się miałem z tymi dzieciakami.
- No dobrze. A teraz…- Opuściłem głowę w dół i zamknąłem oczy.- Czy ktoś może mi powiedzieć co tak ślicznie uderzył w NOWE drzwi chwilę przed moim wejściem do klasy?
- Didi.- Powiedziała chórem klasa.
- Co proszę?
- Didi.
- Jak to Didi?
- Potknęłam się i upadłam uderzając o nie głową.- Powiedziała. Stałem oniemiały.
- Idź do pielęgniarki niech cię obejrzy.
- Ale mi naprawdę nic nie jest.
- Nie chce słyszeć żadnych wymówek. Idź i powiedź co się stało.- Powiedziałem a ona posłusznie wyszła z klasy zamykając cicho drzwi. Spojrzałem na zegarek. Zleciało mi trochę lekcji.
- A Sensei, Sensei!
- Tak, Wężyku?
- Z kim się pan bił?
- Nie biłem się.
- Przecież widać.
- No ale mówię że się nie biłem.
- To co się panu stało.
- Chciałem kogoś pocałować i nie trafiłem w usta.- Powiedziałem kpiącym głosem, który jednak zakończył tą rozmowę ponieważ w klasie rozległ się gromki śmiech. Pokręciłem przecząco głową i zapisałem na tablicy krótki i łatwy temat lekcji abym mógł go ogarnąć przez pozostałą część lekcji.
^^*^^
Siedziałem. Słuchałem. Patrzyłem. Czekałem. Przede wszystkim czekałem! Nie żebym się bał ale wiedziałem, że jeżeli ten głupek coś takiego powiedział to za pewne zrobi wszystko aby tylko dotrzymać słowa, ale nie wiedziałem co będzie mówił. Chcę wiedzieć co on takiego planuje wykombinować. Klasa miała teraz w-f a ja miałem przymusowe okienko ponieważ klasa z którą miałem mieć lekcje pojechała na dwudniową wycieczkę. Tak więc siedziałem w pokoju nauczycielskim i po kilku minutach zrezygnowałem z oglądania ścian. Znudziło mnie to. Oparłem czoło o blat biurka.  Mój telefon zadzwonił. Spojrzałem na wyświetlacz. „Sasuke”. Mówił coś że chce przyjechać z Shion’em na dwa dni do nas nim wyjadą znowu do Francji, ale nie sądziłem, że będą jak będę w pracy. Odebrałem telefon.
- Tak?- Zapytałem. Usłyszałem przytłumione dźwięki. Pewnie ma telefon w kieszeni i przez przypadek mu się do mnie wybrało. Chciałem już się rozłączyć kiedy w rozmowie po drugiej stronie padło moje imię. Przycisnąłem telefon mocniej do ucha zatykając drugie aby lepiej słyszeć.
- Nim można bardzo łatwo manipulować.
- Co masz na myśli mówiąc takie rzeczy.
- Podświadomie wiedział, że w liceum go kochałem, ale starczyło jedno moje słowo które temu zaprzeczało uwierzył w nie.
- Żartujesz?
- A czy ja wyglądam na takiego który by żartował w takiej chwili.
- No nie. Ale jak to się stało, że już ze sobą nie jesteście?
- W dzień jego wypadku jego brat przyłapał nas w dość nietypowej sytuacji i doszedłem do wniosku, że jeżeli nie powiem mu że chciałem się tylko zabawić to on go zatłucze na śmierć. Nie wiedziałem, że tak to się później potoczy.
- Tak? Czyli jak?
- Pewnie wiesz, że Enmba miał wypadek.
- Tak. W dzień swoich urodzin.
- Co? Jak to w dzień swoich urodzin.
- 15-ego czerwca. Wtedy miał urodziny i wypadek. No ale cóż z tego.
- …hmmm. Wypchnął mnie spod samochodu i sam pod niego wpadł.
- Nikt mi tego nie mówił.
- nikt ze starej paczki nie lubi o tym mówić.
- I co się stało później?
- Przez długi okres czasu był w śpiączce.
- Odwiedzałeś go w szpitalu?
- Bardzo długo. Raz w miesiącu oddawałem mu swoją krew bo mamy taką samą grupę. Kiedy musiałem wyjechać bo w życiu znowu mi się pokomplikowało Sakura zadzwoniła do mnie miesiąc później, że się wybrudził. Chcieli wiedzieć czy przyjadę.
- Pojechałeś?
- A jak myślisz?
- Dlaczego nie pojechałeś?
- Nie mogłem. Wcześniej pobiłem się z jego bratem jak chciał mnie wywalić ze szpitala przez co mój brat miał problemy, później dowiedziałem się że Tosa wyszedł  z więzienia. Wiedział gdzie mieszkam i kim jestem więc znowu zmienili mi imię i nazwisko. No w sumie samo nazwisko i przenieśli do innego miasta. Nie mogłem się z nikim kontaktować.
- Nie było łatwo.
- Oj nie było. Hikaru dość często zamykał mnie w domu abym nie uciekł. Obiecałem Sakurze, że kiedy sprawa przycichnie to wrócę. Ale kiedy chciałem to zrobić Sakura zadzwoniła i powiedziała, że odszedł z domu już tam nie mieszka i nie chce z nikim się kontaktować jak na razie. Później Aoi mi doniosła że ma kogoś nowego. Zapomniał o mnie. Więc i ja szukałem i znalazłem kogoś innego ale wszystko wytrzymywało tak miesiąc góra dwa. Nic się nie kleiło. A kiedy już o nim zapomniałem uczuciowo, pojawił się u nas w szkole jako nauczyciel.
- Musiałeś być w szoku.
- Byłem. Ale on mnie nie rozpoznał.
- I co wtedy?
- Doszedłem do wniosku, że nie będę mu niszczył życia.
- Ale…
- Słuchaj. W liceum kochałem tego wrednego dzieciaka o dwóch twarzach.- Śmiech w oddali.- A teraz kocham tego brutalnego faceta ze specyficznym poczuciem humoru…- Rozłączyłem się. Nie chce niczego więcej słuchać! To jest jakaś kpina. Cholerny żart! Że niby on mnie kochał?! Odwiedzał mnie w szpitalu?! Szukał mnie?! Bił się z Natsu dla mnie?! Nie uwierzę w ten stek bzdur!!! Wyciągnąłem telefon i wykręciłem pewien numer.
- Em-kun?- Usłyszałem zaskoczony głos.
- Eagle musimy porozmawiać.
- Chodzi o Kaien’a?
- Nie.
- A można wiedzieć o co?
- O mnie.- Powiedziałem. Nastała chwila ciszy.
- Co się stało, że chcesz rozmawiać i to tym bardziej o sobie?
- Mniej problemu jeżeli będziesz to ty.
- Gdzie chcesz porozmawiać?
- Masz teraz czas?
- No mam. A co? Masz koniec lekcji?
- Za chwilę sobie załatwię.
- To może pogadamy po pracy?
- Nie. Musimy pogadać teraz. Za dwadzieścia minut bądź w kawiarence naprzeciwko mojej szkoły.- Powiedziałem i się rozłączyłem. Oparłem czoło o blat stołu wypuszczając głośno powietrze.

^^*^^

- No i??- Zapytałem pod koniec swojego wywodu Eagle. Tylko on mógł mi powiedzieć prawdę. Potwierdzić moje przypuszczenia, że to wszystko to jedna wielka ściema. Upił łyk kawyz filiżanki. Popatrzył na przechodniów. Odczekał jeszcze chwilę i spojrzał mi w oczy. Drgnąłem.
- Kto ci to powiedział?- Zapytał chłodno.
- Nie ważne skąd to wiem. Chcę abyś mi powiedzieć czy to ściema czy też nie.
- A jaką odpowiedź chciałbyś usłyszeć?
- Ja chcę usłyszeć prawdę.
- Czy to cię uszczęśliwi?
- Eagle! Do cholery jasnej!
- Nie mogę powiedzieć ci prawdy.- Powiedział. Upił łyk kawy i spojrzał na mnie odstawiając filiżankę na talerzyk.- Ponieważ ktoś już to zrobił.
- Co?
- To co słyszałeś. Może nie do końca usłyszałeś wszystkie szczegóły ale tak. To co usłyszałeś jest szczerą prawdą.
- Żartujesz!
- Po co miałbym żartować. Co bym z tego miał?
- Żartujesz! Ty musisz żartować!- Krzyknąłem podnosząc się na równe nogi.
- Em-kun?- Usłyszałem zaskoczony głos Sasuke. Odwróciłem się. Stał za mną a razem z nim Yuui. Przypatrywali mi się zaciekawieni.
- Usiądź i nie rób siary.- Upomniał mnie Eagle. Spojrzałem na niego.
- W życiu w to nie uwierzę!- Powiedziałem siadając.
- No to może sam się go zapytasz?- Zapytał Eagle wołając gestem ręki Sasuke i jego towarzysza aby usiedli z nami. Sasuke usiadł koło mnie. Yuui koło Eagle’a.
- Nawet się nie waż.- Powiedziałem do niego mrużący przy tym oczy.
- No ale wtedy będziesz miał odpowiedź od wiarygodnego źródła.
- Nie.
- Boisz się?
- Ja? Czyś ty zwariował?
- No to dlaczego tego nie zrobisz?
- Nie wiem o co chodzi ale lepiej go posłuchaj.- Powiedział Sasuke opierając głowę o moje ramie. Uśmiechnąłem się do niego.
- Lepiej nie.- Powiedziałem.
- Eh. To sam mu powiem.- Powiedział Eagle. Machnąłem ręka aby zakryć mu usta, ale on tylko pokazał na mnie kciukiem i kiwnął na Yuui’ego. Brwi mu się ściągnęły a oczy pociemniały.
- Co?
- To co powiedziałem.
- Co powiedziałeś? Przecież ty nic mu nie powiedziałeś i nawet się nie waż.- Powiedziałem złym głosem, ale w środku mnie zostało zasiane ziarnko paniki. A jeżeli jednak jakoś mu przekazał tą wiadomość.
- Kto ci powiedział?- Zapytał chłodno Yuui patrząc mi w oczy. A jednak ktoś mu przekazał.
- Nie muszę ci tego mówić.
-  Tak ci się tylko wydaję.- Spojrzał na Eagle’a.- Czy to byłeś ty?
- Spokojnie. Jestem jedną z ostatnich osób które by to powiedziały.
- Enmba. Kto. Ci. To. Powiedział?- Wycedził zza zamkniętych zębów.
- A weź się w końcu odwal.- Powiedziałem. Złapał mnie za dłoń ściskając ją boleśniew swojej dłoni. Jego dotyk od razu zaczął działać. Pociągnąłem za rękę ale nic się nie stało. Dalej mnie trzymał. Pomogłem sobie drugą rękę.
- Słucham?- Zapytał gniewnie.
- To co słyszałeś.- Syknąłem gniewnie. Sasuke i Eagle kręcili głowami to ze mnie to na niego jakby oglądali mecz tenisa.
- Powtórz to jeszcze raz.- Powiedział. Jego oczy stały się prawie, że czarne mimo, że miał jasny ich kolor. Ścisnął moją rękę. Skrzywiłem się.
- Yuui…- Jęknąłem nie mogąc już wytrzymać. Ręka mnie piekła i szczypała.- Puść. To boli.- Dodałem ciszej. Spojrzałem mu w oczy. Zaskoczony spojrzał na moją fioletową dłoń i puścił ją. Zabrałem ją pospiesznie i schowałem pod stołem. Patrzyłem się na jego blat. Zacisnąłem mocno zęby. Nie pozwolę na to aby znowu robił ze mną co chce i mówił co tylko mu ślina na język przyniesie.
- Nie wierze. Enmba znalazł się człowiek któremu nie dajesz rady.- Powiedział zaskoczony Sasukę. Spojrzałem na niego zaszczutym wzrokiem. Zaśmiał się tylko.- Spokojnie. Już się nie odzywam.
- Ealge na tym kończę naszą rozmowę. Nie uwierzę w to co usłyszałem nawet jeżeli to ty dałeś mi tego potwierdzenie.- Powiedziałem podnosząc się z krzesła i kładąc na blacie kasę za swój sok.- A teraz wybaczą panowie ale musze wracać do pracy.- Powiedziałem i odszedłem chowając prawą dłoń do kieszeni spodni. Bolała.

^^*^^
Szedłem właśnie przez park prowadzący szybciej do mojego domu kiedy przystanąłem zaskoczony. Na placu zabaw koło zjeżdżalni na ziemi siedziała Nowa Bombka ode mnie z klasy. Przed nią klęczał jakiś chłopak. Złapał ja za twarz. Kopnęła go w rękę odsuwając się delikatnie. Jego kumple osaczyli ją w kółeczku. Zrobiłem krok aby jakoś zareagować kiedy do akcji wkroczył jakiś chłopak. Nie poznałem go. Miał na głowie kaptur. Coś powiedział. Ten który został skopany zaśmiał się głośno po czym złapał się za twarz kiedy tamten go uderzył. Widząc jak zakapturzony chłopak wyprowadza cios wiedziałem kto to był. Kiedy tamci odeszli Kedamono pomógł wstać Nowej i podał jej plecak po czym odwrócił się i odszedł kopiąc przed sobą kamień. Kedamono? Pomógł komuś? Jakoś mi się to nie zgadzało do tego co o nim wiedziałem do  tej pory.
- Paniczu?- Usłyszałem za sobą. Odwróciłem się gwałtownie. Jeden z ochroniarzy mamy.
- Tak?
- Pani przysłała mnie po Panicza. Chcę z Paniczem porozmawiać.
- Przekaż tej kobiecie, że nie będę marnował na nią czasu.
- Wiedziała, że tak Panicz odpowie dlatego kazała mi pokazać paniczowi urywek tego filmiku.- Powiedział i podał mi swój telefon komórkowy. Filmik był krótki. Ja leżący na łóżku. Koło mnie siedział Yuui trzymając mnie za rękę. „Proszę to wyłączyć” powiedział i filmik się skończył. Spojrzałem na niego zaskoczony.
- Prowadź.- Powiedziałem chłodno i ruszyłem za nim do samochodu. Po drodze minąłem Yuui’kuna idącego z Didi i Al’em. Spojrzeli na mnie zaskoczeni kiedy wsiadłem na tył długiej, czarnej limuzyny.- Gdzie ona jest?
- Nie długo się Panicz dowie.- Odpowiedział Szofer i ruszył przed siebie.







 **************************************
KOMENTARZE PRZENIESIONE:


  • O matko *o* Teraz to już mam taką jazdę że nie wytrzymam do tego 12 maja -,- Ja chcę następną część już teraz xDDD JAk zawsze boska końcówka przez, którą nie można doczekać się kontynuacji.. Życzę Ci jeszcze masy pomysłów i weny na pisanie dalszych rozdziałów przygód Em-kun’a i Yuui’ego ^^
    Nialla-chan

    1. Jeju Jeju Jeju!
      Rozdział niesamowity!
      Specjalnie zostałam w domu by móc go przeczytać XD
      Yuui-kun znów w akcji!
      A ta nowa jest trochę dziwna ._____.
      boję się jej.
      końcówka także mi się bardzo podobała, aż chcę się czekać i dowiedzieć co będzie dalej!
      powodzenia i liczę, że rozdział będzie nieco szybciej ;___;
    2. 1. przepraszam, że z takim opóźnieniem komentuję ale gdyż ponieważ byłam u ciotki xd.
      2. U mnie notka będzie jutro ^^”.
      3. Najważniejsze! :
      Notka oczywistym jest iż mi się podobała :D
      Czytałam z zapartym tchem *O*. Jaaaj <3333. Chce więcej, więcej, więcej, więcej więceej <333. XD
      12 maja? ….Za długo Q_______Q.
      Czekam, czekam i czekaam <3








    Brak komentarzy:

    Prześlij komentarz

    14. „ Hej! Lala. But ci się rozpierdala! Powoli, powoli i tobie się rozpierdoli!”. 14.

    Czy ktoś z was kiedykolwiek próbował poruszyć ścianę? Nikt? No to co powiecie na próby poruszenia żywej ściany która w samoobronie przywdz...