poniedziałek, 5 lutego 2018

23. „Trzeci poziom całowania” 23


Stanąłem przed wejściem do naszej miejscowej kliniki. Od rozmowy z matką minęły już dwa tygodnie. Nie powiedziała mi zbytnio niczego zadawalającego. Tylko się podenerwowałem, ale dała mi około pięćset płyt z różnymi filmami i powoli je oglądam przyswajając to, co tam zobaczyłem.W klasie jakoś bez zmian. Nie narzekam, ale też nie mogę ich za bardzo chwalić. Kedamono ciągle zachowuje się jakbym go czymś uraził. Kto te dzieciaki zrozumie? Stanąłem przed recepcją w izbie przyjęć.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.- Odpowiedziała młoda pielęgniarka ubrana w biały kilt.
- Chciałbym się umówić na wizytę do chirurga. Im szybciej tym lepiej.
- Skierowanie jest?
- Nie.
- A powód wizyty?- Zapytała. Pokazałem jej rękę.
- Na wycieczce rozwaliłem rękę. Lekarz w zajeździe zszył mi ją, ale nic więcej nie powiedział, więc doszedłem do wniosku, że muszę przyjść tutaj i poprosić o zdjęcie szew.
- Rozumiem.- Powiedziała i zajrzała do jakiejś księgi.- Lekarz naprawdę bardzo dobry, który przyjmuję u nas w szpitalu tylko dwa dni w tygodniu może pana przyjąć za godzinę.
- Mi tam pasuję.
- Dobrze. Więc proszę udać się na trzecie piętro pod pokuj nr 128. Ja tam niedługo przyjdę i wszystko wytłumaczę lekarzowi. Jest bardzo miły i wyrozumiały, więc zapewne zrozumie.- Powiedziała uśmiechając się do mnie promiennie. Odwzajemniłem uśmiech i ruszyłem schodami ku górze. Dzisiaj wziąłem sobie wolne, aby pozałatwiać wszystkie sprawy urzędowe i przy okazji zaliczyć kilku lekarzy, więc po kontrolnej wizycie u okulisty i stomatologa oraz zrobieniu kontrolnych badań moczu i krwi trafiłem tutaj. Usiadłem na jednym z zielonych, plastikowych krzeseł i wyciągnąłem z kieszeni telefon. Wybiła piętnasta. Ciekawe jak się sprawowała dzisiaj moja klasa. Ashias nic do mnie nie dzwonił, więc pewnie jeszcze szkoła stoi. W sumie to dziwiłem się, dlaczego ogólnie utworzyli taką klasę. Jak dla mnie to była jawna dyskryminacja no, ale cóż? Nie mi o tym decydować. Przyglądałem się swoim szwom. Kilka z nich odstawało delikatnie od skóry. Pociągnąłem za końcówkę jednej z nich. Skóra naciągnęła się delikatnie. Poczułem nieprzyjemne szczypanie.
- Przepraszam, ale nim lekarz pana przyjmę muszę przeprowadzić wywiad.- Powiedziała siostra siadając obok mnie. Spojrzałem na nią.- Proszę tego nie skubać.- Skarciła mnie. Uśmiechnąłem się do niej szeroko.
- Dobrze. Słucham?
- Wzrost?
- 164 cm.
- Waga?
-53 kg.
- Uczulenia?
- Nie.
- Jakieś leki na stałe?
- Nie.
- Cukrzyca?
- Nie.
- Jakieś przeciwwskazania do zabiegu?
- Trzeba mi to zrobić na żywca.
- Słucham?
- Źle znoszę jakiegokolwiek rodzaju środki przeciwbólowe. Albo robi mi się coś na żywca albo usypiają mnie.
- Rozumiem. Dobrze, że pan o tym wspomniał. Przekaże o tym lekarzowi.
- Mhy.- Odpowiedziałem.
- Imię?
- Enmba.
- Nazwisko?
- Zapisze pani Haruichi/Haruchi.
- O.- Powiedziała patrząc na mnie z rozdziawioną miną. Uśmiechnąłem się nerwowo.- Wiek?
- 22 lata.
- Dobrze. Proszę chwilę poczekać.- Powiedziała i zniknęła za drzwiami gabinetu lekarskiego, a ja wróciłem do skubania szwa.
- Nie skub tego idioto.- Usłyszałem nad swoją głową znajomy głos. Uniosłem głowę do góry.
- Panie Haruchi mówiłam, aby pan nie skubał!- Krzyknęła pielęgniarka pojawiając się za plecami Yuui’ego. Wpatrywałem się w niego zaskoczony.- Zapraszam do środka.- Dodała pielęgniarka. Wszedłem za nimi nie spuszczając z niego wzroku.
-, Po co to skubiesz?
-, Bo mi się nudzi.
- Ściągnij ubrania i go pilnuj.
- Po moim trupie.- Syknąłem na niego. Pielęgniarka przypatrywała nam się uważnie.- Siostro czy nie ma na terenie szpitala jakiegoś innego lekarza, który mógłby przeprowadzić zabieg?
- Ależ doktor Suminat jest najlepszym chirurgiem w szpitalu.
- Jaaasne.- Burknąłem pod nosem. Yuui zapisał coś na mojej karcie.
- Zapraszam za mną.- Powiedział i zniknął za jakimiś drzwiami. Poszedłem tam wcześniej puszczając pielęgniarkę. Nie pozwolę abym został z nim sam na sam.- Siadaj.
- Mmm.- Powiedziałem i usiadłem na kozetce. Przysunął sobie krzesło i wyciągnął w moją stronę rękę.- Żadnego znieczulenia nie chce.- Powiedziałem.
- Coś ty z tą ręką robiłeś?- Zapytał.
- Chodzi panu o to jak ją zniszczyłem?
- Przecież wiem jak. Sam to szyłem.- Powiedział. Siostra spojrzała na nas zaskoczona szykując jakieś rzeczy przy pułkach.- Chodzi mi o to, co później z nią robiłeś?
- A co?
- Boś spaprał sprawę. Będę musiał delikatnie naciąć skórę, aby wyciągnąć dwa szewki, bo się wrosły. Pozostałe wyciągnę bez problemu.
- No to tnij.- Powiedziałem. Zmierzył mnie zimnym spojrzeniem. Przełknąłem głośno ślinę.
- Jak już sobie walisz to drugą ręką trzeba było to robić.- Pocisnął. Zaciągnąłem się głośno powietrzem. Siostra zaśmiała się cicho i podeszła do nas z przyrządami potrzebnymi do przeprowadzenia zabiegu. Zacisnąłem usta. Nie dam mu tej satysfakcji. Spojrzałem w bok, kiedy spryskał mi czymś rękę. Przypatrywałem się uważnie ozdobą na ścianach, chociaż i tak nic z tego, co tam wisiało ani nie rozumiałem ani nie pamiętałem. Poczułem delikatne szarpnięcie w dłoni, przy której grzebał. Złapałem się za łokieć, aby nie zabrać ręki, ale nadal nie patrzyłem na to, co on robił.
- Proszę doktorze.
- Dziękuje. Przyda mi się siódemka.
- Już podaję.
- No i co? Nic mi nie odpowiedz na to, co powiedziałem?
- Nie mam zamiaru z tobą rozmawiać. Zajmij się swoją robotą. Im szybciej skończysz tym lepiej.
- A może tak powinienem powspominać stare dobre czasy.
- Nie wiem, o co ci chodzi?
- No wiesz… chodzi mi o wiele rzeczy. Jak na przykład o grę w karty na dachu szkoły i to jak przegrałeś?
- Pamiętam. No i?
- No i co się później wydarzyło?
- Zostałem twoim pieskiem na posyłki.- Powiedziałem. Siostra podała mu coś, ale patrzyła na mnie zaciekawiona.
- No a co się stało w ostatni dzień?- Zapytał. Oblałem się rumieńcem. Nie powiem tego na głos.- No widzę, że nie pamiętasz, więc muszę ci przypomnieć. A więc ostatniego dnia sam zaproponowałeś abym…
- ZAMKNIJ SIĘ!- Krzyknąłem spanikowany patrząc na niego z furią, ale on wpatrywał się w moją dłoń oddając siostrze mały skalpel. Po chwili poczułem delikatne pieczenie.
- Spokojnie. Głupi nie jestem. Nigdy się tym nie chwaliłem i chwalić nie będę. To było zagranie. Skoro nie mogę ci dać znieczulenia a nie opłaca się ciebie usypiać musieliśmy odciągnąć twoją uwagę od tego, co chcemy zrobić.- Powiedział. Przemywał mi delikatnie rękę, po czym nakleił na nią plaster w miejscu gdzie ją rozciął. Siostra kończyła sprzątać po zabiegu. Wpatrywałem się w jej plecy.
- Uum.- Powiedziałem przygryzając wargę. Yuui również przypatrywał się jej plecom, kiedy schyliła się chowając coś do szafki pochylił się i pocałował mnie w czoło. Odskoczyłem od niego przerażony.
- Pierwszy poziom.- Szepnął i wszedł do gabinetu.- Zapraszam za mną.- Dodał. Minęła chwila, kiedy ruszyłem za nim. Podsunął mi coś do podpisania. Zerknąłem na to. Zgoda na przeprowadzenie zabiegu. Podpisałem to.
-, Co to miało być?- Syknąłem cicho.
- Pierwszy poziom całowania. Tak całuje cię twoja mama.
-, Co?
- Kolejny poziom to będzie pocałunek, Aoi.- Powiedział uśmiechając się wrednie.
- Hę?!
- A ostatni…- Urwał, bo siostra weszła do gabinetu i podał mi moje dokumenty. Wstałem.- Uważaj, bo nie wiadomo, kiedy może nastąpić drugi poziom i coś się stanie z ręka.- Dodał przebiegle.
- Dowidzenia.- Powiedziałem oschle i wybiegłem z jego gabinetu. Piekło mnie czoło tam gdzie mnie pocałował. Gdyby nie ta siostra to pewnie go musieliby zszywać. Wiedział, co robił. Wredny drań.
^^~^^

Przystanąłem zaskoczony na progu kuchni. Kompletnie nie wiedziałem jak się zachować. Cofnąć się i udać, że niczego nie widziałem? Nie, to nie byłbym ja. Oparłem się o futrynę drzwii zakładając ręce na piersi uśmiechnąłem się złośliwie.
- Zawsze zastanawiało mnie to jak to będzie wyglądać u dziewczyn.- Powiedziałem. Aoi odskoczyła od Maki jak poparzona zasłaniając usta, które przed chwilą nie tyle, co dotykały a gwałciły usta Maki. Maki spojrzała na mnie mrużąc oczy. Już mnie rozgryzła.
- I jak wrażenia?
- MAKI!
- Hmmm…. Dość ciekawe, ale jednocześnie dziwne?- Zapytałem sam siebie uśmiechając się wrednie.
- Dziwnie?
- No wiecie, dwie dziewczyny. To trochę obleśne.- Powiedziałem.
- Odezwał się.
-, Ale ja tego nie robie z dziewczyną.
- A chciałbyś spróbować?
- A co? Chętna?- Zapytałem. Aoi usiadła na krześle i przypatrywała nam się. Nie mogła wyjść z kuchni, bo stałem przy drzwiach. Maki podeszła do mnie i złapała mnie za przód bluzy tak abym schylił się do jej poziomu. Zatopiłem palce w jej włosy. Nasze nosy się stykały. Uśmiechnęliśmy się jednocześnie wrednie.
-, Co wy robicie?- Usłyszałem głos z boku. Spojrzałem tam. Sakura wstała w przejściu. Koło drzwi Aoi (pewnie przemknęła się, aby otworzyć drzwi). Za nimi stał Ashias i… Yuui. Uśmiechnąłem się do niej szeroko.
- Będziemy się całować.- Powiedziałem nie puszczając Maki.
- Hę?- Zapytał Ashias ściągając buty.
- No.
-, Ale was się żarty trzymają.- Powiedziała Sakura.
- Oni nie żartowali.- Powiedziała Aoi. Sakura spojrzała na nią zaskoczona.- Gdybyście nie weszli pewnie już by to zrobili?
- Żartujesz?
- Nie. Dość często wdając się w jakieś bezsensowne tematy i później sobie na złość sprawdzają różne teorie.
- Np.?
- Np. ostatnio cały dzień trzymali się za ręce.
- I ty się na to godzisz?
- Przecież oni wiedzą, że jeżeli się zejdą naprawdę lub coś w ten deseń to ich zabije.- Powiedziała. Zaśmiałem się i zarzuciłem Maki rękę na ramię.
- Spokojnie siostra. Przecież ze sobą nie śpimy.
- To tylko kwestia czasu aż i do tego będzie dążyć wasza rozmowa.- Powiedziała. Spojrzałem na Maki a ona na nią, po czym odskoczyliśmy od siebie jak poparzeni i zaczęliśmy symulować wymioty.
- Idźcie się leczyć.- Powiedziała Sakura. Pokazałem jej język i wszedłem do salonu.
- Weź mi nic nie mów o leczeniu. Dzisiaj byłem na zdjęciu szewków. U jakiegoś sadysty.
- A kto dzisiaj przyjmował?
- A zgadnij?- Zapytał Yuui. Co on tak w ogóle tutaj robił?
- Ty?
- No ba.
- To, co ty mu zrobiłeś, że stwierdził, iż jesteś sadystą?- Zapytała Aoi. Wszyscy weszli do salonu. Siedziałem na podłodze naprzeciwko telewizora.
- Gdybym powiedział to by mnie pewnie zabił.- Powiedział Yuui. Zerknąłem na niego lodowatym spojrzeniem. Wstałem z podłogi i podszedłem do regału. Wziąłem z niego dwie płyty. Rzuciłem mu.
- Masz. Nie potrzebne mi to już.
-, Co to?
- Płyty.
- Hę?- Zapytał patrząc na mnie.
- Dostałem je od Yo.
-, Od kogo?
- Od matki.- Powiedziałem. Źrenice mu się rozszerzyły. Nic nie odpowiedział tylko schował płyty do kieszeni bluzy.
- Shion i Sasuke już pojechali?- Zapytała Sakura. Kiwnąłem twierdząco głową. Wrócili do Francji dwa dni temu.
- Naprawdę byłem zaskoczony, kiedy go zobaczyłem.
- Ashias nie tylko ty.- Powiedziałem włączając na jakiś muzyczny program.
-, Ale Sasuke nie powiedział nam dokładnie jak to wyszło, że dowiedziałeś się, że on to on.
- A ile wam Sasuke powiedział?
-, Że poznał cię w pracy. Niby mu coś tam pomagałeś i wyszło w praniu, że się znacie.
- No to powiedział wam prawdę.
-, Ale jak to się stało, że to wyszło.
- …- Spojrzałem na nich biorąc łyk soku pomarańczowego.- Czy coś jeszcze wam powiedział? Cokolwiek?
- Powiedział, jakiego rodzaju to była praca.- Powiedział Yuui. Spojrzałem w stronę okna. Zaczęło padać.
- Byłem jego klientem. W trakcie stosunku kapnąłem się, kto to.- Powiedziałem. Usłyszałem grupowe „y” jakby ktoś dostał w brzuch i po chwili ich kaszel.
- Spałeś z Sasuke?
- Sakura, dlaczego cię to tak dziwi?
-, Ale z Sasuke?
- Zapłaciłem.- Powiedziałem. Spojrzałem na nią.- Przecież ostatnio ci powiedziałem, że nie jestem już tą osobą, która byłem tam kiedyś.
-Właśnie widzę.
- Jakiś problem?
- Nie żaden.
- To dobrze.
- Yuui słyszałam, że pracujesz też w naszym szpitalu?- Zapytała Aoi. Spojrzałem na nią. Uśmiechnąłem się do niej, kiedy nasze oczy się spotkały.
- Ta. Ale częściej znajdziesz mnie w szkole.
- A dlaczego nie w szpitalu?
- Nie wiem.
- O.- Powiedziała. Prychnąłem cicho.
- Jakiś problem?- Zapytał Yuui. Spojrzałem na niego.
- Nie, żaden.- Odpowiedziałem.
- Gdybym was nie znała doszłabym do wniosku, że coś się miedzy wami znowu stało tak jak kiedyś na dachu.- Powiedziała Sakura. Zachłysnąłem się swoim powietrzem.
- Na dachu?- Zapytał Ashias.
- Ja w przeciwieństwie do was wiedziałam o nich dużo wcześniej a nie w dzień wypa… no w ten dzień.
- I nic nie mówiłaś?
- A czy któreś z was pytało?- Zapytała. Spojrzała na mnie wyczekująco. Przypomniałem sobie łazienkę na wycieczce, mieszkanie Yuui’ego, salon na Okinawie i dzisiejszy dzień.
- Wydaję ci się. Nic między nami się nie stało.
- Nic a nic.- Dodał Yuui biorąc łyk soku. Nie patrzyłem na nich. Jeżeli się spojrzę to wszystko się wyda.
- Idę po coś do picia.- Powiedziałem wstając z podłogi i uciekając do kuchni. Zamknąłem za sobą drzwi i opierając się o szafkę zamknąłem oczy. Dzisiaj skończyłem oglądać to, co mama mi dała. Filmiki z mojego pobytu w szpitalu. Każdy dzień. Masę zdjęć. Na każdym zdjęciu i filmiku ja i Zasze Yuui. Nie potrafiłem tego ogarnąć. O co w tym wszystkim chodzi?
-, Aoi powiedziała…- Yuui urwał, kiedy na mnie spojrzał. Nie wiem, jaki musiałem mieć wyraz twarzy, bo wszedł bez słowa do kuchni i zamknął drzwi. Podszedł do lodówki i bez słowa wyciągnął z niej dużą kole i dwa czteropaki. Z szafki wyciągnął chipsy, jakieś ciastka, paluszki, kilka kubków. Porozkładał je odwrócony do mnie tyłem. Wpatrywałem się w jego wielkie plecy. O nic nie pytał ani nic. Podszedłem do niego i pomogłem mu rozkładać ciastka na talerzu. Chciałem coś powiedzieć, ale nie wiedziałem, co? Co chciałem zrobić? To wszystko nie miało już dla mnie sensu. Pochylił się w moją stronę i pocałował mnie w policzek, po czym wyprostował się i podszedł do drzwi.
- Drugi poziom. Tak to robi Aoi.- Powiedział i pokazał mi jeżyk.- Weź talerz z ciastkami i kubki.- Dodał i uciekł, kiedy moja twarz zrobił się czerwona. Zakryłem usta. Ona jest czerwona nie ze złości, ale zawstydzenia! Uderzyłem się w twarz, aby się opanować.
-Cky.- Cmoknąłem językiem zęby, kiedy poczułem w kąciku ust metaliczny smak. Chyba strzeliłem się za mocno. Wszedłem do salonu oblizując, co chwilę krwawiący kącik ust. Postawiłem ciastka na stoliku jak i kubki i wróciłem na swoje wcześniejsze miejsce.
- Chcesz?- Zapytała Aoi. Spojrzałem na nią. Oblizałem kącik ust.
- Nom.- Powiedziałem sięgając po piwo.
-, Co ci się stało?- Zapytała.
- Usta mi pękają.
- To nie wygląda jak pęknięcie ust.
- Aoi daj mi spokój. Za chwilę przestanie.- Powiedziałem.
-, Co przestanie?
- Kolejny rzep.- Powiedziałem o Sakurze.

^^~^^

Siedziałem u siebie w pokoju patrząc przez okno na ostro zacinający w szyby deszcz. Ta pogoda była dla mnie dobijająca. Był środek maja a padało jakby nie wiem, co się działo. Ta pogoda nie wiedząc też, czemu przypomniała mi, że wielkimi krokami zbliżają się moje urodziny oraz Aoi jak i dzień, w którym straciłem wszystko.
- Enmba.- Aoi zajrzała do mojego pokoju. Spojrzałem na nią pytającym spojrzeniem.- Coś się stało?
- A dlaczego coś miałoby się stawać?
-, Bo poszedłeś bez słowa na gorę.
- Glowa mnie boli?
- Jak by cię bolała to byś się położył a nie siedział na oknie.
- Aoi proszę cię przestań. Nie dzisiaj.
-, Więc co się stało?- Zapytała. Spojrzałem na nią zrezygnowanym wzrokiem.
- Wiesz, że jesteś jak wrzód na dupie?- Zapytałem i przeszedłem koło niej schodząc na dół. Wszedłem do salonu.
- O. Już lepiej się czujesz?
- Nie Maki.
- To, co ty tu robisz?
- Jakbym został u góry to Aoi nie dałaby mi świętego spokoju.- Powiedziałem siadając na parapecie okna w salonie i od razu odwracając do niego twarz.
- Aoi…
- Ja mu nie kazałam schodzić na dół. Tylko się zapytałam, co i jak?
- Eh…- Maki podeszła do mnie i położyła mi rękę na ramieniu. Nie spojrzałem na nią.- Nie drap.- Powiedziała łapiąc mnie za lewą dłoń, kiedy zacząłem ryć paznokciami po ramieniu prawej reki. Robiłem to bezwiednie. Usiadła na podłodze opierając się o gorący grzejnik i pociągnęła mnie na dół.
-, Co…- Zapytałem, ale poklepała swoje kolana. Wypuściłem głośno powietrze. Ułożyłem się wygodnie na podłodze kładąc głowę na jej kolanach. Ledwo to uczyniłem zatopiła mi palce we włosach.
- Eeee… Enmba?- Zapytał Ashias, kiedy Aoi położyła na mnie puchowy koc.
- Hmmm?
-, Co ty robisz?
- Leże.- Odpowiedziałem.- Aoi?
- Hmmm…
- Kocham cię.- Powiedziałem zamykając oczy. Nikt by mi nie pozwolił na takie zachowanie ze swoją drugą połówką tylko ona. Maki była dla mnie jak siostra. Więc Aoi nie miała się, czego obawiać. W tym krótkim wyznaniu zawarłem swoje myśli jak i podziękowanie.
- Wiem. Ja ciebie też.- Powiedziała.
- Eeee…- Ashias nadal niczego nie rozumiał.
- Czy on tak zawsze?- Zapytał Yuui. Otworzyłem oczy i wpatrywałem się w jego twarz. Maki miziała mnie po włosach. Yuui spojrzał na mnie.
- Czasami tak mu się zdarza.
- Uspokaja go to.
- Yuui… przestań.- Powiedziałem. Wiedziałem, co planował.
- Przepraszam. To mi wychodzi samoistnie.
- Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie rób tego ze mną.
- Nie chcesz na ten temat rozmawiać?
- Nie.
- A możesz mi tylko powiedzieć czy to ma związek z tym, co mi ostatnio na odchodnym powiedziałeś?- Zapytał. Wiedziałem, co planuje i do czego pije. Zamknąłem oczy.
- Ta.- Odpowiedziałem krótko.
- Aha.- Odpowiedział tylko i nic więcej. To nie było do niego podobne. Normalnie już by zadawał pytania.
-, Kto ci opowiedział całą tą sytuację?
- A dlaczego ktoś…- Urwał, kiedy spojrzałem na niego marszcząc czoło.- Aoi.
- Mmmm.- Powiedziałem ściągając usta.- Głupi jestem… nie?
-, Dlaczego tak uważasz?
-, Phy.- Prychnąłem. –Dobra. Zmiana tematu.
-, Czyli?
- Ashias co dzisiaj robiłeś po pracy?
- Byłem z Sakura na zakupach.
-, Co kupowaliście?
-, Emmm.- Powiedział. Spojrzałem na niego.- Staniki.
- Aaaa.
- No.
- I co wybrała sobie coś?
-, Dlaczego mam odpowiadać na to pytanie?
- Tak kupiłam sobie. Trzy. W rozmiarze C.
- A nie w D?
- Ty myślisz, że jakie ja mam piesi?
- Duże.
- No, ale bez przesady. Przecież nie będę nosić stanika w rozmiarze D. To jest największy rozmiar z możliwych.
-Jak to największy rozmiar stanika to D? A gdzie E, F, G, H, I?
- D to największy przecież, dlatego nazywałam się DD w liceum, aby urosły mi jeszcze większe.- Powiedziała patrząc na mnie jak na kretyna. Aoi i Yuui to już nie mogli ze śmiechu.
-Ale to jest mały rozmiar.- Powiedziałem z żalem w głosie.
- Stary z połowy tego stanika śmiało mógłbyś zrobić sobie czapkę.- Odpowiedziała. Otworzyłem szerzej oczy. Głupia czy co? Po co mi czapka ze stanika? No może, jeżeli byłby to jakiś seksowny wzorek?
- Ciekawe jakby wyglądał stanik Z i takie piersi?
- Pewnie właścicielka ciągle by je ciągnęła przed sobą i się o nie potykała.
- Nosiłbym je za nią.- Powiedziałem. Zaśmiała się. Już sama nie mogła wytrzymać z naszej durnej rozmowy. Uśmiechnąłem się zamykając oczy.
- Wy to naprawdę jesteście nienormalni.
- Normalni, ale na swój własny sposób.- Odpowiedziałem. Ashias zaśmiał się jeszcze głośniej.
- Nic się nie zmieniliście.
- Tak uważasz?- Zapytałem.- Gdyby nie było tej przerwy, kiedy leżałem w śpiączce i później sam się uczyłem to nasza rozmowa wyglądałaby tak: „Tak”, „A”, „Ty”, „Duże”, „No”, „Jak”, „D”, „Ale”, „Stary”, „Ciekawe”, „Pewnie”, „Nosiłbym”.
- Przecież tak nie można rozmawiać.- Powiedział Ashias.
-, Ale oni potrafią.- Powiedział Yuui. Spojrzałem na niego.
- Skąd ty to wiesz?
- Nie pamiętasz jak kiedyś w gorących źródłach tak z nią rozmawiałeś?- Zapytał. Przyglądałem mu się przez chwilę, po czym zmarszczyłem czoło.
- Ta… pamiętam.
- A ja nie?
- On mi się kazał pieprzyć a ja mu chciałem zapłacić.- Przypomniałem jej urywek rozmowy. Oblała się rumieńcem i zmarszczyła nos.
- Pamiętam.- Powiedziała.
- No widzisz.
- Powiecie nam, o czym była ta rozmowa?- Zapytała Maki.
- Nie.- Odezwał się trzyosobowy chórek w skład, którego wchodziłem ja, Yuui i Sakura.
-, Dlaczego?
-, Bo już nie pamiętamy, o czym dokładnie była ta rozmowa.- Powiedział, Yuui biorąc łyk piwa.
- No właśnie to było tak dawno.- Dodała Sakura.
- A ja pamiętam, o czym była ta rozmowa, ale nie widzę żadnych korzyści, dla których miałbym zdradzać jej treść.- Przyznałem się bez bicia. Yuui i Sakura spojrzeli na mnie morderczym wzrokiem. Zaśmiałem się i zamknąłem oczy.

^^~^^
Kołysałem się. Coś było nie tak. Otworzyłem oczy. Pod dziwnym kątem zobaczyłem nasze schody. Przekręciłem głowę w bok. Otworzyłem szeroko oczy i zaciągnąłem się głośno powietrzem.
-, Co ty robisz do cholery jasnej?
- Cicho. Wszystkich pobudzisz.- Szepnął Yuui niosący mnie po schodach jak księżniczkę.
- Postaw mnie.- Rozkazałem. Udał, że mnie nie słyszy. Wszedł właśnie na ostatni schodek.
- Maki kazała cię położyć do łóżka.
- Sam się położę.
- Nie wątpię.
-, Więc mnie postaw.
- Nie.
- Yuui…- Zacząłem, ale uciszył mnie jednym spojrzeniem. Zamknąłem oczy i pozwoliłem się już zanieść tak jak sobie tego życzył. Po chwili położył mnie na łóżko.
- Rozebrać cię.
- A w dziób chcesz?
- Nie dzięki.
- No i masz moją odpowiedź.- Powiedziałem. Usiadłem na łóżku i w tym właśnie momencie nasze usta się zetknęły. Byłem Zaskoczyny. Nie ruszałem się. Odsunąłem się delikatnie do tyłu, a wtedy Yuui złapał mnie za twarz i pocałował namiętnie. W pierwszym odruchu odwzajemniłem pocałunek, ale po chwili odepchnąłem go delikatnie.
- Trzeci stopień całowania. Tak całuję cię ja.- Powiedział. Patrzyłem na niego z chęcią mordu.- Jeżeli ktoś jeszcze cię tak pocałuje to ukarze cię.- Dodał i podszedł do drzwi.
- Zabiję cię.- Syknąłem na niego.
- Dobranoc.- Powiedział i wyszedł. Odpadłem na poduszki trąc rękawem bluzy o swoje usta. Policzki mnie piekły. Usta paliły. Moje ciało chciało więcej. Zakląłem pod nosem i schowałem głowę pod poduszką. Głupi Yuui!






***********************************
KOMENTARZE PRZENIESIONE:
  1. PRZEPRASZAM :C. Wiem, że komentuję strasznie późno ale kara na kompa to nic dobrego x_x.
    KUR*AAAA! JAAK MOGŁAŚ SKOŃCZYĆ?! Q_____Q. ZAJEBIŚCIE <333. I ♥ YOU! <333 mrruuuuuummm . xdddddd !
    3 Stopień Całowania najlepszy … Ahh <3. XD.
    Więcej, więcej! *OO*.
    Czekam na ciąg dalszy i jeszcze raz przepraszam, że tak późno x_x
  2. Wczoraj zaczęłam czytać bloga. Dziś skończyłam…. Kurde! Zajebiście! Twoja historia strasznie mnie wciągnęła i po prostu chcę więcej! O wiele więcej !
    Strasznie ciekawe postacie, rozwój wydarzeń, a dzisiejsza notka to po prostu mnie urzekła.
    Widzę, że z powrotem Enmba i Yuui wracają do siebie :). Co do wcześniejszych notek, to Enmba mógłby się domyślić słysząc słowa pielęgniarki (hah xd) na temat, że kiedyś tak powiedział i dlaczego.
    Ale dobrze, że się znaleźli. Enmba ma fajną klasę :D. Nie lubię matmy, ale szczerze, mimo że on taki straszny to chciałabym mieć takiego nauczyciela ! :3.
    Będę zaglądać w terminach i wyczekiwać notek. Tajjemnicza (tak, ona mi poleciła bloga XD. Znamy się z rl ^^”. ) obiecała mi, że będzie mi pomagać w prowadzeniu bloga, więc chciałabym gdy to już mi nastąpi, żebyś mnie powiadamiała o notkach (będę pisać yaoi !*O*). W moim kalendarzu jest tyle dat,że po prostu bym się spóźniała na bloga. Czego nie chcę :C
    Pozdrawiam, Nagi. ^^”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

14. „ Hej! Lala. But ci się rozpierdala! Powoli, powoli i tobie się rozpierdoli!”. 14.

Czy ktoś z was kiedykolwiek próbował poruszyć ścianę? Nikt? No to co powiecie na próby poruszenia żywej ściany która w samoobronie przywdz...