Minął
już tydzień od kiedy ten głupi i nienormalny, psychiczny, świrnięty i w ogóle
najgorszy pod każdym względem Yuui pokazał mi trzeci stopień całowania. Od tego
dnia nie pojawił sięw szkole. W sumie dla mnie to było bardzo na rękę. Przynajmniej nie musiałem oglądać jego
parszywej twarzy i zastanawiać się co znowu zrobi aby mnie wkurwić. Leżałem
właśnie na dachu magazynku znajdującego się na dachu. Mogłem sobie na to
pozwolić gdyż odbywała się teraz długa lunchowa przerwa więc jakoś nie musiałem
się spieszyć. Koło mnie leżało zjedzone do połowy bento które zrobiła mi Aoi
jak i butelka wody. Zwiniętą w kłębek marynarkę wsunąłem sobie pod głowę. Drzwi
od dachu otworzyły się cicho. Otworzyłem oczy ale się nie ruszyłem.
-
Nikogo nie ma.- Usłyszałem cichy szept.
-
Ciekawe kto zostawił otwarty dach?
-
Nie ważne kto, lepiej aby ta osoba nas tutaj nie znalazła.
-
Powiem tak. Może to być każdy tylko nie wychowawca TEJ klasy.
-
Chodzi ci o Enmbe-senseia?
-
Tak.
-
Boisz się go?
-
A ty nie?- Zapytał jakiś przerażony dzieciak. Nie rozpoznawałem ich głosu. Nie
uczyłem ich tego byłem pewien.
-
Tutaj chcecie zrobić zawody?
-
Tutaj będzie chyba najlepiej.
-
Ok. No to zaczynajcie.
-
Ciekawe który splunie dalej?- Usłyszałem cichy głos. Bombka. Tą znam na pewno!
To przecież dziewczyna z mojej klasy. No dobra. Posłuchamy jeszcze chwilę co to
za zawody a później pójdę bo zaczynie się lekcja z moją klasą..
-
Khe!- Usłyszałem przeciągle charknięcie, później podwójne splunięcie przed
zaciągnięciem się powietrzem.
-
Bllllllllllleeee!- Krzyknęła druga dziewczyna, która nie była na bank moja
Bombka.
-
Moja poleciała dalej!- Krzyknął jeden z zadowolonych chłopaków. Boże czy ja w
ich wieku zachowywałem się tak samo czy może bardziej grzeszyłem inteligencją.
Skrzywiłem się kiedy pomyślałem co ja w ich wieku robiłem w takim miejscu jakim
jest dach szkoły.
-
Oszukujesz! Jak to robisz ze twoja
zawsze leci dalej?
-
Dodaje mniej flegmy.- Powiedział od niechcenia ten który wygrał.
-
Czyli oszukujesz.- Powiedział przegrany. Nie on nie oszukiwał. Grał w taki
sposób aby wygrać.
-
Wiesz ślina leci na wszystkie strony.- Powiedziała Bombka. Przewróciłem oczyma.
Co też ta dziewucha wygadywała.
-
Wow. Możesz robić z tego magistra.- Odgryzł się przegrany.
-
Papierosy też w tym pomagają.- Dodała. Zmarszczyłem czoło. Czyżby paliła? Ale
jakoś nie wyczułem od niej papierosów.
-
Weź przestań się wymądrzać.- Odburknął przegrany po czym cała czwórka zaczęła
się śmiać. Ich śmiech gwałtownie ucichł świszcząco kiedy drzwi od dachu
otworzyły się z hukiem. Ciekawe kto to przyszedł?
-
Suminat-sensei?- Zapytali chórkiem. Drgnąłem ale się nie podniosłem.
-
Wiem, że tu jesteś!- Krzyknął ignorując uczni siedzących na dachu. W sumie to
ja ich też zignorowałem.- Pamiętaj, że cię znam.
-
Ale Sensei tutaj nikogo naprawdę nie ma.- Powiedziała Bombka.
-
A sprawdzaliście?- Zapytał retorycznie. Znał odpowiedź.- Albo się pokażesz albo
zacznę snuć opowieści o tobie i PEWNEJ osobie.- Zagroził. Usiadłem gwałtownie.
Spojrzałem na niego gniewnie. On od początku patrzył w moim kierunku.
-
Pamiętaj. Nie chcesz mnie zdenerwować.- Powiedziałem ubierając marynarkę na
siebie.
-
Dlaczego nie odpowiadasz?
-
A dlaczego miałbym. Mam przerwę i chce spokoju.- Odgryzłem się. Wziąłem swój
prowiant i zeskoczyłem z daszku. Stanąłem przed nim.
-
Dawałem ci ostatnio kilka dokumentów do podpisania. Gdzie je masz?
-
W klasie.
-
Idziemy.
-
Daj ty mi spokój.
-
Enmba.- Powiedział stanowczo. Wypuściłem głośno powietrze z płuc.
-
Was też zapraszam. W ogóle nie powinno was tutaj być.- Powiedziałem i
otworzyłem drzwi od dachu puszczając przerażonych uczniów przodem. Wyminęli nas
bez słowa uciekając szybko po schodach. Ruszyłem bez słowa za Yuui’m, kiedy
zadzwonił dzwonek. Zaszedłem do pokoju nauczycielskiego po dziennik i swój
plecak po czym ruszyłem do klasy. Tylko otworzyłem drzwi a w pomieszczeniu jak
za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zapanowała grobowa cisza. Podszedłem do
biurka i wyciągnąłem papiery o które mnie prosił.
-
Trzymaj.
-
Następnym razem oddaj je w terminie.
-
Następnym razem powiedz wcześniej, że nie będzie cię w pracy jeżeli mam ci coś
oddać w terminie.- Odgryzłem się.
-
Głupek.- Mruknął i ruszył ku drzwiom.
-
Psychol.- Odgryzłem się i wyciągnąłem kredę w szuflady aby zapisać nowy temat
na lekcji.
**20
minut później**
Stałem
przy tablicy wpatrując się w wyniki które wyszły Kedamono po jego długim
liczeniu. Były błędne. Wziąłem jego zeszyt do ręki. Cały tył był popisany. Były
tam jakieś obrazki nieokreślonej formy i pochodzenia. Ostatni temat w zeszycie
był sprzed jakiegoś miesiąca.
-
Ty chyba sobie ze mnie kpisz?- Zapytałem przez zaciśnięte zęby.
-
Jak czegoś nie rozumiem to nie poświęcam temu uwagi.
-
Po co ty w ogóle chodzisz do szkoły?- Zapytałem rzucając jego zeszyt na biurko.
-
Bo według prawa jest taki obowiązek i nic na to nie poradzę.- Odpyskował bawiąc
się ołówkiem i bujając się na krześle.
-
Wiesz co? ostatnio zachowujesz się jakby twój mozg wyjechał na długie wakacje.-
Powiedziałem otwierając jego zeszyt i wpisując do niego odpowiednią notatkę.
-
Że co?!- Zapytał zbulwersowany. Podszedłem do niego. Podałem mu zeszyt i
wróciłem na swoje miejsce bez słowa wyjaśnienia w jego kierunku.
-
Na dzisiejszy dzień mieliśmy zaplanowane zrobić wszystkie zadania od strony 215
do 230. To co nie zostało zrobione na lekcji na jutro ma być złożone na moim biurku
w formie wypracowania. Ma to być praca samodzielna. I lepiej niech nikt mi się
nie waży oddać czystej kartki, albo kartki na której są zerżnięte zadania.
Koniec lekcji na dzisiaj.- Powiedziałem i starłem tablice.
^^~^^
Dzisiejszego
dnia postawiłem na komunikację miejską. Jakoś nie chciało mi się wygrzebywać
auta z garażu, wlec się nim przez miasto a później podkurwiony wracać nim do
domu. Siedziałem właśnie na przystanku niedaleko uczniów innej szkoły, w której
nie obowiązywały mundurki i robiłem to co zdarzyło mi się dzisiaj robić w
większości wolnego czasu. Przysłuchiwałem się temu o czym teraz rozmawia
młodzież.
-
Idź ty umrzyj jak nawet nie chciało ci się ubierać skarpet.- Powiedział chłopak
ubrany cały na czarno z masą kolczyków w twarzy i uszach. Jak tak można z tym
żyć?
-
Ludzie powinni mieć futro na nogach jak niedźwiedzie.- Odpowiedział ni z gruszki ni z pietruszki chłopak ubrany w
trochę za wielkie jak na niego dresy.
-
Zima to jeszcze fajnie ale latem strasznie by się pociły nogi.
-
One na lato by odpadało a na zimę odrastało.- Zauważył inteligentnie dresik.
-
Człowieku nie ma takiego futra które by odpadało i odrastało na zamówienie.
Nikt tak nie potrafi!- Oburzył się Metalowy Człowieczek. Odkręciłem butelkę i wziąłem
łyka wody niegazowanej.
-
Co ty gadasz?! Ostrygi zmieniają płeć według swojego widzimisie.- Odpowiedział
Dresik. Zakręciłem butelkę i schowałem ją do torby.
-
Jak to?!
-
No raz są chłopakiem a raz dziewczyną.
-
Jak tak można?
-
To w celu powiększania gatunku.- Powiedział Dresik. Czyżby coś się zmieniło w
szkolę kiedy sam się uczyłem i teraz wykładają inne prawdy na biologii?
Podrapałem się po czole i spojrzałem na zegarek. Jeszcze dziesięć minut.
-
Ciekawe czy ostrygi maja orgazm?
-
Nie wiem. A co? Jesteś ostrygą?
-
Nie. Ale nie chciałbym zjeść ostrygi która ma orgazm.
-
Nie lubię ostryg.- Powiedział Dresik podchodząc do autobusu który właśnie
podjechał pod przystanek. Po nim ma przyjechać mój.
-
No… są jak gluty i maja orgazm.- Odpowiedział Metalowy Chłopiec i obaj zniknęli
we wnętrzu autobusu. Pokręciłem przecząco głową zastanawiając się jak dalej
potoczyła się ich rozmowa i w ogóle.
Kiedy podjechał mój autobus wsiadłem do niego grzecznie i zająłem
pierwsze lepsze miejsce zaciągając kaptur na głowę. Staliśmy na tym przystanku jeszcze
jakieś dziesięć minut nim przyjdą osoby z mojej szkoły, które zapomniały o tym
że teraz autobus odjeżdża wcześniej. Autobus ruszył. Ja wysiadałem na samym
końcu. Czyli tak za godzinę będę dopiero w domu. Mogę sobie trochę pospać.
-
Kedamono o co dokładnie poszło?
-
Nie mam pojęcia Al.
-
Wiesz, powiem Ci, że Sensei się czepia jak ma powód.
-
Wiem. On też tak mówił.
-
Jaki on?
-
Didi nie mieszaj się.
-
Ale…
-
Didi.- Al uciszył ją jednym stanowczym słowem. Oni siedzieli za mną. Ona
usiadła na siedzeniu obok mnie myśląc, że jestem jakimś śpiącym chłopakiem z
liceum w którym nie obowiązywały mundurki.
-
Lepiej spróbuj rozkminić swoją cześć zadań z matmy. Nie chcę go zdenerwować.-
Powiedział Kedamono.
-
Przecież, już to zrobiłeś.
-
Eagle powiedział, że on jak jest zły potrafi być straszny.
-
Eagle to chłopak twojej siostry. Skąd on może znać Senseia?
-
Ponieważ to jego brat. Jest Natsu, Eagle, Each i Nobi. No i jeszcze Sensei i
Aoi. Chociaż Miałem okazję z nich wszystkich pomijając Eagle poznać jeszcze
Senseia i Natsu.
-
Oni nie są stąd?
-
No gdzie? Weź się nie wygłupiaj. Przecież tutaj w tej mieścinie pracować by nie
mogli.
-
To jako kto oni pracują?
-
Z tego co udało mi się wyczytać kiedyś tam to wiem tylko o tym gdzie pracuje
Eagle, Sensei i Nobi.
-
No dobra. Widziałem Sensei’a złego ale jakoś nie mogę go sobie wyobrazić w
gorszym stanie.
-
A widzieliście kiedyś Sensei’a pijanego?- Zapytała Didi która szczerze zajęła
się swoją częścią pracy domowej ale jednocześnie uważnie im się przysłuchiwała.
-
Jakoś nie miałem takiej przyjemności.
-
Szkoda.
-
A zakochanego?
-
Tego to chyba nikt nie widział.
-
Nie wiem jak wy, ja naprawdę bardzo go szanuję i lubię. Ufam mu i co dziennie
dziękuje bogu, że zesłał nam takiego wychowawcę, ale jakoś nie mogę sobie
wyobrazić go z innym facetem. No wiecie o co mi chodzi.- Powiedziała Didi. Noga
drgnęła mi delikatnie.
-
Nie no prędzej dam radę wyobrazić go sobie z innym facetem niż siedzącego na
kiblu.- Powiedział Al. Wstrzymałem oddech. Że co proszę?!
-
Wyobrażasz sobie takie rzeczy?!
-
Oj Kedamono nie mów mi, że ty tak nie robisz, bo ci w życiu w to nie uwierzę,
ok.?
-
No dobra może trochę, ale wiesz… Jak sobie próbuje wyobrazić go w niektórych
sytuacjach to tak trochę…
-
Ale śliczny jest.- Powiedziała Didi. Chłopacy zachichotali cicho.
-
Nawet normalny chłopak może dojść przy masturbacji kiedy o nim myśli.
-
Nie mów mi że…
-
Broń cię Boże! Życie mi jeszcze miłe!- Zaprzeczył Kedamono.- Fakt czasami
zdarzy mi się go sobie wyobrazić jak prowadzi lekcje ubrany w fartuszek lub
samą bieliznę, ale z tego co się dowiadywałem w szkole to nie tylko mnie.-
Dodał. Otworzyłem szerzej oczy nie podnosząc głowy do góry.
-
Lepiej będzie jak Sensei się o tym nie dowie. To przecież była by rzeźnia w
szkole.- Powiedziała Didi.- Ciii. Suminat wchodzi.- Powiedziała i wróciła do
pisania. I za mną zapanowała cisza.
-
Co jest? Taka cisza w waszych szeregach nie jest normalna.- Usłyszałem koło
Didi znajomy głos. Zamarłem. Nie wydaj mnie głupku!
-
Lekcje robimy.
-
Ummm. Matma widzę.
-
Kedamono dzisiaj zdenerwował Sensei’a więc się na nas mści.
-
Gdyby Sensei nie był chłopakiem to bym powiedziała, że ma PMS.- Powiedziała
Didi. Ramiona opadły mi załamane. Yuui zaśmiał się cicho. Rozpoznał mnie!
-
Na niego się bierze poprawkę trzy dniową.
-
Dlaczego?
-
Wiecie to bomba z opóźnionym zapłonem. Wyobraźcie sobie, że kiedyś w Pokoju
Rady Uczniów…- Uniosłem się gwałtownie zakrywając mu usta dłonią i zwalając
zeszyty Didi na podłogę autobusu. Kedamono i Al gapili się na mnie jakbym był
jakimś potworem.
-
Wypuść mnie.- Powiedziałem chłodno do Didi. Złapałem go za kark i podszedłem
ciągnąc go za sobą do kierowcy autobusu.- Przepraszam, ale my tutaj wysiadamy.
-
Tutaj?- Zapytał zaskoczony. Odludzie samo, nie dziwie mu się.
-
Tak tutaj.- Dodałem. Zatrzymał się delikatnie. Otworzył drzwi. Wypchnąłem
Yuui’ego z autobusu i wyszedłem za nim. Poczekałem aż autobus odjechał. Naszego
miasta nie można było objechać na czysto w 100%. Pół kilometra w środku miasta
ciągnął się las. Niezamieszkały o dziwo przez nikogo. Przeznaczony na spacery i
takie tam pierdoły.
-
Czy zdajesz sobie co właśnie zrobiłeś?
-
CZY TY SOBIE ZDAJESZ SPRAWĘ CO TY CHCIAŁEŚ POWIEDZIEĆ?!
-
No ba przecież głupi nie jestem.
-
Doprawdy? Ja uważam, że twoja głupota sięgnęła limitu!
-
PMS?
-
Ja ci dam kurwa PMS!- Wydarłem się na niego i zamachnąłem się aby go uderzyć.
Złapał mnie za nadgarstek.
-
Gdzie z tymi łapkami, co?
-
Puść!
-
Najpierw skaczesz teraz jęczysz? Kiedy ty się w końcu zmienisz?- Zapytał
przyglądając się uważnie mojej twarzy. Skrzywiłem się. Po skroniach zaczęła mi
spływać kropla potu. Uspokój się. Powtarzałem sobie ciągle w głowie.
-
Przepraszam poniosło mnie. Czy z łaski swojej mógłbyś mnie puścić?- Zapytałem
spokojnie oddychając głęboko aby nie wpaść w panikę. Poczekałem chwilę kiedy
puścił mój nadgarstek.- Dziękuje bardzo.- Dodałem i ruszyłem przed siebie w
strone swojego domu.
-
Opowiesz mi o tym?
-
O czym?
-
O tym co ci się stało?
-
A muszę? Przecież nie mam takiego obowiązku. Ty też mi nic nie mówisz.
-
Widziałeś przecież filmy.
-
Filmy to nie wszystko.
-
Dobra, nie chcesz mówić, to nie mów.- Powiedział idąc ciągle za mną. Cisza
zaczęła działać mi na nerwy.
-
To było na początku studiów. Był taki jeden. Koleś bardziej dominujący niż ja,
ty, Sasuke i Shion razem wzięci.- Zacząłem swoją opowieść. Przyspieszył kroku
aby być za raz za mną, ale nie zrównał się ze mną.- Zawsze miałem problem z
takimi osobami. Upatrzył sobie mnie. Chodził, nagabywał, zaczepiał, zarywał do
mnie, zapraszał na randki aż zaczął mówić wprost o co mu chodzi. Za każdym
razem odmawiałem. Aż nie wytrzymał. Coś mi dosypał do picia. Zgwałcił w pełni
przytomnego ale nie mogącego się ruszać, związanego i przebitego nożem w
kantorku sprzętu sportowego. Ot cała historia.- Powiedziałem i machinalnie
przyłożyłem rękę do rany po tym zdarzeniu.
-
Przebitego nożem?
-
To co ci na początku roku mówiłem, że na studiach zostałem pchnięty nożem to
właśnie wtedy.
-
Chcesz mi powiedzieć, że ktoś ci to robił jak miałeś nóż w ciele?
-
Nom.
-
Mogę zapytać…- Urwał. Zerknąłem w bok. Zobaczyłem kawałek jego bluzy.
-
No…
-
W jakiej pozycji to było?
-
Ehye.- Zakaszlałem zaskoczony. Nikt się mnie o to nigdy nie pytał. On jako
pierwszy.- Dlaczego pytasz?
-
Jeżeli nie chcesz nie musisz mi na to odpowiadać.
-
Na pieski.- Powiedziałem w końcu po czym mocno zacisnąłem usta aby nie
zwymiotować. To było coś strasznego. Szuranie za moimi plecami ustało.
Odwróciłem się po chwili. Zrównał się ze mną w tym samym momencie.
-
Wybacz. Nie chciałem ci sprawiać bólu pytając o to.
-
Mmmm.- Odpowiedziałem.
-
Dlaczego mi odpowiedziałeś?
- Nie wiem. Może dlatego, że dzisiaj
nasłuchałem się różnych dziwnych głupot i doszedłem do wniosku, że łatwiej
będzie mi powiedzieć tobie o tym niż przekazywać wszystkie te głupoty jakie
usłyszałem dnia dzisiejszego.- Powiedziałem i skrzywiłem się delikatnie.
-
Nie wiesz, że nie słucha się co mówią między sobą licealiści?
-
Teraz już wiem, wybacz.
-
Będziesz miał nauczkę na przyszłość.- Powiedział uśmiechając się wrednie.
-
No będę miał.- Odpowiedziałem śmiejąc się cicho pod nosem.
-
Enmba…
Rozdzialik jak zawsze bosko ^^ Już nie mogę doczekać się następnego. Bijacz!!
A u mnie tak z okazji dnia dziecka właśnie pojawił się pierwszy rozdział… Choć również krótki, to dłuższy od prologu ^^ Mam nadzieję że ci się spodoba (^.^)/
OMG.
Ostatnio komentowałam pod innym loginem o ile dobrze kojarzę.
Bardzo przepraszam, że dość późno komentuję ale pokręciły mi się daty,
Chciałabym się spytać, czy byś informowała mnie na moim blogu?
Link do niego wpisałam w Witrynę Internetową. Z góry dziękuję :3
Na bloga oczywiście zajrzę, nawet już zaraz ;D.
Co do notki… To przyznam szczerze, że całkiem się uśmiałam :). Zwłaszcza na tych rozmowach … nie chciałabym jeść czegoś z … orgazmem…. Jeśli tak powinnam zbudować to zdanie :).
Enmba w fartuszku? PODOBA MI SIĘ. xD.
Liczę, że tym razem notka też będzie wcześniej ;). Postaram się nie zawieść i nie zamulić.
prosze sie tylko nie smiac… ale jezeli chodzi o blogi i komputer to ja umiem to co dla mnie konieczne
tutaj link:
boys-in-love.blog.pl
Łiiiii!<3.
to jak zalozysz to ja chce do niego dostep:D
Założyłam bloga z Kuroko No Basuke ! ;D
no to teraz ja: chcesz mieć informacje o nowych notkah tylko tutaj czy powiadamiac cie tez ze jest cos nowego u NAO??
Tam zaglądam częściej xd
Zapraszam. O wszystkim dowiesz się w dziale „ZASADY”
na pewno sie nie obraze;p